Koniec OFE. Jacek Rostowski dla Gazeta.pl: "W ogóle nie rozumiem, po co rząd to robi"

- Z punktu widzenia składkowiczów ta część środków OFE, którą ludzie przeniosą do ZUS, będzie traktowana dokładnie tak jak to, co my przenieśliśmy do ZUS w 2014 r. Jeżeli nie jest to kradzież dzisiaj, to nie mogła to być "kradzież" w 2014 r. Niech PiS się do tego przyzna i przeprosi Polaków za swoją kłamliwą propagandę - mówi w rozmowie z next.gazeta.pl Jacek Rostowski, były wicepremier i minister finansów.
Zobacz wideo

Mikołaj Fidziński, next.gazeta.pl: Co PiS dziś proponuje w sprawie likwidacji OFE? Jak pan to ocenia?

Jacek Rostowski, były wicepremier i minister finansów: Po pierwsze, jeżeli ktoś nie wybierze, żeby jego środki z OFE przeszły do ZUS, to one automatycznie będą przeniesione na konto IKE. Tymi IKE dalej będą zarządzały te same instytucje - jeśli ktoś nie wybierze innego funduszu. Zresztą już od dawna wiele firm zarządzało i IKE i OFE.

Teraz co się dzieje? Rząd w zamian za tę dobroczynność pobierze 15 proc. haraczu.

To będzie opłata przekształceniowa.

Czyli podatek.

Rząd argumentuje, że dziś pobierze 15 proc., ale za to gwarantuje - bo takie są zasady IKE - że w przyszłości te pieniądze w żaden sposób nigdy nie będą ponownie opodatkowane - na "wyjściu", przy ich wypłacie na emeryturze.

Zawsze tak było z IKE. Od dochodu normalnie płaci się podatek PIT, wpłaca się pieniądze na IKE, i potem przy wypłacie po osiągnięciu wieku emerytalnego nic się nie płaci. Tylko że przy przesunięciu środków z OFE to rząd decyduje, że te środki mają iść na IKE, a składki, które szły do OFE, były nieopodatkowane na wejściu...

...ale w ramach suwaka potem szłyby do ZUS-u, i byłyby opodatkowane PIT-em przy wypłacie emerytury. Tak jak to jest z emeryturami teraz.

Tak, oczywiście, emerytury byłyby opodatkowane. Rząd jednak bierze ten podatek z wyprzedzeniem i chyba głównie o to mu chodzi. Bo przecież PSL postuluje zwolnienie emerytów z podatku, więc daleko niejasne jest, czy Polacy na tym "dobrodziejstwie" zyskają. A 24 miliardy złotych to smakowity kąsek dla władzy, która szasta kiełbasą wyborczą na nigdy wcześniej niespotkaną skalę! Dlaczego PiS nie daje ludziom wyboru, czy chcą, by pieniądze przeszły do IKE i zapłacić podatek dzisiaj, czy do IKZE i podatek ewentualnie zapłacić w przyszłości?

W poniedziałek Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, tłumaczył mi, że dlatego rząd wybrał przekształcenie OFE w IKE, a nie w IKZE, bo na IKZE dziś podatek przy wypłacie wynosi 10 proc., a kiedyś jakaś władza mogłaby podnieść go w przyszłości np. do 20 proc.

Czyli "na wszelki wypadek" bierze o 5 proc. więcej? A przyszły rząd tak samo dobrze mógłby obniżyć podatek od IKZE do 5 proc. Najlepiej by było, gdyby PiS nic nie zmieniał i gdyby przed emeryturą środki przechodziły jak teraz do ZUS, który wypłaca dożywotną emeryturę na zasadzie kwoty tych oszczędności.

Czytaj też: Koniec OFE. "Po raz drugi mamy do czynienia z zaborem funduszy emerytalnych"

Mówił pan o dwóch elementach planowanego przekształcenia OFE. Pierwszy to podatek 15 proc. A drugi?

