"Trzynastki" dla emerytów nie ma w budżecie. Powrót świadczenia możliwy po wyborach

"Trzynastka" dla emerytów i rencistów to świadczenie, które pojawiło się w ramach "Piątki Kaczyńskiego". Premier Mateusz Morawiecki wielokrotnie zapowiadał, że rząd zrobi wszystko, by dodatek został wprowadzony na stałe. Przyszłoroczny budżet na razie tego jednak nie przewiduje.

"Trzynastka", czyli jednorazowe świadczenie w wysokości ok. 888 zł, pojawiło się w tym roku na kontach niemal wszystkich emerytów i rencistów. To element "Piątki Kaczyńskiego" - programu wyborczego PiS ogłoszonego przez Jarosława Kaczyńskiego w lutym tego roku.

Zdaniem "Dziennika Gazety Prawnej" w projekcie budżetu na rok 2020, zaprezentowanym przez rząd, nie przewidziano jednak świadczenia. Oznacza to, że - przynajmniej na razie - po stronie wydatków zniknęła całkiem spora pozycja wynosząca aż 10 mld zł, bo taki byłby koszt projektu, gdyby wprowadzić go w życie na tegorocznych zasadach. Warto przypomnieć, że rząd chwali się tym, iż przyszłoroczny budżet jest zrównoważony - wpływy kompensują wydatki, a deficytu budżetowego nie ma. 

>>> Tadeusz Cymański popiera likwidację OFE. Ten ruch dał budżetowi 17 mld zł w roku 2020.

Zobacz wideo

"Trzynastka" zależy od wyniku wyborów?

Premier Mateusz Morawiecki złożył szereg obietnic wyborczych emerytom. Szef rządu w rozmowie z "Super Expressem" sprzed tygodnia zapewnił, że kwestia trzynastki zostanie uregulowana ustawowo tak, by dodatek był wypłacany co roku. "W kolejnej kadencji, jeśli wyborcy nam zaufają, postawimy głównie na stałą poprawę losu emerytów i osób słabszych. Utrzymamy wszystkie nasze programy społeczne prorodzinne i zmniejszające podatki." - powiedział szef rządu. Spoglądając na projekt budżetu słowo "jeśli" wydaje się kluczowe.

Nowym świadczeniem objęto sporą grupę osób - łącznie 9,27 mln Polaków.  W tym emerytów jest 6,94 mln, a rencistów 2,62 mln. Koszt spełnienia obietnicy PiS złożonej przed eurowyborami wynosił 10,7 mld zł.

Emeryci zyskają dwa razy

W tym roku emeryci i renciści będą mogli liczyć na podwyżkę świadczenia z dwóch źródeł. Pierwsze to obniżka podatku PIT z 18 na 17 proc. Drugie to waloryzacja. Premier obiecał, że emeryci otrzymujący najniższe świadczenia mają też otrzymać wyższą od innych waloryzację "procentowo-kwotową". Obecne założenia mówią o kwocie ponad 4 proc.

Czytaj też: Budżet bez deficytu. Ekonomiści punktują: Zbyt optymistyczny, po wyborach można zmienić, oznacza zaciskanie pasa

Według wyliczeń "Faktu" emeryci otrzymujący świadczenie na poziomie 1000 zł w 2020 roku w wyniku waloryzacji i obniżki podatku zyskają ok. 40 zł. Pobierający świadczenia w wysokości 1500 zł dostaną do kieszeni więcej o 63 zł. Im wyższa emerytura, tym zysk z planowanych przepisów wyższy - przy kwocie 2000 zł daje 86 zł miesięcznie, 3000 zł 130 zł, a 4000 zł 176 zł miesięcznie.

Również "trzynastka", jeśli rząd ją wprowadzi, będzie o kilka złotych wyższa przez zmianę wysokości podatku dochodowego. Najpierw, jak przypomina premier, wyborcy muszą "zaufać PiS".