Koronawirus we Włoszech. 60 mln ludzi w czerwonej strefie. Nocny szturm na sklepy

Jak tylko włoski premier ogłosił rozszerzenie nadzwyczajnych środków ostrożności na cały kraj z powodu koronawirusa, Włosi rzucili się na zakupy. I to pomimo faktu, że rządowy dekret nie zakazuje wychodzenia do sklepów. W mediach społecznościowych pojawiają się nagrania i zdjęcia ogromnych kolejek.
Zobacz wideo Czy koronawirusem można zarazić się na basenie? Odpowiada minister zdrowia Łukasz Szumowski

Koronawirus, który w ostatnim czasie mocno rozprzestrzenia się po Europie, a zwłaszcza po terenie Italii, zmusił włoskie władze do radykalnych działań. Od dziś, czyli od 10 marca, całe Włochy objęte są tak zwaną czerwoną strefą.

Koronawirus zamyka Włochy, ludzie rzucają się do sklepów

To oznacza zamknięte szkoły, muzea i kina, ograniczone godziny otwarcia barów i restauracji, zakazane zgromadzenia publiczne, odwołane imprezy sportowe i kulturalne oraz restrykcje dotyczące podróżowania po kraju - podróże będą możliwe tylko w pilnych przypadkach zawodowych i innych. Ograniczenia dotkną 60 milionów ludzi. Nie będą one jednak dotyczyć sklepów - supermarkety pozostaną otwarte.

Mimo tego, kiedy tylko premier Włoch, Giuseppe Conte, ogłosił wprowadzenie obostrzeń, Włosi zaczęli szturmować sklepy. Agencja informacyjna ANSA podaje, że długie kolejki ustawiały się przed całodobowymi marketami w Rzymie, Neapolu i Turynie. Ludzie mieli kupować ziemniaki, biszkopty, mleko, cukier i mąkę. Zdjęcia i nagrania pojawiły się też w mediach społecznościowych.

Nie zabrakło również krytycznych komentarzy. Jeden z użytkowników Twittera zauważył, że po tym, jak premier Conte ogłosił rozszerzenie dekretu dotyczącego strefy tzw. ograniczonego ruchu na teren całego kraju, "Włosi przejęli się i poszli stanąć w kolejkach w supermarketach". "Zasługujemy, by być żartem Europy" - podsumował.

Prawie 100 nowych ofiar we Włoszech w jeden dzień

Włoska gospodarka może poważnie ucierpieć z powodu koronawirusa, a że już wcześniej była w tarapatach, teraz eksperci spodziewają się, że wpadnie w recesję. We Włoszech w poniedziałek 9 marca przybyło prawie 1800 nowych potwierdzonych przypadków zakażeń koronawirusem, zmarło 97 osób. Łącznie w tym kraju przypadków zakażeń jest 9172, ofiar śmiertelnych 463 (stan na wtorek 10 marca) - najwięcej na świecie poza Chinami. Pojawiają się też informacje, które dają nadzieję, że surowe metody walki z wirusem przynoszą efekty. Jak podaje "The Guardian", w 11 włoskich miastach, które kwarantanna objęła dwa tygodnie temu, liczba nowych przypadków zakażeń zaczęła spadać.

Zobacz również:

Więcej o: