Tesla eksplodowała po kolizji z lawetą. Kierowca nie patrzył na drogę, zaufał autopilotowi

Tesla, którą niezbyt uważnie prowadził po ulicach Moskwy jej użytkownik, eksplodowała po niegroźnym zderzeniu z lawetą. Kierowca przyznaje, że nie patrzył na drogę, zachowanie samochodu z jednego względu może jednak dziwić.
Moskwie doszło do eksplozji samochodu tesla, który brał udział w kolizji
REALITY VIDEO/East2West/YouTube

O tym, czy samochody elektryczne wspierane sztuczną inteligencją są bezpieczne, dyskutowano nie raz. Dyskusja zapewne rozgorzeje na nowo po wypadku, do jakiego doszło w Moskwie. Tesla, kierowana przez niezbyt rozważnego mężczyznę, zderzyła się z lawetą. Obrażenia kierowcy nie były krytyczne - doznał złamania nogi. Pojazd w krótkim czasie uległ jednak zapłonowi, a po chwili doszło do eksplozji. Wybuchły gigantyczne akumulatory, z których zasilany jest elektryczny silnik pojazdu - wyjaśnia portal Engadget.

>>> Polacy stworzyli marsjański łazik, który spodobał się zagranicznym specjalistom.

Zobacz wideo

Tesla prowadzona przez autopilota

Prowadzący przyznał, że włączył funkcję autopilota. Oznacza to, że de facto nie prowadził samochodu - robiły to za niego automatyczne systemy. Zachowanie elektryka może jednak wzbudzać wątpliwości. Poruszająca się z prędkością ok. 100 km tesla "widząc" przeszkodę nie próbowała jej omijać - jak inne pojazdy jadące tym odcinkiem wcześniej. Samochód automatycznie zahamował, jednak nie zdołał wytracić prędkości.

Wątpliwości budzi też samo miejsce wypadku - nie wiadomo, czy laweta była odpowiednio oświetlona, co mogłoby wpłynąć na szybkość reakcji systemów Tesli. Nagranie umieszczone w sieci tej kwestii nie rozstrzyga - wykonano je już po kolizji. 

Czytaj też: Kuriozalny wypadek drogowy. Samochód Tesli "zabił" robota za 25 tys. dolarów

Czy algorytmy, które nadzorowały tor jazdy "uznały", że bezpieczniejsze dla podróżnych jest ryzyko kolizji z obiektem niż próba ominięcia go? Może inne pojazdy znajdujące się na drodze uniemożliwiły inne rozwiązanie? - te szczegóły ustali zapewne śledztwo przeprowadzone przez rosyjską policję. 

Tesla wciąż zmaga się z pytaniami o bezpieczeństwo

Wiadomo jednak, że autopilot montowany w samochodach produkowanych przez koncern Elona Muska wciąż wymaga współpracy człowieka - kierowcy są informowani, żeby w trakcie działania funkcji obserwować drogę. Wiele wskazuje na to, że gdyby kierowca odpowiednio zareagował problemów można by uniknąć. 

Wypadki z udziałem samochodów marki Tesla wciąż się zdarzają. Bywa, że są przyczyną poważnych problemów spółki. Tak było w zeszłym roku - kolizja, na skutek której zmarł 38-letni kierowca doprowadziła do pytań o bezpieczeństwo pojazdów. Giełda zareagowała wówczas sporą przeceną. Dzisiejsze notowania amerykańskiego koncernu są dobre - podczas ostatniej sesji wzrosły o dwa procent. 

Więcej o: