Koronawirus wpędza branżę turystyczną w kłopoty. Mocny wzrost długów

Pandemia koronawirusa w niektóre branże uderzyła mocniej niż w inne. Wśród tych, które najbardziej ucierpiały, jest turystyka. Jak wynika z raportu BIG InfoMonitor, zadłużenie firm turystycznych wzrosło do 118 mln zł. Sytuacja w czasie obowiązywania ostrych restrykcji była dramatyczna. - To katastrofa. Obłożenie miejsc noclegowych spadło w zasadzie do zera - mówi prezes BIG InfoMonitor.
Zobacz wideo Wybory 2020. Czyje głosy uda się przejąć Trzaskowskiemu w drugiej turze?

W zamrożonej przez pandemię koronawirusa gospodarce branża turystyczna stanęła w zasadzie zupełnie. Nawet kiedy większość restrykcji została już zniesiona, te związane z podróżowaniem w wielu państwach nadal obowiązują. Branża turystyczna popada w coraz większe długi. 

Koronawirus niemal zupełnie zamroził branżę turystyczną

Z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK wynika, że zadłużenie firm turystycznych sięgnęło poziomu 118 mln zł. To dwa razy więcej niż rok temu. - Tylko między marcem a majem wzrosło o blisko 37 mln zł - mówi, cytowany w komunikacie, Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. - Jeśli weźmiemy pod uwagę zmianę od marca zeszłego roku do maja 2020 r., to mówimy już o ponad 59 mln zł - dodaje. 

Jak przypominają autorzy raportu, w danych GUS widać, jak mocno branża turystyczna ucierpiała w wyniku zamknięcia gospodarki. W marcu 2020 r. z turystycznych obiektów noclegowych skorzystało 881,4 tys. turystów, którym udzielono 2,5 mln noclegów, to mniej o odpowiednio 63,3 proc. i o 56,7 proc. w porównaniu z marcem 2019 r. W kwietniu było jeszcze gorzej. Jak piszą autorzy raportu BIG InfoMonitor i BIK, według szacunków liczba osób korzystających z noclegów w porównaniu z analogicznym miesiącem roku poprzedniego była niższa o ok. 97,5 proc. 

- To katastrofa. Obłożenie miejsc noclegowych spadło w zasadzie do zera, co musiało odbić się na kondycji finansowej całej branży, nie tylko właścicieli pensjonatów czy hoteli - komentuje Sławomir Grzelczak sytuację z pierwszych tygodni lockdownu. 

Czytaj też: Pandemia uderza w serce turystyki. Piotr Henicz: zapomnieliśmy o tym, że jest takie słowo jak zysk

Przez pandemię rośnie zadłużenie firm turystycznych

Jak wynika z danych BIG InfoMonitor, liczba firm, która mają problem ze spłacaniem długów na czas, wzrosła w branży turystycznej z 919 w marcu 2019 r. do 939 w maju 2020 r. Kwotowo największe zadłużenie mają organizatorzy turystyczni (56,1 mln zł), pozostałe firmy zajmujące się rezerwacją (43,6 mln zł) oraz agenci (11,9 mln zł). Na pośrednikach turystycznych ciąży 5,2 mln zł. Udział firm, które mają zaległości w całej branży, spadł nieznacznie z 5,9 proc., czyli wartości średniej dla ogółu gospodarki, do 5,7 proc, (w zestawieniu pod uwagę brane są firmy aktywne, zawieszone i zamknięte). 

Jak piszą eksperci BIG InfoMonitor, początek wakacji wcale nie musi oznaczać wyraźnego odbicia. "Wielu potencjalnych urlopowiczów w tym roku nie zdecyduje się na wyjazd. Po części dlatego, że mimo zapewnień decydentów obawiają się o swoje zdrowie, po części, bo kryzys odbił się na możliwościach ich domowych budżetów" - czytamy w raporcie. Z drugiej jednak strony, działalność wznawiają biura podróży, kilka dużych od początku lipca wraca do oferowania zorganizowanych wyjazdów, głównie do europejskiej części basenu Morza Śródziemnego - Grecji, Hiszpanii i Chorwacji.

Drogie wakacje w Polsce? 

"Przedstawiciele branży turystycznej nie mogą być pewni, jak będzie wyglądała sytuacja epidemiologiczna na świecie i w jaki sposób poszczególne kraje będą na nią reagowały. Dotychczasowe doświadczenia nie napawają optymizmem. O pewnym zagubieniu i rozgoryczeniu może świadczyć, że część przedsiębiorców branży turystycznej czuje się pokrzywdzona przez - ich zdaniem - niezgodne z prawem zakazy i ograniczenia nałożone przez rząd w związku z epidemią koronawirusa. 84 firmy chcą w sumie 141 mln zł odszkodowań od państwa, a według szacunków takich poszkodowanych może być nawet 10 tys. w całym sektorze" - przypomina BIG InfoMonitor. 

Eksperci podkreślają też, że za wakacje w Polsce czasem można zapłacić więcej niż za granicą - chodzi tutaj zarówno o ceny posiłków, jak i noclegów. 

- To zrozumiałe, że po kilku miesiącach kompletnego zastoju firmy branży turystycznej usiłują odbić się od dna i poprawić swoją sytuację finansową. Przepadł im początek sezonu, kilka kolejnych długich weekendów, dotychczas tradycyjnie mocno obleganych, więc teraz, gdy wreszcie mogą, starają się nadrobić zaległości. Niestety dzieje się to częściowo kosztem tych wszystkich, którzy wakacje chcieliby spędzić w kraju, a budżety domowe ok. 40 proc. Polaków również ucierpiały w czasie pandemii - podsumowuje Sławomir Grzelczak.