Fiskus w nowych przepisach zwęszył sposób na kolejny podatek. Precedensowy wyrok sądu

Obowiązująca od ponad roku ustawa o zarządzie sukcesyjnym miała uporządkować przepisy w zakresie zarządzania firmą po śmierci jej właściciela. Skarbówka uważa, że jednocześnie nowe prawo dało jej możliwość dodatkowego opodatkowania przedsiębiorców. Sąd kilka dni temu był jednak innego zdania.

Nowa sytuacja prawna - a przynajmniej interpretacja przepisów przez skarbówkę - jest absurdalna. Wynika bowiem z niej, że jeżeli po śmierci właściciela firmy spadkobiercy kontynuują jego biznes, a jednocześnie nie ustanowili tzw. zarządcy sukcesyjnego, powinni dokonać spisu towarów, które zostały w firmie, i odprowadzić od nich podatek VAT.

Być może brzmi to skomplikowanie, ale w uproszczeniu chodzi o sytuację, w której po śmierci przedsiębiorcy w jego buty jako zarządzającego firmą wchodzi np. jego dziecko. Przejmuje firmę rzecz jasna z całym jej majątkiem, w tym m.in. z niesprzedanym towarem. Towarem, za który podatek VAT standardowo należy zapłacić przecież dopiero w momencie jego sprzedaży.

W terminie do dwóch miesięcy od śmierci przedsiębiorcy, jego spadkobiercy mogą powołać tzw. zarząd sukcesyjny spółki. Chodzi o to, żeby zachować ciągłość funkcjonowania firmy do momentu rozstrzygnięcia spraw spadkowych. Zresztą zarządcę sukcesyjnego właściciel firmy może wyznaczyć także za życia. Standardowo zarządca sukcesyjny może prowadzić przedsiębiorstwo w spadku maksymalnie przez dwa lata od śmierci właściciela. Co kluczowe - ustanowienie zarządu sukcesyjnego jest prawem spadkobierców, a nie obowiązkiem. Jeśli nie ma takiej potrzeby, zarządcy sukcesyjnego nie trzeba powoływać.

Skarbówka żąda zapłaty podatku VAT

Z już dwóch interpretacji dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, cytowanych przez "Dziennik Gazetę Prawną", wynika, że jeżeli nie powołano zarządcy sukcesywnego, to spadkobierca, który zadeklaruje w urzędzie skarbowym chęć kontynuowania działalności firmy po śmierci właściciela, powinien zapłacić podatek VAT. I to nie tylko od niesprzedanych towarów, ale także majątku trwałego firmy. Powołuje się przy tym na nowe przepisy z ustawy o VAT (wprowadzone przy okazji wdrażania ustawy o zarządzie sukcesyjnym) i wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Sprawa konkretnej podatniczki trafiła więc do sądu. Jak wynika z informacji "DGP", 2 stycznia Warszawski Sąd Administracyjny stanął nie po stronie fiskusa, ale kobiety, która odziedziczyła firmę po matce. Dziennik wyrok ten określa jako precedensowy. Sąd stwierdził, że interpretacja dyrektora KIS łamie jedną z podstawowych zasad podatkowych, czyli regułę neutralności VAT. Polega ona na tym, że jeżeli przedsiębiorca nie jest ostatecznym konsumentem jakiegoś towaru (czyli m.in. kupił towar, żeby go później sprzedać), to nie powinien odczuwać ciężaru podatku. Standardowo nabywając więc towar odlicza podatek VAT, a potem nalicza go sprzedając towar.

Skoro więc córka przejęła firmę po zmarłej matce, nie powinna być obciążona podatkiem VAT za towary niesprzedane przez matkę. Nie jest bowiem konsumentem tych towarów. Nadal są one przeznaczone do sprzedaży. Nie powinno mieć znaczenia, że w międzyczasie zmienił się właściciel tego majątku, Zapłaty podatku VAT fiskus mógłby żądać, gdyby firma matki zakończyła działalność i jej majątek miałby się stać prywatnym majątkiem spadkobierców. Ale w tym przypadku tak się nie dzieje.

Wyrok WSA jest nieprawomocny. Jest natomiast zgodny z opiniami prawników cytowanych przez "DGP". Wskazują oni m.in., że - stosując interpretację fiskusa - nowe przepisy zamiast pomóc przedsiębiorcom pogorszyły ich sytuację. Wcześniej bowiem skarbówka nie oczekiwała zapłaty podatku VAT od majątku po śmierci przedsiębiorcy.

>>> Czym jest podatek Morawieckiego?

Zobacz wideo