Rząd chce nowych opłat za cukier i małpki. Branża ostro protestuje. Odwołuje się do Konstytucji

Szczegóły dotyczące dodatkowych opłat za napoje słodzone czy tzw. małpki, czyli buteleczki z alkoholem, nieznacznie się zmieniają. Nie zmienia się natomiast podejście branż. Te ostrzegają, że nowe przepisy będą nieskuteczne, krzywdzące, a nawet sprzeczne z Konstytucją RP.

Według ostatniej wersji projektu ustawy (o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów), dodatkowa opłata od napojów słodzonych ma wynosić przynajmniej 50 gr za każdy litr. Jeśli w napoju będzie więcej cukru niż 5 g cukrów na 100 ml produktu, opłata będzie jeszcze wyższa.

embed

Opłata za małpki, czyli napoje alkoholowe w butelkach o pojemności do 300 ml, ma z kolei wynosić 10 zł za każdy litr napojów sprzedanych w takim opakowaniu. 

Choć nowe opłaty będą uiszczać podmioty wprowadzające słodzone napoje czy małpki na rynek, nie ma wątpliwości, że finalnie podwyżki produktów zobaczą klienci w sklepach. Rząd liczy na ponad 3,2 mld zł dochodów, z czego 2,8 mld zł na trafić do NFZ. Ma też nadzieję, że wyższe ceny małpek i napojów słodzonych zmniejszą popyt na nie, co będzie miało oczywiste skutki prozdrowotne. Statystyki wskazują, że Polacy spożywają przeciętnie 50 kg cukru rocznie. Sprzedaż małpek rośnie w dwucyfrowym tempie.

Ustawa wprowadzają nowe opłaty miałaby wejść w życie 1 kwietnia 2020 r.

Branża: "opłata od małpek niezgodna z Konstytucją"

Tyle, że przedsiębiorcy z branż, które obejmie nowa opłata, siłą rzeczy nie podzielają tego entuzjazmu. Związek Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy przekonuje, że opłata od małpek jest niezgodna z polskim i unijnym prawem.

Nowelizacja może być niezgodna z artykułem 32 Konstytucji RP, zgodnie z którym wszyscy są wobec prawa równi, wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne (...). Plan wprowadzenia nowelizacji stanowi również naruszenie Dyrektywy 2007/45/WE, która zakazuje dyskryminowania opakowań, które mogą być sprzedawane na terenie UE, a prawo unijne zezwala na sprzedaż wyrobów spirytusowych w objętościach 100 i 200 ml

- przekonuje ZP PPS. Dodaje, że za konsumpcję alkoholu w Polsce odpowiada przede wszystkim branża piwowarska. Ma wątpliwości, czy dodatkowa opłata od małpek zmniejszy konsumpcję alkoholu w Polsce. Podobnie uważa cytowany przez "Rzeczpospolitą" Rudolf Borusiewicz, dyrektor biura Związku Powiatów Polskich. 

Podwyższenie ceny 100 gramów o złotówkę będzie miało tylko efekt fiskalny, a nie zmniejszy spożycia

- mówi Borusiewicz. 

ZP PPS przekonuje, że nowa opłata (wraz z niedawną podwyżką akcyzy) może załamać rynek małpek, ale klienci odpłyną m.in. do skrzynek piwa, które mają niższą akcyzę. Także producenci znacznie mniej procentowych napojów - np. cydrów czy win - uważają, że nowa opłata od najmniejszych butelek niepotrzebnie w nie mocno uderzy.

Za najmniejsze na rynku butelki wina dodatkowa opłata wyniesie 1,87 zł, za cydr aż 2,75 zł, gdy stumililitrowe małpki z wódką będą droższe jedynie o złotówkę

- mówi "Rzeczpospolitej" Magdalena Zielińska, prezes Polskiej Rady Winiarstwa.

Podatek od cukru też ma przeciwników

Projekt ustawy wprowadzającej dodatkowe opłaty za małpki i napoje słodzone negatywnie zaopiniowała Rada Dialogu Społecznego, czyli nie tylko strona przedsiębiorców, ale i związkowców. Przekonują, że pomysł rządu ma na celu wyłącznie zwiększenie wpływów podatkowych. Gdyby miało być inaczej, zaproponowano by bardziej spójne przepisy i instrumenty do kompleksowej promocji zdrowego trybu życia.

W czwartek Konfederacja Lewiatan wraz m.in. z producentami i przetwórcami żywności w liście do premiera Mateusza Morawieckiego nazwała "podatek cukrowy" "antykonsumenckim, antygospodarczym i antyzdrowotnym". Wcześniej Arkadiusz Grądkowski, ekspert Konfederacji Lewiatan, przekonywał, że na nowych przepisach straci budżet.

Skurczą się m.in. przychody z eksportu żywności przedsiębiorstw płacących podatki w Polsce. Nowy podatek, o czym świadczą doświadczenia innych krajów, nie zmniejszy spożycia cukru i nie poprawi staniu zdrowia społeczeństwa, nie ograniczy zjawiska otyłości

- wyjaśniał Grądkowski dodając, że konsumenci mogą się przerzucić na produkty gorszej jakości.

>>> Nowy podatek od cukru podniesie ceny w sklepach? Polacy mają się odchudzić, ale budżet się utuczy

Zobacz wideo