Boeing ma kolejny problem - zbiorowy pozew 400 pilotów. "Zatajenie wad konstrukcyjnych"

Boeing, amerykański potentat przemysłu lotniczego, będzie musiał prawdopodobnie stawić czoła w sądzie oskarżeniom 400 pilotów, którzy zarzucają mu rzekome ukrywanie wad konstrukcyjnych samolotu 737 Max.

Piloci, którzy przystąpili do pozwu, "mają nadzieję, że Boeing i inni producenci samolotów zaprzestaną stawiać zyski nad życie załogi i pasażerów" oraz "zatajać wiedzę o wadach konstrukcyjnych" - wyjaśnia australijski portal ABC, który jako pierwszy opisał sprawę. 

Problemy z systemem MCAS sprawiały, że samolot z natury posiadał niebezpieczne defekty aerodynamiczne.

- stwierdza portal. I dodaje, że na skutek powiększenia silników, samolot ma skłonności do gorszego reagowania na przeciągnięcie, czyli utratę siły nośnej. 

Innym aspektem pozwu są utracone zarobki. Uziemienie maszyn sprawiło bowiem, że część pilotów nie pracuje tak często jak wcześniej. W dokumentach jest też mowa o problemach o podłożu psychologicznym. 

Amerykańska firma nie zdecydowała się skomentować sprawy. 

Boeing wiedział, ale zwlekał

W maju Boeing opublikował raport dotyczący zabezpieczeń, w które wyposażono samoloty 737 Max. Dwie maszyny tego typu rozbiły się w odstępie kilku miesięcy - w październiku zeszłego roku oraz w marcu. Gigant lotnictwa potwierdził, że wiedział o problemach z działaniem autopilota jeszcze zanim doszło do pierwszej z tragedii. Problemem były czujniki wykorzystywane przez system zapobiegający utracie siły nośnej (MCAS).

Czytaj też: Zły zamek, zła pompa, setki ofiar. Boeing jest pod presją, bo ignorowanie problemów kończyło się źle

Inżynierowie Boeinga zdecydowali, że problem nie wymaga natychmiastowej naprawy. Uznali, że rozwiąże go następna aktualizacja oprogramowania. Tymczasem wiele linii lotniczych po prostu nie wiedziało, że oprogramowanie czujników działa błędnie. 

Piloci szkoleni na tabletach

Rzecznik amerykańskiego stowarzyszenia pilotów Allied Pilots Association (APA) Dennis Tajer w rozmowie z "Seattle Times" wyjawił, że szkolenie pilotów, którzy przesiadali się na maszyny Boeing 737 Max, składało się z nieco ponadgodzinnej sesji na iPadzie, bez używania symulatora lotów.

Piloci, którzy pozywają producenta samolotów, mają więc powody, by próbować przed sądem udowodnić, że Boeing wiedział o problemach z maszynami 737 Max, ale nie mówił o nich otwarcie. 

Samoloty Boeing 737 Max zostały uziemione w marcu - na skutek katastrof w Indonezji i Etiopii. Według ostatnich doniesień mogą wrócić do użytku później, niż zakładano. Według "Wall Street Journal" wszystko wskazuje na to, że maszyny pozostaną na ziemi co najmniej do sierpnia.