NBP opublikował pełną listę płac wypełniając tym samym ustawę uchwaloną kilka tygodni temu przez Sejm. Na ogólnie dostępnej stronie możemy przejrzeć zarobki wszystkich osób zajmujących kierownicze stanowiska, w tym kierujących departamentami.
Poszczególne pozycje nie zawierają nazwisk, jedynie stanowiska. Na liście w pozycji "dyrektor departamentu Departament Komunikacji i Promocji" jako wynagrodzenie podano 49 563 zł.
Możliwe, że właśnie taką kwotę zarabia Martyna Wojciechowska, która była bohaterką artykułu "Gazety Wyborczej". Opisała ona wysokie pensje w NBP pisząc, że zarobki niektórych osób sięgają 65 tys. zł. Jak wynika z publikacji NBP, ujawnione dane o przeciętnych wynagrodzeniach zawierają: wynagrodzenie zasadnicze / chorobowe / zasiłki, premie, nagrody, nagrody jubileuszowe, i dodatkowe wynagrodzenie roczne.
Roman Imielski z "Gazety Wyborczej" różnicę pomiędzy kwotą widoczną w tabeli a opisywaną w publikacji wyjaśnia w następujący sposób.
Pani Martyna Wojciechowska, dyrektor ds. komunikacji i promocji w NBP, najlepiej opłacanym dyrektorem banku centralnego. W 2018 r. 50 tys. zł miesięcznie, a do tego trzeba dodać 12 tys. za zasiadanie w radzie BFG, gdzie posłał ją prezes Glapiński
- pisze na Twitterze.
Dodaje jednocześnie, że tabela NBP zdradza jeszcze jedną istotną informację - była żona koordynatora służb Mariusza Kamińskiego jako dyrektor departamentu edukacji i wydawnictw NBP zarabia prawdopodobnie - przyjmując dane opublikowane przez Bank - 38 849 zł.
W dokumencie znajdujemy też pozycję "dyrektor departamentu Gabinet Prezesa". Przypisana do niej pensja to 42 760 zł. Możliwe, że tyle właśnie zarabia Kamila Sukiennik, szefowa gabinetu prezesa NBP Adama Glapińskiego, również opisywana przez "Wyborczą".
Sprawdź zarobki w NBP - są dostępne pod tym adresem.