Premier Mateusz Morawiecki znów może pokierować ministerstwem finansów. Rząd szuka następcy Banasia

Jeszcze w tej kadencji Sejmu rząd PiS będzie musiał powołać nowego ministra finansów. Obecny lada dzień zacznie kierować NIK. Na "ławce rezerwowych" zasiadają trzej kandydaci. Jednym z nich jest premier Mateusz Morawiecki.

Premier Mateusz Morawiecki przez ostatnie miesiące obecnej kadencji znów pokieruje Ministerstwem Finansów? Taki scenariusz jest całkiem prawdopodobny. Marian Banaś, obecny szef resortu, niemal na pewno 30 sierpnia zostanie mianowany szefem NIK, rząd PiS musi więc znaleźć następcę, który zajmie się jednym z najważniejszych resortów.

Obecny szef rządu był ministrem finansów w rządzie Beaty Szydło. Zastąpił ją na stanowisku pod koniec 2017 roku. 

Na "ławce rezerwowych", oprócz premiera, siedzi jeszcze dwóch "zawodników" - obaj to obecni wiceszefowie resortu - Leszek Skiba i Tadeusz Kościński. Jak czytamy w "Rzeczpospolitej" prawdopodobieństwo przejęcia sterów przez któregoś z nich wynosi 60. proc. Skiba był typowany na szefa resortu już podczas odejścia ze stanowiska minister Czerwińskiej. Ma doświadczenie w Instytucie Ekonomicznym i Narodowym Banku Polskim, do resortu trafił za rządów Beaty Szydło.

Kościński był z kolei wiceministrem w resorcie rozwoju, następnie w resorcie przedsiębiorczości i technologii. Specjalizuje się w bankowości, pracował, podobnie jak premier Morawiecki, w banku BZ WBK.

Premier Mateusz Morawiecki do resortu finansów, szef resortu finansów do NIK

Powołanie ministra finansów ma charakter nie tylko techniczny, ale i polityczny. Objęcie resortu tuż przed wyborami może mocno skomplikować kampanię wyborczą i sprowadzić na rząd oskarżenia o fasadowość. Z drugiej strony budżet na rok 2020 ma być pozbawiony deficytu, okrzyknięcie ojcem tego sukcesu Morawieckiego, jako szefa resortu, mogłoby podziałać pozytywnie na elektorat PiS. 

Odejście Mariana Banasia ze stanowiska Ministra Finansów, zajmowanego zaledwie od niespełna trzech miesięcy, jest w zasadzie pewne. "Żelazny Marian", jak jest określany w środowisku polityk PiS, zdecydowanie bardziej "przyda się" w NIK - kadencja szefa Najwyższej Izby Kontroli trwa siedem lat. 

Morawiecki na ciężkie czasy?

Bez względu na to jaki będzie wynik październikowych wyborów obecny rząd i tak zostanie odwołany. Nie wiadomo więc do końca, czy minister finansów będzie musiał "dotrwać" do końca kadencji czy od razu szykować się na dłuższe rządy w kolejnej kadencji.

Czytaj też: Zerowy deficyt w 2020 roku? Ekspert: "Da się to zrobić kombinacją jednorazowych środków i podwyżek podatków"

Powołanie nowego szefa resortu zbiega się w czasie z prawdopodobnym spowolnieniem w gospodarce. Wskazują na to choćby kiepskie dane z Niemiec, głównego partnera gospodarczego Polski. W takiej sytuacji raczej myśli się o wspieraniu rozwoju gospodarki niż o równoważeniu budżetu.

>>> Czy polskiej i światowej gospodarce grozi spowolnienie?

Zobacz wideo