Zlokalizowana w dystrykcie Exuma na Bahamach rajska wyspa Saddle Back Cay została wystawiona na sprzedaż przez dom aukcyjny Christie's. Wyspa zajmuje powierzchnię 14 hektarów i może pochwalić się siedmioma malowniczymi plażami. Szczęśliwy nabywca, który wyłoży na stół 11,8 mln dolarów, stanie się też właścicielem zlokalizowanego na Saddle Back Cay domu i kilku mniejszych domków letniskowych.
Saddle Back Cay to oczywiście jedna z wielu prywatnych wysp, które może kupić w zasadzie każdy, kto dysponuje odpowiednim kapitałem. Z tą konkretną wyspą wiąże się jednak pewna interesująca historia.
To właśnie na Saddle Back Cay w 2017 r. miał odbyć się słynny (a dziś niesławny) festiwal muzyczny Fyre. Jego organizatorzy, młody biznesmen Billy McFarland oraz raper Ja Rule, obiecywali uczestnikom jedno z najbardziej ekscytujących wydarzeń w ich życiu. Festiwal miał mieć "ekskluzywny" i "luksusowy" charakter.
Na początku 2017 r. w sieci pojawiło się promujące festiwal wideo z udziałem znanych supermodelek, w tym Belli Hadid czy Kendall Jenner. Organizatorzy chwalili się, że wyspa, na której odbędzie się festiwal, była w przeszłości własnością samego Pablo Escobara, choć była to oczywista bzdura.
Imponować miała lista artystów: Desiigner, Blink 182, Major Lazer czy Disclosure. To jednak nie wszystko. Jak na ekskluzywny festiwal przystało, McFarland i Ja Rule obiecali uczestnikom istne luksusy. Mieli oni spać w nowoczesnych "kapsułach", a posiłki miały być serwowane przez słynnych szefów kuchni.
Zwykłe bilety na Fyre były sprzedawane w cenach od 500 do 1500 dolarów. Dostępne były jednak również pakiety VIP (zawierające bilety lotnicze i noclegi we wspomnianych "kapsułach") w cenie 12 tys. dolarów. Tylko w ciągu pierwszej doby od uruchomienia sprzedaży wykupiono 95 procent biletów.
Fyre był oczywiście jednym wielkim przekrętem. Gdy w dniu rozpoczęcia festiwalu uczestnicy przybyli na miejsce, okazało się, że wyspa, na której się znajdują, nie jest wcale wyspą z reklamy, a większość zespołów, w tym Blink 182, ze swoich występów zrezygnowało jeszcze przez rozpoczęciem festiwalu.
To jednak nie wszystko. Zamiast luksusowych "kapsuł" na uczestników czekały namioty i materace, których nie starczyło dla wszystkich. Luksusowy catering zastąpiły kanapki. Organizatorzy mieli nawet problem z dostarczeniem wody pitnej i zapewnieniem dostępu do toalety. Dzień później festiwal został odwołany.
W efekcie Billy McFarland i Ja Rule stali się przedmiotem szeregu pozwów, w tym największego na kwotę 100 milionów dolarów. W październiku 2018 r. McFarland został skazany na sześć lat więzienia, sąd nakazał mu też spłatę 26 mln dol. długów. Sędzia nazwał Amerykanina "zagrożeniem dla społeczeństwa".