W środę 29 stycznia Parlament Europejskiprzyjął umowę dotyczącą warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Był to przedostatni krok na drodze do brexitu. W czwartek dyplomaci z poszczególnych państw członkowskich zrobili ostatni krok, także akceptując umowę brexitową.
Tym samym brexit został dosłownie dopięty na ostatni guzik. Piątek 31 stycznia będzie na pewno ostatnim dniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.
To oczywiście smutny dzień. Brexit sprawi, że obie strony i Unia Europejska i Wielka Brytania będą słabsze, jak przy rozwodzie
- mówił unijny negocjator do spraw brexitu Michel Barnier.
Zaakceptowana umowa brexitowa gwarantuje prawa obywateli Unii, w tym Polaków w Wielkiej Brytanii i zapewnia, że Londyn będzie wpłacał do obecnego unijnego budżetu. W porozumieniu są też zapisy, że nie będzie kontroli na granicy irlandzkiej.
>>> Oko na świat. Co zmieni się dla nas po brexicie?
Choć formalnie Wielkiej Brytanii nie będzie od 1 lutego w UE, to przynajmniej do końca 2020 r. będzie trwać okres przejściowy. W jego trakcie którego zachowane będą obecne zasady m.in. przepływu towarów i osób. W tym czasie brytyjskie władze będą negocjować z Unią w kwestii nowej umowy handlowej. Okres przejściowy można wprawdzie przedłużyć, ale Londyn już zapowiedział, że nie będzie o to prosił.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wyraziła nadzieję, że nowe porozumienie handlowe między Unią a Wielką Brytanią będzie ambitne i negocjowane w duchu współpracy.
Chcemy, żeby Unia Europejska i Wielka Brytania pozostały dobrymi przyjaciółmi. Ale żadne partnerstwo nie da takich korzyści, jak członkostwo w Unii
- mówiła Ursula von der Leyen.