Atak dronów na saudyjską przepompownie ropy naftowej. Rurociąg chwilowo zamknięty

W Arabii Saudyjskiej przeprowadzono dziś atak z użyciem dronów na dwie przepompownie ropy naftowej. Zaatakowany został rurociąg Wschód-Zachód. Do ataków przyznali się jemeńscy rebelianci Huti.
Zobacz wideo

Saudyjski minister energii Chalid al-Falih nazwał atak aktem terroryzmu wycelowanym nie tylko w zasoby Arabii Saudyjskiej, ale również w światowy dostawy ropy - jej cena poszła we wtorek w górę o ponad 1,3 proc. do poziomu prawie 62 dolarów za baryłkę. Drony uderzyły w przepompownie, które transportują saudyjską ropę naftową z pól w prowincji wschodniej do portu Yanbu na zachodnim wybrzeżu.

Jak podał dziennik "Arab News", do ataku przyznali się szyiccy rebelianci wspierani przez Iran. Przypomnijmy, że od czterech lat koalicja z Arabią Saudyjską w roli lidera walczy w Jemenie z rebeliantami Huti.

Także dziś telewizja Masirah informowała, że przeprowadzili oni ataki z użyciem dronów na obiekty saudyjskie. Ataki określono jako przesłanie do Arabii Saudyjskiej, by "zaprzestała agresji". 

Jako środek zapobiegawczy rurociąg tymczasowo zamknięto w celu powstrzymania pożaru, który spowodował uszkodzenia stacji pomp. Koncern naftowy Saudi Aramco (właściciel i operator ropociągu) potwierdził, że nie stwierdzono żadnych obrażeń ani ofiar śmiertelnych wśród pracowników przepompowni.

Ostatnie ataki w Zatoce Perskiej i Arabii Saudyjskiej są wymierzone w świat, a nie tylko w Królestwo

- powiedział Al-Falih, dodając, że zdarzenie to "po raz kolejny dowodzi, jak ważne jest, aby wszystkie strony walczyły z destrukcyjnymi atakami terrorystycznymi, w tym wspieranymi przez Iran bojownikami Huti."

Tajemnicze ataki na tankowce

Przypomnijmy, że w niedzielę Zjednoczone Emiraty Arabskie podały również, że doszło do sabotażu czterech statków handlowych na wodach na wysokości emiratu Fudżajra. Władze ZEA nie ujawniły żadnych szczegółów. Nie wiadomo, na czym ten sabotaż miał polegać ani kto może być za niego odpowiedzialny.

Z kolei w poniedziałek rano Arabia Saudyjska ogłosiła, że dwa jej tankowce także padły ofiarą ataku. Saudyjski minister energii Khalid al-Falih przekazał w oświadczeniu, że jeden ze statków był w drodze do portu, gdzie miał zabrać na pokład ropę naftową dla klientów w Stanach Zjednoczonych. W wyniku tego sabotażu oba tankowce miały zostać poważnie uszkodzone. Ale i w tym przypadku nie wiadomo dokładnie, co się stało. Rządowa agencja informacyjna podaje tylko, że nie ma żadnych ofiar, nie doszło też do wycieku ropy.

Do tych zdarzeń miało dojść w okolicach Cieśniny Ormuz. Ten przesmyk oddziela od siebie państwa Zatoki Perskiej od Iranu.

Zobacz wideo