Berlin chce pomóc mieszkańcom. Kupuje na rynku prawie 6 tys. mieszkań za 920 mln euro

Lewicowo-zielona kolacja rządząca Berlinem wpadła na bardzo oryginalny pomysł, jak przyhamować wzrost czynszów w mieście. Od luksemburskiej spółki inwestującej na rynku nieruchomości miasto kupiło 5800 mieszkań. Za 920 mln euro.

Kupującym było przedsiębiorstwo mieszkaniowe Gewobag należące do Berlina. Sprzedającym spółka Ado Properties siedzibą w Luksemburgu i notowana na niemieckiej giełdzie.

Zakup mieszkań jest największym nie tylko w historii Gewobagu, ale również w historii całego miasta. Nie jest jednak jedynym tego rodzaju przedsięwzięciem. Gewobag, niedawno obchodzący właśnie stulecie swojego istnienia i zarządzający już ponad 80 tys. mieszkań komunalnych, od kilku lat intensywniej rozbudowuje swoje zasoby przez zakupy na wolnym rynku. Realizuje tym samym politykę mieszkaniową władz samorządowych, której jednym z kluczowych elementów jest utrzymanie czynszów na przyzwoitym poziomie.

Czytaj więcej: Ceny mieszkań szybują. Wzrosty w dwucyfrowym tempie. Szaleństwo u deweloperów

- Rekordowy zakup mieszkań przez Gewobag służy utrzymaniu stabilności czynszów w Berlinie i zapewnieniu bezpieczeństwa najemcom – skomentował rekordową transakcję w oświadczeniu burmistrz Berlina Michael Mueller.

To ważne słowa, szczególnie w Niemczech, gdzie ponad połowa obywateli, mieszka w wynajmowanych mieszkaniach i gdzie niektórzy odczuwają ostatnio zbyt szybki ich zdaniem wzrost czynszów, będący często efektem zawłaszczania rynku mieszkaniowego przez wielkie spółki inwestycyjne.

>>> "Rząd zderzył się z polską branżą budowlaną. Mieszkanie Plus okazało się porażką". Zobacz nasz materiał wideo:

Zobacz wideo

Berlin kupuje mieszkania, które… wcześniej sprzedał

Smaczku całej historii dodaje jednak fakt, że Gewobag zakupił mieszkania od Ado Properties, które jeszcze całkiem niedawno, bo z początkiem wieku, należały do miasta.

W 2004 roku rządzący miastem lewicowy politycy, a więc w znacznym stopniu ci sami, którzy i teraz rządzą Berlinem, sprzedali miejską spółkę mieszkaniową GSW z 65 tys. mieszkań za… 405 mln euro. Teraz odkupili jej niewielką część – przypomnijmy 5800 mieszkań – za 920 mln euro. Nie trzeba więc być wybitnym fachowcem, by zauważyć, że Berlin nie zrobił na prywatyzacji GSW zbyt dobrego interesu…

Do tego, że prywatyzacja w 2004 roku była błędem przyznaje się teraz np. senator Katrin Lompscher z Die Linke. - Dzięki nabyciu prawie 6000 lokali mieszkalnych kończymy dzisiaj największy zakup związany z polityką reurbanizacji w historii Berlina – mówiła w czwartek. - Błędy, które popełniono w przeszłości przy sprzedaży akcji GSW, nie możemy cofnąć, ale najemcy teraz odzyskują bezpieczeństwo utracone w wyniku tymczasowej prywatyzacji – dodała.

Opozycja w Berlinie nie cieszy się z wielkiego zakupu mieszkań. - To zły sposób, by podążać teraz za poziomem cen nieruchomości - powiedział Sibylle Meister z FDP dziennikowi Berliner Morgenpost. Jest zdaniem rynek mieszkaniowy nadal jest stymulowany przez dużych prywatnych inwestorów, a niedobór mieszkań nie został rozwiązany.

Decyzję krytykuje też CDU i AfD. – Tanio sprzedano, drogo kupiono – mówi krótko Christian Gräff z CDU.