Druga rzecz jest taka, że przy IKE pieniądze nie są wypłacane w formie emerytury do końca życia. Można wziąć cały kapitał od razu w wieku 60 lub 65 lat. Uważam, że to jest niebezpieczne.

Dlaczego?

Gdybyśmy mieli pewność, że każdy będzie się zachowywał racjonalnie i odpowiedzialnie i oszczędzał prywatnie na emeryturę, to w ogóle nie potrzebowalibyśmy systemów emerytalnych. Przy propozycji PiS, gdy osoba dojdzie do wieku emerytalnego, może pieniądze z IKE wziąć i roztrwonić, i będzie wtedy miała niższą emeryturę w porównaniu do obecnej sytuacji.

Przekazanie środków z OFE do prywatnych IKE jest więc złe?

Brytyjczycy wprowadzili taki system, przy którym z kont emerytalnych można wypłacić kapitał w momencie przejścia na emeryturę. Teraz się martwią, bo widzą, że ludzie coraz częściej wybierają te kwoty, a potem nic specjalnie mądrego z tymi pieniędzmi nie robią.

W Polsce środki do OFE były wpłacane jako składki emerytalne, które są podstawą do obliczenia emerytury w przyszłości. Uważam, że przekazanie tych środków do IKE jest zupełnie niepotrzebne i że jest to łamanie konstrukcji systemu, który miał gwarantować ludziom dożywotne emerytury.

Ale najważniejsze jest, że ja w ogóle nie rozumiem, po co rząd przeprowadza tę likwidację OFE. Oprócz tego, żeby dostać 24-27 mld zł.

Pojawiają się opinie, że system OFE jest skomplikowany, że to "węzeł gordyjski". I że to Platforma "ukradła" 150 mld zł z OFE.

To są typowe pisowskie kłamstwa. To PiS dzisiaj chce "z wyprzedzeniem" pobrać 24-27 miliardów złotych podatku. Dodatkowo, z punktu widzenia składkowiczów, ta część środków OFE, którą ludzie [w trakcie obecnych zmian – red.] przeniosą do ZUS, będzie traktowana dokładnie tak jak to, co my przenieśliśmy do ZUS w 2014 r. Jeżeli nie jest to kradzież dzisiaj, to nie mogła to być "kradzież" w 2014 r. Niech PiS się do tego przyzna i przeprosi Polaków za swoją kłamliwą propagandę!

Aktywa w OFE dziś i pięć lat temu są trochę inne.

Dokładnie. My przenieśliśmy z OFE do ZUS obligacje skarbowe, czyli dług publiczny, który został jedynie przekształcony w inną formę długu publicznego (wobec przyszłych emerytów). Na skutek tego, że tak są skonstruowane zasady statystyczne liczenia długu publicznego, zmniejszyliśmy go, także obniżając koszty jego obsługi. Zresztą to dzięki temu - mimo bezpardonowej krytyki naszych działań - PiS w ogóle mógł zrealizować różne swoje kosztowne pomysły, w tym swój flagowy program 500 plus.

To różni się fundamentalnie od pomysłu Morawieckiego na likwidację OFE ["alternatywną" część, czyli przeniesienie składek danego klienta z OFE do ZUS - red.]. Dziś aktywa w OFE to są w trzech czwartych akcje. Składki osób, które wybrały OFE w 2014 r., są więc wykorzystywane głównie do zakupu akcji i co roku zasilają realną, prywatną gospodarkę. Tego strumienia już nie będzie, a akcje już zgromadzone w OFE będą najprawdopodobniej zarządzane przez nominowanych ludzi PiS w PFR - obawiam się, że z opłakanymi skutkami.

Czytaj też: Rząd wyłożył karty na stół. Wiemy, skąd weźmie pieniądze na "piątkę". Zabieg z OFE, wzrost akcyzy i nie tylko

Zobacz wideo
Więcej o: