Zeszły rok był rokiem podwyżek opłat za śmieci. W niektórych miastach ceny wzrosły nawet o 300 proc. Samorządowcy twierdzą, że główny powód podwyżek to restrykcyjne przepisy przyjęte przez rząd. Wymuszają one m.in. odbiór większej ilości frakcji, w tym odpadów roślinnych.
Michał Olszewski, zastępca prezydenta Warszawy, goszcząc w programie "Studio Biznes" wyjaśnił, że władze lokalne są zmuszone do podwyżek przez PiS, który wprowadza unijne przepisy zbyt gorliwie. - Ta gorliwość może sprawić, że ceny w przyszłym roku znów trzeba będzie podnieść. Przez zagmatwanie przepisów przyszłoroczne stawki za wywóz śmieci wciąż są tak naprawdę wielką niewiadomą - wyjaśnia.
O wysokie ceny wywozu śmieci prezydenta Dudę podczas jednej z kampanijnych wizyt w terenie postanowił spytać mieszkaniec Garwolina.
- Daliście emerytom trzynastki, po te 900 złotych, a zabraliście mi 1200 złotych za śmieci. To po co daliście, skoro później zabraliście? - dopytywał emeryt podczas wizyty prezydenta na miejskim targowisku.
W odpowiedzi usłyszał, że dodatkową emeryturę otrzymał właśnie od prezydenta, a także rządu, a cena wywozu śmieci leży już w gestii samorządu.
Tymczasem ceny odbioru śmieci mogłyby spaść, ale są do tego potrzebne rozwiązania prawne. Na początku lipca w Polsce powinny wejść w życie przepisy, które obciążają producentów opakowań kosztami za obowiązkową zbiórkę niektórych frakcji odpadów i ich recycling. Jak dowiedziała się "Rzeczpospolita" uchwała, z której przyjęciem rząd zwleka dwa lata, zobaczy światło dziennie prawdopodobnie dopiero w grudniu.
Leszek Świętalski, doradca Związku Gmin Wiejskich RP w rozmowie z dziennikiem stwierdza, że z opłat pobieranych od producentów wprowadzających na rynek produkty w opakowaniach powinien być sfinansowany system segregacji odpadów, ich zbiórki, transportu, a także edukacji. - Dzięki temu mieszkańcy płaciliby o wiele mniej za wywóz odpadów - stwierdza.
Podwyżka cen przez wiele władz jest uznawana za urealnienie opłat - gminy i miasta nie chcą już dłużej dopłacać z własnej kieszeni do śmieci. Znacząco, bo o 80-100 proc. wzrosły też koszty przygotowania odpadów dla spalarni, przetwarzania odpadów wielkogabarytowych, a także koszt energii.
Czytaj też: Maseczki i rękawiczki mają chronić, a zaśmiecają miasta. Epidemia uderza w less waste
Na władze samorządowe również nałożono więcej obowiązków - co najmniej połowa śmieci w każdej gminie musi być segregowana. W wielu przypadkach opłaty za odbiór odpadów nie były znacząco podnoszone od lat, tymczasem firmy specjalizujące się w odbiorze, przetwarzaniu i segregacji skarżą się na drastyczny wzrost kosztów.