Branża lotnicza pisze list do premiera i ostrzega przed drogimi biletami. Chodzi o limit miejsc w samolotach

Przedstawiciele linii lotniczych, w tym Wizz Air i Enter Air, lotnisk m.in. w Gdańsku, Wrocławiu i Modlinie oraz biur podróży, takich jak Nowa Itaka i Rainbow Tours napisali list do Mateusza Morawieckiego. Apelują w nim o uregulowanie kwestii dopuszczalnej liczby pasażerów samolotów. "Jako branża lotnicza odnosimy wrażenie, że Pańskie służby zbytnio nadinterpretowały zalecenia Komisji Europejskiej i instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo lotnicze oraz zdrowotne" - piszą.
Zobacz wideo „Zamknięto nie te kopalnie, w których są największe ogniska koronawirusa”

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w środę, że Polska 13 czerwca otworzy granice z innymi krajami Unii Europejskiej. Polacy będą mogli więc być może podróżować samolotami (w każdym razie do państw, które zdecydują się ich wpuścić, bo jak na razie nie wszystkie w Europie chcą to zrobić). Loty z Polski wewnątrz UE będą możliwe od 16 czerwca.

Polska otwiera granice, co z samolotami? Apel branży do premiera

Branża lotnicza i powiązana z nią turystyczna mocno liczą na wznowienie międzynarodowych połączeń lotniczych, widzą jednak pewien, dla nich kluczowy, problem. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 29 maja w samolotach można zapełnić maksymalnie połowę przewidzianych dla pasażerów miejsc. Przewoźnicy i operatorzy wystosowali więc list otwarty do premiera. 

Szybkie przywrócenie międzynarodowych połączeń lotniczych powinno stanowić kamień węgielny strategii ożywienia gospodarczego kraju i jego przyszłego rozwoju. Bez uruchomienia lotnisk powrót do stabilizacji nie będzie możliwy. Lotniska nie będą miały możliwości przyczyniać się do ożywiania gospodarki kraju, jeśli przepisy krajowe będą ograniczały możliwość prowadzenia działalności biznesowej przewoźnikom lotniczym i stanowiły wprost podstawę do wycofywania się linii lotniczych z polskiego rynku. Przykładem takiego przepisu jest ten dotyczący ograniczenia liczby miejsc w samolocie zajmowanych przez pasażerów

- czytamy w liście. 

Jego autorzy podkreślają, że w sytuacji, kiedy w samolotach będzie można zapełniać tylko 50 proc. możliwych miejsc, "aby rachunek ekonomiczny się zgadzał, ceny biletów lotniczych powinny wzrosnąć dwukrotnie". Na taką podwyżkę nie będzie ich zdaniem stać "zwykłych ludzi i pracowników dotkniętych recesją". Apelują też o to, by rząd przygotował harmonogram kolejnych działań powiązanych z odmrażaniem turystyki. 

O tych kwestiach mówił niedawno w rozmowie z Next.gazeta.pl wiceprezes Itaki, który jest zresztą jednym z sygnatariuszy omawianego listu. "Jeżeli miałoby być tak, że w samolotach czarterowych miałaby być ograniczona dostępność miejsc, to ta działalność czarterowa w ogóle się nie rozpocznie w tym roku. Nikogo na to nie stać, ani linii lotniczej, ani biura podróży, ani klienta" - podkreślał Piotr Henicz.

Jego zdaniem turystyce zostało już w tym roku tylko pytanie, jak olbrzymią zanotuje stratę. "Gdybyśmy dzisiaj wiedzieli, że powiedzmy od 1 lipca możemy latać do określonych krajów, że nie będzie ani tam ani u nas kwarantanny, że w samolotach będzie można wykorzystywać wszystkie miejsca, że będziemy mieli kilka tygodni czasu na zbudowanie ponownych relacji z klientami i przygotowanie kampanii dotyczące bezpieczeństwa, to wierzyłbym, że część tego sezonu letniego uda się uratować. To byłoby ratowanie 10-20 procent, ale teraz te szacunki nie mają i tak znaczenia, bo my wciąż nie mamy informacji, które wymieniłem" - mówił Piotr Henicz w rozmowie z nami

Branża lotnicza: samoloty bezpieczne w czasie koronawirusa

Autorzy listu do premiera argumentują, że podróżowanie samolotami będzie bezpieczne także przy zniesieniu ograniczeń dotyczących liczby pasażerów. Przekonują, że jak do tej pory nie ma dowodów na to, by ktokolwiek zakaził się koronawirusem przez powietrze w samolocie, a większość z latających na polskie lotniska maszyn ma zainstalowane wysokowydajne filtry cząstek stałych lub filtry HEPA. Poza tym kierunek przepływu powietrza w kabinach jest od góry do dołu, co zmniejsza możliwość tzw. mieszania wzdłużnego. Do tego, jak czytamy w liście, na ograniczenie ryzyka przenoszenia koronawirusa wpływa też niska wilgotność powietrza w samolotach, niskie ciśnienie oraz wysokie oparcia foteli, a linie lotnicze wprowadziły dodatkowe procedury, które mają zapobiegać zakażeniom.

Domyślamy się, że intencję wprowadzenia przedmiotowego przepisu stanowiła troska o bezpieczeństwo podróżnych i wzgląd na toczącą się europejską dyskusję na ten temat. Niestety przewidujemy, że efekt jego implementacji będzie tożsamy z wybuchem kolejnej pandemii. Tym razem będzie to jednak morderczy wirus dla całego polskiego rynku lotniczego, który nie ominie również polskiego przewoźnika LOT

- ostrzegają sygnatariusze apelu, dodając do tego ostrzeżenie przed wzmocnieniem konkurencyjności lotnisk regionalnych za granicą Polski, szczególnie w Berlinie czy Ostrawie. 

"Jako branża lotnicza odnosimy wrażenie, że Pańskie służby zbytnio nadinterpretowały zalecenia Komisji Europejskiej i instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo lotnicze oraz zdrowotne w tej sprawie i uznały je jako przepis bezwzględnie konieczny do zastosowania" - czytamy. 

Apelujący do premiera opisują, jak pandemia koronawirusa uderzyła w ich biznesy - ruch na lotniskach spadł o 90 proc., a linie lotnicze walczą o przetrwanie. Podkreślają też wkład branży lotniczej w gospodarkę Polski. "Polskie lotniska regionalne są istotnymi katalizatorami rozwoju całej gospodarki Polski. Zatrudniają bezpośrednio ok. 30 tys., a pośrednio ok. 80 tys. osób. Ich wpływ na gospodarkę jest szacowany na poziomie ok. 4 proc PKB, o czym słusznie i często wspomina Pan, oraz ministrowie Pańskiego rządu, w swoich licznych wystąpieniach publicznych" - zaznaczają. 

Pod listem podpisało się kilkanaście osób, w tym Jozsef Varadi, prezes WIZZ AIR Hungary Ltd, Michał Kaczmarzyk, prezes BUZZ (d. Ryanair Sun), Paweł Niewiadomski, prezes Polskiej Izby Turystyki, członka Europejskiej Organizacji Związków Biur Podróży Unii Europejskiej, Grzegorz Polaniecki, prezes Enter Air, Grzegorz Baszczyński, prezes RAINBOW TOURS, Piotr Henicz, wiceprezes Nowej Itaki, Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego Gdańsk i Leszek Chorzewski, p.o. prezesa Portu Lotniczego Warszawa–Modlin. Pełną treść listu można przeczytać tutaj.