Pierwsze chińskie auto elektryczne wkrótce w Europie? Ma kosztować 40 tys. euro

Chińska firma Aiways marzy o podboju europejskiego rynku motoryzacyjnego. Produkowane przez nią samochody elektryczne U5 mają być dostępne m.in. w Niemczech. Czy "azjatycka Tesla" ma jakieś szanse?
Zobacz wideo

Aiways U5, chińskie auto elektryczne, ma szansę znaleźć się w Europie - podaje "Financial Times". O tym przynajmniej marzy jego producent, który deklaruje, że będzie realizował w naszej części świata nowy model sprzedaży i wynajmu pojazdów - z pominięciem pośredników.  "Azjatycka Tesla" ma być bowiem stosunkowo tania - wyceniania jest na zaledwie 40 tys. dol. czyli ok. 150 tys. zł. Najtańsza oryginalna Tesla dostępna na niemieckim rynku kosztuje ok. 57 tys. euro - o blisko 100 tys. zł więcej. 

U5 najpierw trafić ma do Niemiec, Francji, Szwajcarii, Norwegii i Holandii. Producent już rozpoczął negocjacje z niemiecką firmą Vehiculum wynajmująca samochody "przez internet".

Chińska ofensywa, jeśli w ogóle się powiedzie, może nie ograniczyć się tylko do Aiways. Na europejskim rynku chce bowiem "namieszać" inna firma - Lynk & Co. Ma w planach zaoferować mieszkańcom "starego kontynentu" samochody innego producenta z "Państwa Środka": Geely. I w tym wypadku oferta ma być innowacyjna - autem mamy jeździć dzięki miesięcznemu abonamentowi Chińczycy twierdzą, że mogą odmienić branżę tak, jak zrobił to Uber. 

Na buńczucznych deklaracjach, bo zdobyć europejski rynek próbowało już wiele chińskich firm. Qoros 3 w 2013 roku zdobył nawet pięć gwiazdek w testach NCAP, ale nie sprawiło to zmiany podejścia konsumentów. Na przeszkodzie ekspansji Chin w Europie stoją też olbrzymie koszty związane z tworzeniem bazy serwisowej i sprzedażowej. Ktoś musi po prostu realizować gwarancję producenta, gdzieś musi znajdować się magazyn części. 

Chińskim planom niezbyt dobrze wróży też fakt, że nawet ewentualni klienci Tesli, produkująca najsłynniejsze samochody elektryczne, nie mają w Europie łatwego życia. Pod koniec zeszłego roku Elon Musk zadeklarował, że Europa będzie pokryta w 100 procentach siecią ładowarek Supercharger. "Od Irlandii po Kijów, od Norwegii po Turcję" i to już do końca tego roku. Jak na razie takich stacji w Polsce jest... cztery, a w całej Europie ok. 400. 

Więcej o: