Opłata od smartfonów i tabletów. Federacja Konsumentów ostrzega, że wzrosną ceny. Artyści: To absurd

Stowarzyszenia zrzeszające artystów chciałby rozszerzenie opłaty reprograficznej na smartfony i tablety. Chodzi o dostosowanie opłaty do standardów obowiązujących w innych krajach UE i przekazywanie polskim artystom należnych wynagrodzeń. - Wyciągnięcie miliarda złotych z kieszeni polskich gospodarstw domowych jest w tym momencie pomysłem chybionym - tłumaczy dla Money.pl Kamil Pluskwa-Dąbrowski, prezes Federacji Konsumentów. - Kwota miliarda złotych jest absurdalnie wysoka i ewidentnie obliczona na przestraszenie obywateli - odpowiada Związek Zawodowy Muzyków RP.

Sprawa zmian w opłacie jest dyskutowana co najmniej od 2013 roku. Na początku maja informowaliśmy, że Stowarzyszenie Autorów ZAiKS i inne związki zrzeszające artystów wystąpiły z planem rozszerzenia opłaty reprograficznej na smartfony, tablety i odbiorniki smart TV. Pomysł po raz kolejny spotkał się z krytyką ze strony ekspertów oraz organizacji konsumenckich. 

Opłata reprograficzna. Co to jest?

Opłata reprograficzna po ewentualnych zmianach miałaby wynosić 1,5 proc. ceny smartfonu i 2 proc. tabletu. Stowarzyszenie motywuje to tym, że wyżej wymienione nośniki są bardzo często wykorzystywane do kopiowania utworów objętych prawami autorskimi w graniach tzw. dozwolonego użytku.

Polskie środowiska artystyczne od wielu lat zabiegają o uaktualnienie listy „czystych nośników” i poszerzenie jej o smartfony, tablety, komputery i telewizory „Smart”. Chodzi o dostosowanie Opłaty Reprograficznej do standardów obowiązujących w innych krajach UE i przekazywanie polskim artystom należnych wynagrodzeń

- czytam w oświadczeniu ZZMRP.

Federacja Konsumentów ostrzega, że wzrosną ceny. Artyści: To absurd

Pomysł poparty przez Ministerstwo Kultury krytykowany jest m.in. przez Federację Konsumentów, która uważa, że w obecnych czasach pomysł ten jest chybiony. Głównym argumentem przeciwko wprowadzeniu rozszerzenia jest właśnie fakt, że skutkowałoby to znaczną podwyżką cen sprzętów elektronicznych.

- Nie mówimy, że artystom pieniądze się nie należą. Ale mieliśmy już dyskusję z ZAIKS-em przy okazji akcji "Nie płacę za pałace" o wysokości opłat reprograficznych. My artystów chcemy wspierać, (...) ale mamy wrażenie, że wyciągnięcie miliarda złotych z kieszeni polskich gospodarstw domowych jest w tym momencie pomysłem chybionym - powiedział w rozmowie z Money.pl Kamil Pluskwa-Dąbrowski, prezes Federacji Konsumentów.

Niestety od lat obserwujemy wzmożone działania lobbystów reprezentujących interesy gigantów technologicznych, producentów tych urządzeń, którzy dysponując ogromnymi budżetami walczą agresywnie w Internecie i innych mediach przeciwko wprowadzeniu opłat. Straszą wzrostem cen urządzeń, mimo że doskonale wiedzą, że w innych krajach europejskich opłata reprograficzna jest oczywistym składnikiem ceny urządzeń, które są tam często niższe niż w Polsce. Ponadto, historycznie nie zaobserwowano masowego wzrostu cen, powiązanego z uaktualnianiem listy urządzeń i czystych nośników, od których naliczana jest opłata reprograficzna. Opłata ta, stanowiąc koszt producentów, zmniejsza ich zyski. Konkurencja na rynku wewnątrzwspólnotowym, ogranicza możliwość jej przerzucenia na konsumentów. Tak się dzieje w 23 krajach europejskich. Kwota miliarda złotych, którą podaje Pan Pluskwa-Dąbrowski, Prezes Federacji Konsumentów jest absurdalnie wysoka i ewidentnie obliczona na przestraszenie obywateli i manipulację służącą lobby producentów

- czytamy w przesłanym do redakcji oświadczeniu Związku Zawodowego Muzyków RP.