Greenpeace nie zostawia suchej nitki na "Planie Energetycznym Polski"

"Projekt kompromituje polski rząd jako gospodarza Szczytu Klimatycznego w Katowicach" - ocenia Greenpeace Polska. Ekolodzy na "Planie Energetycznym Polski" nie zostawiają suchej nitki.

Ministerstwo Energii przedstawiło "Politykę energetyczną Polski do 2040 roku" (PEP2040). W dokumencie znajdziemy założenia, jakimi kierować się będą decydenci w zakresie polityki energetycznej przez najbliższe lata. Przewidywane jest utrzymanie znaczącego udziału węgla w bilansie energetycznym oraz wybudowanie elektrowni jądrowej. Powoli ma rosnąć udział odnawialnych źródeł energii, ale w przypadku energii pochodzącej z wiatru najważniejsze mają być morskie farmy wiatrowe. Nie podoba się to ekologom z Greenpeace Polska. 

Czytaj: Polska elektrownia atomowa ma ruszyć do 2033 roku. Wciąż nie wiadomo, gdzie powstanie

"Minister Tchórzewski kompletnie nie rozumie zmian" - Greenpeace nie zostawia suchej nitki na planach

Fakt, że eksperci resortu energii uważają, że węgiel nadal może być najważniejszym źródłem energii elektrycznej nie podoba się ekologom. Paweł Szypulski z Greenpeace Polska wskazuje celnie, że założenie takie jest absurdalne w momencie, w którym koszt wytwarzania energii w elektrowniach wiatrowych jest o połowę niższy niż w elektrowniach węglowych i to w wiatrakach stawianych na lądzie. Tymczasem resort energii chce ograniczyć możliwość stawiania elektrowni wiatrowych innych niż te na morzu. 

Projekt „Polityki energetycznej Polski do 2040 r.”przedłożony dziś do konsultacji przez Ministerstwo Energii kompromituje polski rząd jako gospodarza Szczytu Klimatycznego (COP24) w Katowicach i dowodzi, że minister Krzysztof Tchórzewski kompletnie nie rozumie zmian, jakie w szybkim tempie zachodzą obecnie w światowej energetyce. Projekt ignoruje zagrożenia i wyzwania wynikających z kryzysu klimatycznego 

- twierdzi Paweł Szypulski z Greenpeace Polska. 

Greenpeace przypomina, że szybkie odejście od spalania węgla jest konieczne z uwagi na narastające zjawisko ocieplania się klimatu. W związku z nim grozi nam katastrofa klimatyczna. Naukowcy twierdzą, że do zapobieżenia katastrofie ludzkość musi zatrzymać wzrost średniej globalnej temperatury na poziomie 1,5 stopnia Celsjusza. Polska, zresztą, zobowiązała się do tego podpisując porozumienie paryskie. 

Aby go osiągnąć w naszym kraju i innych państwach OECD musimy odejść od spalania węgla w energetyce do 2030 r. Takie zmiany są nie tylko technicznie możliwe, ale jak pokazują badania opinii publicznej, zgodne z oczekiwaniami Polek i Polaków. Jednak politycy zamiast słuchać woli swoich wyborców i chronić nas przed zagrożeniami wynikającymi z kryzysu klimatycznego wolą w dalszym ciągu bronić interesów lobby węglowego

- przypomina Paweł Szypulski. 

Co ciekawe, w komentarzu "na gorąco" ekolodzy pominęli kwestię elektrowni jądrowej. 

Więcej o: