Niemiecka machina szybko stygnie. Być może znów trzeba będzie "drukować" miliardy w strefie euro

Zamówienia w niemieckim przemyśle zmniejszyły się najbardziej od 2009 roku. Najważniejsze niemieckie instytuty badawcze ścięły o połowę prognozę wzrostu dla Niemiec. EBC i rząd Merkel myślą o nowych programach stymulujących.

W czwartek z Niemiec dotarły dwie pesymistyczne informacje. Po pierwsze, okazało się, że zamówienia w tamtejszym przemyśle zmniejszyły się w lutym o 4,2 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca i aż 8,4 proc. w porównaniu do danych sprzed roku – to największy ich spadek od 10 lat.

Po drugie, grupa najważniejszych niemieckich instytutów badawczych ścięła o połowę prognozę wzrostu dla Niemiec. W tym roku wg ich prognoz PKB Niemiec urośnie o 0,8 proc., a nie 1,9 proc., jak zakładano wcześniej.

Te dane wpisują się we wcześniejsze sygnały spowolnienia w największej gospodarce Europy, mocno do tego powiązanej z naszą. Pamiętajmy, że Niemcy są naszym największym partnerem handlowym i setki firm w Polsce dostarcza kluczowe półprodukty dla wielu niemieckich korporacji. Jeżeli tamtejszy przemysł spowolni, przełoży się to i zatem na poziom zamówień u jego polskich dostawców.

Pod koniec roku niemiecka gospodarka cudem uniknęła recesji (dwa kwartały spadków – w trzecim go zanotowano, w czwartym była stagnacja) a cały miniony rok zakończyła półtoraprocentowym wzrostem, najsłabszym od pięciu lat.

Przeszkadza Trump, Chiny i brexit

Niemieccy makroekonomiści wyraźnie wskazują winnych hamowania. Maleje popyt na niemieckie towary, w tym samochody, z powodu wojny handlowej pomiędzy Chinami a USA rozpoczętej przez administrację Trumpa. Jego regulacje (głównie nowe cła) utrudniły eksport niemieckim firmom, co te zresztą już raportują. Zarówno producent żarówek Osram jak i BMW ostrzegło ostatnio akcjonariuszy, że zyski w tym roku mogą być mniejsze z powodu napięć handlowych i mniejszego popytu na rynkach końcowych niż w ubiegłym roku.

Te ostrzeżenia współgrają z informacjami o malejących zamówieniach eksportowych dla niemieckiego przemysłu – te w lutym zmniejszyły się aż o 6 proc.

Problemem jest też brexit i związane z nim obawy. Nie przypadkiem kanclerz Angela Merkel jest jednym z najbardziej aktywnych graczy w całej rozgrywce na linii Bruksela-Londyn i bardzo się stara by nie doszło do bezumownego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. Dla niemieckiej i szerzej europejskiej gospodarki oznaczałoby to bolesne tąpnięcie.

Będzie kolejny dodruk euro?

Wyraźne sygnały spowolnienia niepokoją niemiecki rząd i Europejski Bank Centralny. Ten pierwszy miesiąc temu na swoim posiedzeniu przyjął projekt budżetu na przyszły rok, który zakłada wzrost wydatków o 1,7 proc., przy równoczesnej redukcji budżetów niektórych projektów rządowych. Merkel i jej gabinet przygotowuje się tym samym na nieco trudniejszy okres w gospodarce.

Świadom spowolnienia w Niemczech i całej strefie euro jest również EBC. Bank, który dopiero co (w styczniu) wygasił program skupu aktywów, czyli mówiąc prościej przestał masowo drukować euro, zapowiedział, że utrzyma bardzo niskie stopy procentowane co najmniej do końca tego roku i wznowi we wrześniu tzw. operacje TLTRO.

To jedno z niestandardowych narzędzi w polityce monetarnej – polega na udzielaniu tanich, dwuletnich pożyczek dla banków z eurolandu w związku ze spowolnieniem gospodarki. Ich oprocentowanie może być bardzo niskie – nawet ujemne – i jego wysokość zależy od wielkości kredytów udzielonych przez bank komercyjny. Im więcej ich udzieli, tym taniej może pożyczyć pieniądze od EBC.

Do wielkiego kryzysu jednak daleko

Przy tym wszystkim ekonomiści nie spodziewają się jednak potężnego kryzysu. Nie wszystkie nowe dane o niemieckiej gospodarce są złe. W piątek np. okazało się, że produkcja przemysłowa u naszego zachodniego sąsiada wzrosła w lutym o 0,7 proc. w porównaniu do stycznia – spodziewano się wzrostu na poziomie 0,5 proc. Bardzo dobrze radziło sobie między innymi, z powodu łagodnej zimy, budownictwo.

Jedno jednak jest pewne – o tym jak głębokie będzie spowolnienie w Niemczech zadecydują, podobnie jak teraz, czynniki zewnętrzne. Jeżeli Trump dogada się z Xi a Wielka Brytania opuści Unię w sposób uporządkowany, to silniejszy wzrost może powrócić do Niemiec. Na czym oczywiście i my sporo zyskamy.

Więcej o: