"Piotr i Paweł" zamyka kolejne sklepy. ale sieć wcale nie zamierza się zwinąć. Wręcz przeciwnie

"Piotr i Paweł", mająca problemy finansowe sieć supermarketów, broni się przed upadkiem zamykając kolejne nierentowne placówki. Tym razem padło na dwa sklepy - w Gdańsku i Grudziądzu.

W środę 10 października z listy sklepów sieci Piotr i Paweł mają zniknąć dwie kolejne placówki. Tym razem zamknięte mają być sklepy w Gdańsku przy ulicy Limbowej i w Grudziądzu przy ulicy Włodka. To kolejne już placówki sieci, które zamykane są w ramach, jak twierdzi zarząd Piotra i Pawła, planu restrukturyzacji. 

Według informacji TVN24 BiS, przed zamknięciem wybranych sklepów analizowane są parametry, które mają określić, czy placówka może być dla sieci pożyteczna. Sieć sprawdza m.in. zyski generowane przez sklep, lokalizację czy lokalną konkurencję. Zamykane są te placówki, które nie osiągają wyników zakładanych przez zarząd sieci. 

W ostatnich dniach Piotr i Paweł zamknął sklepy w Warszawie przy ul. Pileckiego i przy Magicznej, w Szczecinie przy ul. Struga, we Wrocławiu przy ul. Krzywoustego, Pruszczu Gdańskim przy Dobrowolskiego, w Pile przy Ogińskiego oraz w Łodzi przy Alei Politechniki (CH Sukcesja). Zamknięto również inny sklep sieci w Grudziądzu, który był zlokalizowany przy ulicy Chełmińskiej. 

Aktualnie Piotr i Paweł będzie więc miał 110 placówek. 

Nie tylko zamykanie sklepów

W ramach planu restrukturyzacji prowadzonego pod osłoną postępowania sanacyjnego, sieć nie tylko zamyka sklepy. Z powodzeniem udało się jej sprzedać pięć placówek największej sieci detalicznej w Polsce - Biedronce, która otworzyła przejęte sklepy pod własnym szyldem zaledwie kilka dni po zdjęciu dotychczasowego. 

Zarząd Piotra i Pawła energicznie prowadzi restrukturyzację sieci dając nadzieję na to, że sieć ta uniknie losu Almy i Bomi. Przypomnijmy, że dawno upadłe sieci handlowe przeżywały podobne problemy, co obecnie Piotr i Paweł. Wśród wielu przyczyn upadku wymieniano także zbyt długie utrzymywanie nierentownych placówek. 

Jarosław Kaczyński obiecuje emeryturę 500 plus. Minister: najwcześniej w przyszłym roku