Przepisy dotyczące segregacji śmieci, które zmieniły się w tym roku, a także rosnące koszty gospodarowania odpadami skłaniają niektórych samorządowców do większego nacisku na mieszkańców.
Jak donosi "Rzeczpospolita", w Zamościu zainstalowano przenośną kamerę, która rejestruje przypadki nieodpowiedniego obchodzenia się z odpadami. Chodzi przede wszystkim o przypadki podrzucania do kontenerów śmieci, które powinny trafić do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (PSZOK).
Kamera reagująca na ruch może udokumentować wykroczenie - uchwycić twarz osoby podrzucającej odpady czy numer rejestracyjny jej samochodu.
Kamery służą do wyłapywania nie tylko tych, którzy ignorują zasady segregowania śmieci. Urządzenia są montowane również w miejscach, gdzie odpady są porzucane - np. w lasach. Straż miejska w Płocku - jak informuje Wyborcza - w jednym z takich miejsc zastawiła fotopułapkę.
Przeczytaj: Paragony do papieru? Błąd. Oto, co musisz wiedzieć o nowych zasadach segregowania śmieci
Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że porzucenie - nawet przy kontenerze - starego krzesła, komputera czy zepsutego telewizora może się wiązać z mandatem. Straż Miejska lub Policja mogą ukarać osobę łamiącą przepisy surowym, bo wynoszącym nawet 500 zł mandatem. Do tego śmieci i tak trzeba będzie usunąć na własny koszt i dostarczyć je do PSZOK.
Krajowa Izba Gospodarcza wylicza, że firmy zajmujące się wywozem śmieci powinny podnieść ceny o 250 proc., jeśli chciałyby pokryć wzrost swoich kosztów. Dlatego można spodziewać się nacisku na mieszkańców, którzy ignorują zasady gospodarowania odpadami. Dlatego poszczególne samorządy, spółdzielnie mieszkaniowe, zarządcy budynków mogą częściej instalować kamery, które ukrócą nadużycia.