Morawiecki przyspieszy obniżkę podatków? Do urn Polacy mają iść z grubszymi portfelami

Jak wynika z informacji "Dziennika Gazety Prawnej", premier Mateusz Morawiecki chce jak najszybciej przeprowadzić reformy podatkowe z "piątki Kaczyńskiego". Wszystko po to, aby Polacy zobaczyli ich efekty na swoich kontach jeszcze przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.
Zobacz wideo

Duża reforma podatkowa to pomysł z tzw. "piątki Kaczyńskiego". Chodzi o obniżkę stawki PIT z 18 do 0 proc. dla osób do 26. roku życia (na etacie i umowach cywilnoprawnych, nie dla młodych przedsiębiorców), oraz do 17 proc. dla pozostałych. W górę miałyby pójść za to koszty uzyskania przychodu, dziś wynoszące dla osób pracujących na jednym etacie 1335 zł rocznie. Koszty uzyskania przychodu obniżają podstawę do opodatkowania, tym samym obniżając też sam podatek.

W połowie kwietnia Ministerstwo Finansów pokazało jednak swój pomysł na realizację reformy, nieco mniej atrakcyjny od obietnic Kaczyńskiego. Po pierwsze, niższe stawki 0 i 17 proc. miały obowiązywać nie dla przychodów 85,5 tys. zł rocznie, ale tylko do ok. 42,7 tys. zł. Innymi słowy, zamiast obniżki stawki podatkowej dla pierwszego progu podatkowego (jak chciał Kaczyński), resort finansów zaproponował nowy próg.

Po drugie, choć PIT 0 proc. dla młodych miał wejść w życie na jesieni, to ze względów organizacyjnych zaliczki na podatek do końca roku nadal byłyby odprowadzane w dotychczasowej wysokości. Tym samym wpływ obniżki podatków w ostatnich miesiącach 2019 r. młodzi Polacy zobaczyliby dopiero w 2020 r., przy rozliczeniu rocznym (wyższy zwrot). Czyli - już po wyborach. Także dopiero od początku 2020 r. miała obowiązywać stawka 17 proc. i wyższe koszty uzyskania przychodu.

Premier Morawiecki szuka rozwiązania

Teresy Czerwińskiej, która opracowała plan reformy podatkowej nie do końca po myśli Kaczyńskiego i Morawieckiego, już w Ministerstwie Finansów nie ma. Premier otworzył sobie więc drogę do łatwiejszej realizacji obniżki podatków w ten sposób, jak zapowiedział Kaczyński.

Jest więc niemal pewne, że pomysł Czerwińskiej z nowym progiem podatkowym do ok. 42,7 tys. zł odejdzie w niebyt, a stawki 0 i 17 proc. po prostu zastąpią obecną stawkę 18 proc. dla pierwszego progu.

Ale, jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna", premier Morawiecki robi także wszystko, aby zmiany podatkowe Polacy odczuli w swoich portfelach jeszcze przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

PIT 0 proc. dla młodych miałby obowiązywać już od września br., a obniżka stawki 18 do 17 proc. oraz podniesienie kosztów uzyskania przychodu od października. I już od tych dat wypłaty Polaków miałyby być wyższe, bo mniej opodatkowane. Wątpliwościami pracodawców co do zmiany zasad systemu podatkowego w trakcie roku raczej rząd przejmować się nie będzie.

Pytanie też, jak technicznie rozwiązać w takiej sytuacji roczne rozliczenia za 2019 r., aby uwzględnić zmiany w skali podatkowej w trakcie roku. Jak informuje "DGP", możliwe, że w tym celu stawka w PIT-ach za 2019 r. wyniesie 17,75 proc., czyli będzie średnią ważoną z 18 proc. przez 9 miesięcy i 17 proc. przez 3 miesiące. W przypadku PIT 0 proc. dla młodych spekuluje się, że będzie ona liczony dla 1/3 rocznego limitu (1/3, bo będzie obowiązywał przez cztery ostatnie miesiące roku).

Co ciekawe, jeśli potwierdzą się informacje "DGP", w jednym punkcie nowe propozycje będą gorsze od tych przedstawionych przez Czerwińską. Chodzi o koszty uzyskania przychodu. W kwietniu Ministerstwo Finansów wskazywało, że dla "jednoetatowców" poszłyby one w górę z 1335 zł do 3000 zł. "DGP" pisze natomiast o nowej stawce kosztów 2085-2900 zł.

Ile będzie można zaoszczędzić?

Jak wynika z wyliczeń "DGP", młodzi ludzie (do 26 lat) otrzymujący płacę minimalną 2250 zł, od września do końca roku zaoszczędzą 500 zł. W przyszłym roku, gdy stawka 0 proc. będzie obowiązywała przez pełne 12 miesięcy, skala oszczędności podatkowych będzie około trzykrotnie wyższa. Obniżka stawki PIT z 18 do 17 proc. dla pozostałych osób nie będzie już tak atrakcyjna, ale jednak np. osoba z wynagrodzeniem np. 5 tys. zł brutto rocznie zaoszczędzi ok. 250 zł. 

Wyższe koszty uzyskania przychodu to kolejne minimum ok. 280 zł rocznie w portfelach.

Jak wynika z informacji "DGP", projektami ustaw podatkowych Rada Ministrów może zająć się już na najbliższym posiedzeniu. W wersji Ministerstwa Finansów reforma podatkowa miała kosztować łącznie 10,4 mld zł rocznie, w wersji Morawieckiego i Kaczyńskiego ten koszt będzie zapewne wyższy.

Zobacz wideo