Polisolokaty to jeden z najbardziej kontrowersyjnych produktów finansowych ostatnich lat. Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł właśnie w sprawie mężczyzny, który czuł się poszkodowany przez zawartą umowę. Jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna" doszło do jej unieważnienia. Zgodnie z wyrokiem powód ma otrzymać zwrot wszystkich pieniędzy, które wpłacił na polisolokatę od roku 2010.
Zawarcie umowy na polisę z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, tzw. "uefkę", czy polisolokatę, miało być dla klienta korzystniejsze od zwykłego ubezpieczenia. Pojawiał się bowiem dodatkowy element inwestycyjny. Podpisując umowę uczestnik zgadzał się wpłacać określoną kwotę przez określony czas.
Konsumenci nie zawsze zdawali sobie sprawę na jakie opłaty administracyjne się zgadzali. A stawki sięgały w tym wypadku nawet 20 proc. wpłacanych pieniędzy. Po drugie - likwidacja polisolokaty oznaczała utratę nawet 90 proc. zgromadzonych środków.
Po trzecie zaś konstrukcja samej umowy była myląca. Klienta przekonywano, że kupuje ubezpieczenie. Warszawski sąd uznał, że produkt ubezpieczeniowy, w którym 99 proc. środków trafia na inwestycje, trudno nazwać polisą.
Na polisolokaty zdecydowało się aż pięć milionów Polaków, którzy przekazali instytucjom finansowym - bankom, ubezpieczycielom, firmom inwestycyjnym - pięć miliardów złotych. Szczęśliwców, którzy mogli liczyć na odzyskanie swoich pieniędzy, było niewielu.
W 2016 roku UOKiK zobowiązał ubezpieczycieli do obniżenia opłat likwidacyjnych w istniejących umowach i wyeliminowania ich z nowych wzorców umowy. Jednak te decyzje objęły wyłącznie około 612 tys. klientów, którzy zawarli umowy od 2014 roku. Tym, którzy umowy zrywali, pozostawała najczęściej droga sądowa, a tu górą często okazywali się ubezpieczyciele.
Czytaj też: "Sektor finansowy ogrywa demokrację, możemy się obudzić w świecie zamieszek i rewolucji"
Wyrok warszawskiego sądu może uruchomić lawinę podobnych wniosków. A to może oznaczać dla branży ubezpieczeniowej koszty sięgające setek milionów złotych. Wskazują na to pierwsze wyroki - Getin Noble Bank został ukarany przez UOKiK kwotą 5,6 mln zł za oferowanie "toksycznego", jak się okazało, produktu. 1,7 mln zł ma natomiast zapłacić Open Finanse - inna spółka Leszka Czarneckiego.
>>> Co ze światowym kryzysem, kursami walut, inflacją? Posłuchaj wyjaśnień wybitnego ekonomisty.