Maseczki sprowadzone przez Kulczyk nie spełniają normy? Ministerstwo bada sprzęt. Prasa: Nadgorliwość

Wiceminister zdrowia przekonuje, że maseczki sprowadzone przez Dominikę Kulczyk z Chin "powinny wrócić do magazynu". O ich niestosowanie do czasu wyjaśnienia sprawy zaapelowała Naczelna Izba Lekarska. "Rzeczpospolita" pisze o nadgorliwości Ministerstwa Zdrowia.

W środę wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński powiedział, że wszystkie maseczki, które Naczelna Rada Lekarska przekazała do dystrybucji, "powinny wrócić do magazynu". Cieszyński dał do zrozumienia, że nie spełniają one normy FFP2 i nie gwarantują bezpieczeństwa.

Maseczki, o których mówił Cieszyński, pochodzą z transportów sprzętu z Chin, zakupionego przez Kulczyk Foundation Dominiki Kulczyk - ustaliła "Rzeczpospolita". Co jest z nimi konkretnie nie tak? Jak tłumaczy "Rzeczpospolitej" specjalista, funkcjonują następujące normy bezpieczeństwa maseczek - chińska KN95 i europejska FFP2 (czy jeszcze wyższa FFP3). Zwykle te normy uznaje się za ekwiwalentne, ale "w szczegółach się różnią" i europejskie są bardziej restrykcyjne. Maseczki sprowadzone przez Kulczyk miały normę KN95.

Ekspert, na którego powołuje się "Rzeczpospolita" twierdzi, że maseczki spełniające chińskie normy są bezpieczne, a te spełniające europejskie normy są teraz w Chinach "nie do zdobycia". Ministerstwo Zdrowia stoi jednak na stanowisku, że lekarze pracujący przy COVID-19 muszą mieć maseczki z normą minimum FFP2.

NIL: "Nie używajcie maseczek". Potem, że certyfikaty są 

W "Rzeczpospolitej" czytamy, że według wielu ekspertów Ministerstwo Zdrowia "zaskakująco często" mówi o wadliwości różnych partii maseczek po tym, gdy okazało się, że norm nie spełniał sprzęt sprowadzony przez znajomego Łukasza Szumowskiego (problem z normami miały też np. WOŚP czy KGHM, jak pisze "Dziennik Gazeta Prawna"). Resort zdrowia przekonuje, że zleca badanie wszystkich maseczek, które trafiają do lekarzy w Polsce.

W środę Naczelna Izba Lekarska, w związku ze słowami wiceministra Cieszyńskiego, zaapelowała do lekarzy i dyrektorów placówek medycznych, aby nie użytkowali otrzymanych maseczek "do momentu wyjaśnienia sprawy". Pisała także, że jeśli okaże się, iż maseczki nie będą spełniały norm FFP2, to NIL będzie prosić o ich zwrot. Ministerstwo Zdrowia zapewniło, że wymieni maseczki na nowe, spełniające normę. 

Dzień później NIL wystosowała kolejny komunikat. Czytamy w nim m.in., że sprzęt sprowadzony do Polski posiada "komplet niezbędnych dokumentów dopuszczających do obrotu w Unii Europejskiej, a więc również w Polsce".

Przy zakupie wprowadziliśmy najwyższe procedury sprawdzenia wiarygodności dokumentacji oraz jakości zamówionego sprzętu. Strona chińska również przeprowadziła dodatkowe kontrole jakości. Sprowadzone przez nas towary posiadają więcej niż jeden certyfikat jakości oraz złożono nam deklaracje zgodności produktów

- czytamy w czwartkowym komunikacie Naczelnej Izby Lekarskiej. NIL dodaje, że w większości maseczki zostały już zużytkowane.