Wielka Brytania i Unia Europejska osiągnęły porozumienie ws. umowy brexitowej. Nie oznacza to jednak, że widmo twardego brexitu zniknęło raz na zawsze. O ile zatwierdzenie umowy przez Radę Europejską i Parlament Europejski jest raczej formalnością, o tyle komplikacje zapewne pojawią się w brytyjskim parlamencie, gdzie dokument wcale nie musi uzyskać poparcia. Głosowanie w Izbie Gmin nad umową już w najbliższą sobotę.
Ekonomiści ING Banku Śląskiego zwracają uwagę, że Polacy szczególnie mocno powinni zaciskać kciuki, aby Wielka Brytania opuściła Unię z umową "rozwodową". Niewiele jest bowiem europejskich gospodarek z tak dużą zależnością od eksportu na Wyspy. Jak wskazują eksperci ING, eksport do Wielkiej Brytanii tworzy 2 proc. wartości dodanej w polskiej gospodarce rocznie (wartość dodana to w dużym skrócie, przyrost wartości dóbr związany z produkcją lub tworzeniem usług), i część z tego byłaby "poważnie zagrożona" w przypadku brexitu bez umowy.
Z analizowanych przez ekspertów krajów, tylko w Holandii i Czechach wartość dodana eksportu do Wielkiej Brytanii w odniesieniu do PKB jest wyższa niż w Polsce. Porównywalna jak u nas - na Węgrzech i w Niemczech.
Do Wielkiej Brytanii wysłaliśmy towary o wartości prawie 60 mld zł
Eksport na Wyspy wynosi blisko 3 proc. polskiego PKB. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w całym 2018 r. do Wielkiej Brytanii trafiły z Polski towary o wartości ponad 59,3 mld zł. Eksport na Wyspy stale rośnie, co jest związane po części także z budowaniem przez tamtejsze firmy zapasów towarów na okoliczność twardego brexitu (gdyby handel z krajami Unii był poważnie utrudniony, przynajmniej przez jakiś czas).
Jak wskazują dane GUS, od stycznia do lipca br. włącznie, wartość eksportu z Polski do Wielkiej Brytanii wyniosła ponad 34,4 mld zł. To o ponad 4 proc. więcej, niż w analogicznym okresie rok temu.