Jacek Rostowski przed komisją VAT. "Jawnie tworzy pan dobre obrazki dla TVP"

Minister finansów w latach 2007-2013 Jacek Rostowski ponownie stanął w poniedziałek przed sejmową komisją śledczą ds. wyłudzeń VAT. Znowu nie obyło się bez przepychanek słownych. "Komisja jest instrumentem propagandy PiS" - grzmiał Rostowski.
Zobacz wideo

Jacek Rostowski zeznawał już przed sejmową komisją śledczą 10 grudnia 2018 r. Na jednym przesłuchaniu się jednak nie skończyło, i w poniedziałek minister finansów w latach 2007-2013 ponownie pojawił się przed komisją. 

Już początek przesłuchania przyniósł niesnaski na linii Rostowski - Marcin Horała (przewodniczący komisji, poseł PiS). Horała nie dał zgody Rostowskiemu na "swobodną wypowiedź" na początku posiedzenia. Tłumaczył to dużą liczbą pytań do świadka, obiecał czas na taką wypowiedź na koniec przesłuchania. "Wtedy nikt już tego nie będzie oglądał" - ripostował były minister finansów.

Później Horała i Rostowski mocno poróżnili się o szacunki dotyczące luki VAT. Byłego ministra finansów rozsierdził wykres szacunków luki VAT wyliczonej przez firmę PwC. Rostowski mówił, że metodologia tych wyliczeń nigdzie nie jest dostępna. 

Stanowisko świadka, że jedynie słusznym raportem dotyczącym luki VAT jest raport dra Bratkowskiego i dra Koteckiego, pana zastępcy, opublikowany na stronach Instytutu Obywatelskiego finansowego przez PO, jest znane. Świadek podważa inne raporty dotyczące luki VAT w Polsce

- mówił Horała.

Komisja jest instrumentem propagandy PiS. Poprzednim razem byłem tolerancyjny, uważałem, że to jest zabawne, że pan w tak jawny sposób tworzy dobre obrazki dla telewizji publicznej. Ale myślę, że to wysoce niestosowne. Pokazuje, jaka jest totalnie upolityczniona natura tej komisji

- przekonywał Rostowski.

Na swoje sądy ma świadek korytarz i duże zainteresowanie mediów

- odpowiadał Horała.

Rostowski wdawał się w potyczki słowne także z kolejnymi pytającymi, m.in. posłem PiS Kazimierzem Smolińskim. 

Rekomendacja Schetyny

W trakcie przesłuchania były minister finansów poinformował, że na stanowiska wiceszefów resortu Andrzeja Parafianowicza i Jacka Kapicę - którzy byli odpowiedzialny m.in. za system podatkowy w Polsce - polecił mu Grzegorz Schetyna. 

Premier Schetyna zasugerował ministra Parafianowicza jako osobę, która mogłaby być wiceministrem nad urzędy kontroli skarbowe, ale nigdy potem nie byłem świadkiem próby interwencji z jego strony w nasze służby

- powiedział Rostowski.

Chojna-Duch? Nie była przychylna przedsiębiorcom

Rostowski odniósł się także to osoby Elżbiety Chojny-Duch - byłej wiceminister finansów w latach 2007-2010. Jej zeznania przed komisją ds. VAT w 2018 r. delikatnie mówiąc nie rzucały dobrego światła na działalność resortu. Mówiła m.in. o ustawach pisanych przez lobbystów, oraz o niejasnej "doradczej" roli Sławomira Nowaka w Ministerstwie Finansów

Na pewno nie było takich sytuacji, w których szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak mógł podejmować decyzje, które wiązały kogokolwiek w Ministerstwie Finansów

- mówił w poniedziałek Rostowski. Z kolei o Elżbiecie Chojnej-Duch mówił, że "nie była szczególnie przychylna do zmian, które ułatwiały działalność przedsiębiorcom". Pojawiły się wątki rzucające wątpliwości na jej zeznania.

Mieliśmy zeznania minister Chojnej-Duch, która mówiła, że nigdy się nie spotykała z prof. Modzelewskim. (...) Okazuje się, że minister Chojna mówi nieprawdę, bo jednak się spotkała

- mówił Rostowski.

Były minister finansów tłumaczył też nieformalną rolę Renaty Hayder, zatrudnionej w spółce Ernst&Young, w Ministerstwie Finansów. Rostowski mówił, że jej funkcja doradcy społecznego była "na tyle nieformalna, że nie było potrzeby" powoływania jej w inny sposób niż "ustny". Na pytanie o weryfikację jej przez służby były minister finansów informował, że Hayder nie objęła stanowiska, które wymagało takiego działania.

Odwrócony VAT? To ostateczność

W trakcie przesłuchania Rostowski tłumaczył, że w jego opinii system podatkowy w latach 2007-2013 działał sprawnie. Brak znaczących wzrostów z podatku VAT po 2011 r. pomimo podwyżki stawek tłumaczył spowolnieniem gospodarczym. Rostowski odpowiadał, że być może niektóre decyzje resortu były spóźnione czy niewystarczające, ale odrzucał oskarżenia, że ministerstwo "spało". 

Członkowie komisji pytali Rostowskiego m.in., dlaczego resort nie reagował szybko na sygnały od producentów prętów o skali nieprawidłowości w ich branży. "Co trzeci pręt był sprzedawany fikcyjnie" - przekonywał poseł Błażej Parda z Kukiz '15.

Rostowski odpowiadał, że on osobiście zapewne nie wiedział o skali problemów w każdej konkretnej branży i odsyłał do swoich byłych wiceministrów. Przekonywał, że prawdopodobnie resort prowadził działania poprzedzające wprowadzenie odwróconego VAT. "Cały czas to badaliśmy, mieliśmy algorytmy ryzyka, ale one nie zawsze są bezbłędne. One były zmieniane na podstawie doświadczeń" - mówił Rostowski.

Dobrze państwo wiecie, że odwrócony VAT może być stosowany po wykorzystaniu innych metod. Te inne metody były stosowane

- mówił Rostowski.

Wielokrotnie o tym mówiliśmy, że odwrócony VAT ma swoje strony ujemne. To nie jest coś, co się wprowadza wyprzedzająco, bo wtedy ma się skutki ujemne, a nie wie się, czy jest choroba, na którą trzeba leczyć

- dodawał Rostowski.

 

Gdzie są pieniądze z VAT?

Posłowie Błażej Parda z Kukiz'15 i przewodniczący komisji Marcin Horała z Kukiz '15  pytali Rostowskiego bezpośrednio "Gdzie są miliony złotych z VAT?". Były minister finansów informował, że nie ma takiej wiedzy, a gdyby miał, to poinformowałby o tym CBŚ czy ABW.