Donald Trump ma dość Nowego Jorku. Został mieszkańcem Florydy. "Byłem traktowany bardzo źle"

Prezydent Stanów Zjednoczonych postanowił zmienić miejsce swojego stałego zamieszkania z Nowego Jorku na Palm Beach. Wygląda na to, że to tam będzie spędzać czas, kiedy nie będzie przebywać w Białym Domu. Według amerykańskich mediów chodzić ma o podatki. Gubernator stanu Nowy Jork pożegnał go dość złośliwie: "Krzyż na drogę. Jest cały wasz Florydo" - napisał.
Zobacz wideo

Prezydent Stanów Zjednoczonych zmieni oficjalne miejsce zamieszkania. Urodzony nowojorczyk określił jako stałe miejsce zamieszkania (razem ze swoją żoną Melanią Trump) Florydę. Tak wynika z dokumentów sądowych. Jako pierwszy dotarł do nich dziennik "The New York Times". Nie oznacza to automatycznej przeprowadzki, w każdym razie nie teraz.

Donald Trump porzuca Nowy Jork

Potwierdził to sam Donald Trump na Twitterze. Wyjaśnił, że przeniesie wraz z rodziną miejsce stałego zamieszkania do Palm Beach, bo nie podobał mu się sposób, w jaki traktowali go politycy w Nowym Jorku.

"Uwielbiam Nowy Jork i jego mieszkańców, i zawsze będę uwielbiał, ale niestety, pomimo tego, że płacę miliony dolarów rocznie dla miasta oraz w stanowych i lokalnych podatkach, byłem traktowany bardzo źle przez liderów politycznych zarówno miasta jak i stanu. Niewielu było traktowanych gorzej" - napisał Trump.

Do zmiany miejsca zamieszkania z Manhattanu na posiadłość w Palm Beach na Florydzie doszło we wrześniu. Jak opisuje "The New York Times", u źródeł decyzji miały stać przede wszystkim kwestie podatkowe. Floryda nie pobiera podatku dochodowego i od nieruchomości. Tymczasem w Nowym Jorku Trump płaci podatki do miasta i stanu łącznie w wysokości 12,7 proc.

Do tego dochodzi sprawa postępowania dotyczącego zeznań podatkowych Trumpa. Prowadzi je prokurator dla okręgu Manhattan. W październiku sąd federalny z Nowego Jorku zdecydował, że prezydent i jego biuro rachunkowe muszą przekazać prokuraturze dokumenty za ostatnich osiem lat. Prawnicy Trumpa walczą, by tę decyzję zablokować, ale mimo to, według informatora "The New York Times", prezydenta cała ta kwestia mocno zdenerwowała.

Może nie być tak łatwo

Wywołany do tablicy gubernator stanu Nowy Jork (Demokrata), Andrew Cuomo, uszczypliwie skomentował decyzję Trumpa. "Krzyż na drogę [ang. good ridance]. W każdym razie nie jest tak, że Donald Trump płacił tu podatki. Jest cały wasz, Florydo" - napisał na Twitterze.

Prawnicy, z którymi rozmawiała agencja Associated Press, podkreślają, że pomimo tweetu Cuomo, władze stanu Nowy Jork mogą nie być zbyt chętne, by prezydentowi po prostu pozwolić na zmianę stałej rezydencji. Według ekspertów, jest duże prawdopodobieństwo, że plan prezydenta będzie drobiazgowo analizowany przez stanowych urzędników. Nowy Jork nie ma zamiaru pozwalać bogatym mieszkańcom uciekać z podatkami do stanów, w których daniny są niższe. Upewnia się więc, czy tego typu decyzje oznaczają faktyczną zmianę miejsca zamieszkania, czy są podejmowane tylko "na papierze".

Donald Trump uwielbia jeździć na Florydę. Ale nie tylko on

Przy okazji tej sprawy CNN zauważa, że Trump i tak w zasadzie na Florydzie już mieszka - w każdym razie w dużej części. Według doniesień dziennikarzy, prezydent od momentu objęcia urzędu spędził 307 dni w jednej ze swoich posiadłości, w tym 239 dni w jednym ze swoich klubów golfowych. Bywał wielokrotnie krytykowany za częste wyjazdy na Florydę - w tym do posiadłości Mar-a-Lago w Palm Beach, która ma się stać jego nowym stałym, oficjalnym miejscem zamieszkania.

Nie jest jedynym, który zrezygnował z wysokich podatków na północy. W ciągu ostatniej dekady zrobiło to ponad milion mieszkańców stanu Nowy Jork, tylko w 2017 roku było ich 63 tys. Jak podaje CNN, jeden z nich, miliarder Tom Golisano, ujawnił, że dzięki przeprowadzce na Florydę będzie mógł oszczędzać 13 tys. dolarów dziennie.

Więcej o: