Siedmiogodzinny dzień pracy dla rodzica? "Najlepiej posadzić na złotym tronie i obsypać złotem"

Polskie Stronnictwo Ludowe ponownie złożyło w Sejmie projekt ustawy wprowadzającej siedmiogodzinny dzień pracy dla jednego z rodziców dziecka do 15. roku życia. Pomysł rozpętał burzę komentarzy.

Polskie Stronnictwo Ludowe po raz drugi będzie próbowało przeforsować w Sejmie ustawę dającą rodzicom prawo do skorzystania z siedmiogodzinnego dnia pracy. Partia znów złożyła w Sejmie projekt ustawy "Godzina dla rodziny", zakładający zmiany w Kodeksie pracy. Zgodnie z projektem, krócej o godzinę mógłby pracować jeden z rodziców lub opiekunów dziecka (w wieku do 15 lat). PSL przekonuje, że ustawa wspiera politykę rodzinną, i że obecnie "najmłodsi spędzają nawet 39 godzin tygodniowo w żłobkach i przedszkolach".

Warto przypomnieć, że to już drugie podejście PSL do ustawy "Godzina na rodziny". W maju 2017 r. Sejm, głosami m.in. posłów Prawa i Sprawiedliwości i .Nowoczesnej, odrzucił projekt w pierwszym czytaniu. Wówczas pozytywnie projekt zaopiniowało m.in. Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych.

"Najlepiej posadzić na złotym tronie"

Ponowna propozycja PSL mocno poruszyła internautów. Najpopularniejsze komentarze pod naszym porannym artykułem oraz na Facebooku wskazują, że mnóstwo osób nie identyfikuje się jednak z pomysłem PSL. Pojawiają się głosy, że przed rodzicami świat nie powinien się "płaszczyć", że "niebawem w tym kraju będą pracować tylko bezdzietni i emeryci, że rodziców najlepiej "posadzić na złotym tronie i obsypać złotem", albo, że pomysł PSL to "dyskryminacja tych osób które nie mogą mieć dzieci oraz singli".

.. Facebook Gazeta.pl

Aleksandra Antas pisze z kolei: "skrócić czas pracy do dwóch godzin dziennie i dodatkowe 500+, nie pracujmy, pożyjmy na koszt państwa jeszcze kilka lat, cały hajs przeznaczmy na socjal, a potem miejmy pretensję do całego świata, że zbankrutowaliśmy jako kraj." 

W natłoku głosów krytycznych pojawiają się też i apele, jak np. ten Estery M. Rylli: "Ludzie spójrzcie na social i na godziny pracy w Hiszpanii czy Włoszech Ale tu w Polsce wiecznie coś nie pasuje. Wiecznie marudzenie, krytykanctwo i maruderstwo. To jest kraj wiecznie wściekłych ludzi!!". 

Z krytyką nie zgadza się też Agnieszka Jakowicz: "A ja uważam, ze to wcale nie jest aż taki głupi pomysł. Chodzi o jednego rodzica. Kwestia dopracowania szczegółów. Moze 15 lat to już za dużo, ale jeżeli chodzi o dzieci żłobkowe, przedszkolne i wczesnoszkolne to jest to warte przemyślenia. Wielu rodziców naprawdę ma wielki problem, zwłaszcza w dużych miastach, a dzieci samych do domów nie puszcza. Pomysł wart przemyślenia i przedyskutowania".

Agnieszka DL proponuje "lepszy pomysł - bardziej realny - dajmy możliwość wzięcia zwolnienia lekarskiego na chore dziecko rodzicom przy jednej wizycie u lekarza - np. mama od poniedziałku do środy, a tata czwartek i piątek, a nie żeby tata musiał z chorym już zbadanym dzieckiem czatować w poczekalni tylko po to, żeby lekarz dał mu zwolnienie, bo od razu to tylko jednemu z rodziców mógł wypisać...".

Tymczasem, jak pisaliśmy wcześniej, wątpliwości co do projektu ustawy mają też przedstawiciele niektórych firm. Zwracają uwagę, że pomysł PSL m.in. utrudniłby działanie fabryk, pracujących w trybie trzyzmianowym, oraz zwiększy koszty zatrudnienia.

Pojawiają się oczywiście także głosy uznania dla pomysłu PSL. Ich autorzy zwracają uwagę, że w Polsce i tak pracuje się bardzo dużo i warto przemyśleć skrócenie czasu pracy dla wszystkich.

Pozytywnie o pomyśle PSL wypowiada się także w rozmowie z next.gazeta.pl Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.

Projekt PSL na pewno idzie w kierunku stworzenia lepszych warunków do godzenia życia rodzinnego i zawodowego. Godzina mniej w pracy to jednak godzina więcej opieki nad dzieckiem 

- mówi Radzikowski. Wiceprzewodniczący OPZZ zwraca uwagę m.in. na to, że bardzo dużo Polaków obecnie dojeżdża do pracy - W Warszawie to często jest godzina w jedną stronę, czyli z ośmiu godzin poza domem robi się dziesięć - wylicza nasz rozmówca. Dodaje, że system opieki nad dziećmi w Polsce również ma jeszcze wiele luk. - W wielu państwach jest tak, że uczniowie przebywają w szkołach od rana do późnych godzin, np. do 16, i mają tam zapewnioną odpowiednią opiekę w świetlicach, możliwość zjedzenia obiadu itd. - wskazuje Radzikowski.

Wiceprzewodniczący OPZZ widzi jednak i pewne zagrożenie związane ze skróceniem czasu pracy dla rodziców.

Mamy pewne obawy, że taka zmiana mogłaby wypychać rodziców z rynku pracy. Możliwe, że pracodawcy nie chcieliby ich zatrudniać, albo proponowaliby im "niestabilne" formy zatrudnienia 

- komentuje Radzikowski.

A Wy? Co sądzicie o projekcie PSL?

Więcej o: