Wenezuela. 80 proc. kraju bez prądu. "Przestępcy wywołali olbrzymi pożar na dziedzińcu elektrowni"

Caracas i większa część Wenezueli znowu pogrążyły się w ciemnościach. Ofiarą kolejnego w tym miesiącu blackoutu padło 80 procent kraju.
Zobacz wideo

W związku z kolejna awarią, do której doszło w jednej z największych hydroelektrowni na świecie - Guri na rzece Caroni - władze ogłosiły wtorek dniem wolnym dla uczniów i pracowników. 

Minister komunikacji społecznej o dokonanie sabotażu oskarżył Stany Zjednoczone i przeciwników politycznych rządu. "Przestępcy spowodowali olbrzymi pożar na dziedzińcu elektrowni. Spowodował on awarię transformatorów i całego okablowania niezbędnego dla prawidłowego przesyłu. Takie wydarzenie nigdy do tej pory nie przytrafiło się wenezuelskiemu systemowi energetycznemu, co dowodzi braku jakichkolwiek zahamowań u wojennych podżegaczy" - powiedział Jorge Rodriguez. 

Czytaj więcej: Wenezuela: tu wszystko zależy od armii. Generałowie kontrolują gospodarkę i boją się zmiany władzy

To nie pierwsze wyłączenia prądu

Do poprzedniego wyłączenia prądu w całym kraju doszło 7 marca. Przez tydzień nie działały szkoły, biura, sklepy, transport publiczny. Ucierpieli pacjenci szpitali pozbawionych własnych generatorów.

Trwający od kilku lat kryzys polityczny i gospodarczy w Wenezueli pogłębił się, gdy 23 stycznia przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Juan Guaido ogłosił się tymczasowym prezydentem kraju. Jego decyzję uznało około 50 państw na całym świecie, w tym Polska.
Rząd Nicolasa Maduro odrzucił ideę rozpisania przedterminowych wyborów, a za kryzys obwinił Stany Zjednoczone.