Koronawirus plus wojna naftowa Rosja - Arabia Saudyjska. I mamy krach na rynku ropy naftowej

Ceny ropy naftowej spadają w poniedziałek o ponad 20 proc. (przez chwilę było to nawet 30 proc.). Przyczyny to oczywiście obawy o negatywny wpływ epidemii koronawirusa na światową gospodarkę oraz zaskakujaca saudyjsko-rosyjska wojna naftowa na rynku ropy.

O ile, to co działo się z cenami ropy naftowej w piątek można było nazwać załamaniem cenowym (spadek o ponad 9 proc.), o tyle to, co wydarzyło się po starcie elektronicznego handlu na rynkach w USA można śmiało określić słowem, krach. Tuż po północy naszego czasu za baryłkę ropy płacono jedynie nieco ponad 30 dol., czyli prawie 30 proc. mniej niż w piątek. Ostatnio "czarne złoto" tak mało kosztowało w lutym 2016 r. 

Co jednak bardziej niepokojące, w ślad za cenami ropy mocno w dół ruszyły też główne światowe indeksy giełdowe oraz notowania kontraktów terminowych. I tak, giełda w Australii traciła w nocy (w połowie handlu) ok. 5 proc. podobnie jak indeks rynku japońskiego. Z kolei kontrakty terminowe prognozujące, jak może rozpocząć się właściwa sesja na giełdzie w USA, spadały o ponad 4 proc.  

Koronawirus, ropa naftowa, Rosja i Arabia Saudyjska

Powody tak mocnej wyprzedaży na rynkach są trzy. Po pierwsze, jest to oczywiście efekt epidemii koronawirusa, który rozprzestrzenia się na coraz większą liczbę krajów i powoduje niekiedy znaczące ograniczanie aktywności gospodarczej (odwołane loty, wyjazdy turystyczne, ograniczenia produkcji w firmach itd.). A ograniczenie aktywności gospodarczej, to prosta droga do spowolnienia wzrostu PKB, czytaj, zmniejszonego popytu na ropę naftową. Zmniejszenie popytu, to natomiast dalszy spadek cen - surowiec tanieje już od stycznie, kiedy ws. koronawirusa pojawiły się pierwsze niepokojące doniesienia z Chin. 

Spadkom ceny ropy przeciwdziałać chciał OPEC, czyli zrzeszenie dużych producentów tego surowca z Arabią Saudyjską na czele. Kartel chciał, by wydobywano o 3,6 mln baryłek dziennie mniej, czyli równowartość około 3,6 proc. globalnej produkcji. Plan ten nie spodobał się jednak Rosji (nie należy do OPEC), która jest trzecim największym producentem (na pierwszym miejscu jest USA, a na drugim Arabia Saudyjska). A to znaczy, że od kwietnia przestaną obowiązywać obecne ograniczenia w produkcji, jakie te państwa same na siebie wcześniej nałożyły. 

Ceny ropy. Wojna naftowa Arabia Saudyjska - Rosja

Dlaczego Rosja nie zgodziła się ograniczyć produkcji? Choć jej gospodarka też może z powodu tańszej ropy ucierpieć to, jak spekulował w piątek "Financial Times", ważniejszym celem dla Rosji mogło być uderzenie w sektor łupkowy w Stanach Zjednoczonych, który w ostatnich latach mocno rósł, zabierając dużą część rynku. Według Moskwy kolejne działania zapobiegające niskim cenom surowca, pomogłyby jej amerykańskim rywalom. 

Sytuacja mogła się jednak nieco skomplikować w niedzielę, kiedy to na jej brak zgody na cięcia postanowiła mocno odpowiedzieć Arabia Saudyjska. Saudowie zdecydowali, że od kwietnia obniżą cenę sprzedawanego przez siebie surowca najmocniej w ciągu ostatnich 20 lat. Efekt? - W weekend rozpoczęła się naftowa wojna cenowa - ogłosił, jak podaje CNBC, w notatce dla klientów analityk Goldman Sachs, Damien Courvalin. Dodatkowo, bank obniżył prognozę ceny ropy Brent na drugi i trzeci kwartał tego roku do 30 dol. za baryłkę i zapowiedział, że może ona spaść do nawet 20 dol., czyli poziomu z roku... 2002. Rynkowi eksperci sugerują jednak, że obecne ceny nie są nikomu na rękę i wcześniej czy później musi dojść do jakiegoś porozumienia Rosji z Arabią Saudyjską i OPEC. 

Ceny ropy naftowej - ostatnie 5 latCeny ropy naftowej - ostatnie 5 lat Ceny ropy naftowej - ostatnie 5 lat/Fot.stooq.pl

Ceny ropy naftowej i koronawirus zmniejszą inflację i obniżą stopy procentowe?

Wojna gigantów na rynku ropy naftowej może się okazać dobrą wiadomością dla polskich kierowców, oczywiście, o ile nasze koncerny naftowe zdecydują się dostosować do nowej sytuacji swoje ceny hurtowe paliw. Przecena ropy naftowej może też nieco zahamować inflację, która ostatnimi czasy przyspieszyła (w styczniu było to 4,4 proc.). 

- Wojna cenowa na rynku ropy naftowej - jeśli się utrzyma - pozwala nakreślić nowe scenariusze dla stóp procentowych na świecie i w Polsce. To już drugi (po COVID-19) silny globalny wstrząs antyinflacyjny w tym roku - napisał na Twitterze główny ekonomista banku Credit Agricole Polska Jakub Borowski.