Według Sunday Timesa Theresę May mógłby zastąpić David Lidington, kanclerz księstwa Lancaster, de facto druga osoba w rządzie po premierze. Z kolei według "Mail on Sunday" faworytem do zastąpienia May mógłby być obecny minister środowiska Michael Gove. Obie kandydatury według prasy mogłyby otworzyć drogę do załagodzenia kryzysu politycznego w Wielkiej Brytanii i być może dałyby szansę na doprowadzenie do przełamania impasu woków brexitu.
Według niedzielnej brytyjskiej prasy ministrowie gabinetu May mieli dojść do wniosku, że premier straciła kontrolę nad procesem wychodzenia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Times cytuje rozmowy z ministrami, który mieli powiedzieć, że May stała się "toksyczna", "nieobliczalna", "jej koniec jest bliski, przestanie być premierem w ciągu najbliższych 10 dni". Otwarte pozostaje pytanie, co w tej sytuacji zrobi sama Theresa May. Według niedzielnej prasy trwa operacja przeciwko May, a ministrowie zagrozili, że jeśli premier nie poda się do dymisji, to oni sami zaczną masowo odchodzić z gabinetu, co ostatecznie i tak podważy zaufanie do niej samej. Według prasy do złożenia dymisji premier May namawia 11 z 26 ministrów.
Niepewny los Theresy May jeszcze bardziej komplikuje i tak zagmatwany już brexit. Jedno jest na razie pewne: Wielka Brytania nie opuści UE w piątek 29 marca. Wciąż jednak nie wiemy, kiedy, na jakich zasadach i czy w ogóle ją opuści. Do brexitu może dojść 12 kwietnia albo 22 maja. Wielka Brytania wciąż może opuścić UE bez umowy. Istnieje też możliwość ostatecznego wycofania wniosku o wyjście z UE, ale to najmniej realny scenariusz. Przypomnijmy, że w czwartek Rada Europejska zgodziła się na warunkowe opóźnienie brexitu. Ustalono dwie daty: 22 maja, jeśli zostanie przyjęta umowa z UE i 12 kwietnia w przypadku braku umowy. Właśnie w tym tygodniu miałoby dojść do trzeciego głosowania w brytyjskim parlamencie nad przyjęciem, bądź odrzuceniem wspomnianej umowy z Unią Europejską.
W sobotę przez Londyn przeszedł marsz przeciwników brexitu. Brytyjczycy, którzy chcą by ich kraj pozostał w Unii Europejskiej, domagają się wypowiedzenia artykuły 50. (ten przepis uruchomił proces wyjścia z UE) i kolejnego referendum.
Kolejnego referendum domagały się nie tylko tłumy protestujących. W internetowej petycji na oficjalnej rządowej platformie swój podpis złożyło prawie 5 milionów obywateli.