Epidemia koronawirusa na świecie nie ustępuje. Kolejne kraje przywracają ograniczenia [WYKRES DNIA]

Izrael, Australia, Stany Zjednoczone, Kazachstan, Serbia - to przykłady krajów, w których lokalnie lub na całym terytorium pojawiają się nowe restrykcje związane z epidemią koronawirusa. Kolejne kraje mają poważne problemy z COVID-19.

Dane dotyczące liczby nowych zakażeń koronawirusem pokazują, że w większości krajów Europy udało się względnie ujarzmić epidemię. W ciągu minionych dwóch miesięcy liczba nowych zachorowań była stabilna, a w ostatnich dniach wykazuje wręcz delikatny trend spadkowy.

W Polsce po opanowaniu sytuacji w kopalniach również widać pewien spadek - w ostatnich tygodniach częściej widzimy informacje o ok. 200, 250 czy 300 nowych zakażeniach dziennie, a nie np. 350, czy 400. To wręcz skusiło premiera Morawieckiego do sugerowania, że koronawirus "już jest w odwrocie" i nie należy się go już bać - za co został skrytykowany m.in. przez epidemiologów.

Globalnie jednak COVID-19 wciąż nie daje wytchnienia. Na początku lipca po raz pierwszy dzienna liczba nowych przypadków przekroczyła 200 tys. Łącznie od początku epidemii wykryto już ponad 11,5 mln zakażeń. Aktywnych obecnie jest ok. 4,5 mln zachorowań. Zmarło ponad 540 tys. osób.

Niestety, doświadczenia niektórych krajów i regionów pokazują, że sytuacja wciąż jest bardzo groźna. Nawet tam, gdzie od pewnego czasu epidemia wydawała się okiełznana, koronawirus "odżywa" i pojawiają się nowe ogniska zachorowań. 

embed

Epidemia wraca m.in. w Izraelu

Przykładów nie trzeba szukać daleko. W poniedziałek 29 czerwca w Czechach odnotowano 305 nowych zakażeń - najwięcej od 4 kwietnia. Przyczyną było m.in. ognisko w kopalniach w okolicach miejscowości Karwina. Spółka OKD wstrzymała wydobycie węgla, rozpoczęto badania przesiewowe. Nowe dane pokazują, że sytuacja u naszych sąsiadów może się "normować" (w ostatnich dwóch dniach wykryto poniżej 100 nowych zachorowań).

Poważny problem ma natomiast Izrael, który mierzy się z drugą falą zachorowań. Ostatnie dane pokazują, że jest ona nawet wyższa niż na przełomie marca i kwietnia. Dane z 7 lipca mówią o 1228 nowych zachorowaniach w ciągu doby. Więcej - 1285 - było tylko cztery dni wcześniej. Rząd Izraela przywrócił na terytorium całego kraju część ograniczeń, m.in. zamknął baseny, bary i siłownie czy też wprowadził ograniczenia zgromadzeń do 20 osób. Pojawiła się groźba ponownego szerokiego lockdownu. Restrykcje z powodu rosnącej liczby zakażeń wprowadziła również Palestyna.

Jeśli chodzi o bliższe nam geograficznie kraje, najwięcej nowych zakażeń od kwietnia notowano w ostatnich dniach m.in. w Luksemburgu, Austrii, Słowenii czy Serbii. W tym ostatnim kraju sytuacja robi się naprawdę napięta. Ponad 80 proc. zakażeń wykrywanych jest w stolicy Serbii, Belgradzie. Jak donosi serwis Euractiv.pl, zarządzono tam stan alarmu epidemicznego i wprowadzono ponownie niektóre restrykcje (np. zamknięto kluby nocne). Do 15 lipca przed Serbami swoje granice zamknęła Grecja. 

Niektóre inne kraje w tym regionie notują natomiast teraz swoje rekordy nowych zachorowań. Mowa o Bośni i Hercegowinie, Albanii czy Czarnogórze. Nie spada liczba zakażeń w Bułgarii. Minister zdrowia tego kraju, Kiril Ananiev zapowiedział, że gdyby dzienna liczba nowych zakażeń przekraczała 200, będzie to sygnał do powrotu do obostrzeń. Od początku lipca tylko raz liczba nowych przypadków spadła poniżej 150 (choć ani razu nie przekroczyła 200).

Na wykresie poniżej średnia trzydniowa nowych przypadków zakażeń w ww. krajach.

embed

"Piekielna" sytuacja w Kirgistanie

Z uderzeniem epidemii musi sobie poradzić także Kazachstan. Z danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób wynika, że od początku lipca wykryto tam niemal 28 tys. nowych zakażeń. Dla porównania, od początku epidemii do końca czerwca zdiagnozowano "tylko" niespełna 22 tys. przypadków - w tym raptem ok. 5,5 tys. do 11 maja, gdy znoszono ograniczenia. Od 5 lipca w Kazachstanie znów trwa dwutygodniowy restrykcyjny lockdown.

W tamtej części świata nie tylko Kazachstan ma kłopoty. Dramatyczny wzrost zakażeń notowany jest także m.in. w sąsiednim Kirgistanie. Portal eurasianet.org pisał kilka dni temu, że tamtejsi lekarze sytuację epidemiczną określają jako "piekielną". - Nawet gdyby pojawiło się dodatkowych 100-200 ambulansów, nie byłoby komu nimi jeździć. Nie mamy lekarzy. Brakuje ich wszędzie, w klinikach i w szpitalach - alarmował  Yegor Borisov, szefujący oddziałowi intensywnej terapii w centrum medycyny ratunkowej w Biszkeku.

embed

Koronawirus ponownie straszy także w Australii. Po przeszło dwóch miesiącach, gdy dziennie przybywało tam zwykle raptem kilka czy kilkanaście nowych przypadków, od ponad tygodnia sytuacja staje się coraz bardziej alarmująca. Nowych zakażeń jest przynajmniej kilkadziesiąt dziennie, a dane z 4 lipca wskazały nawet na przyrost o 254 przypadki.

Wprawdzie do stanu z przełomu marca i kwietnia, gdy dziennie notowano nawet ok. 600 nowych przypadków, jest daleko, ale władze w Australii nie chcą stać bezczynnie. W Melbourne, gdzie odnotowano najwięcej zakażeń, właśnie wprowadzono sześciotygodniowy restrykcyjny lockdown. Wyjście z domu dla około pięciu milionów mieszkańców miasta możliwe jest wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach.

embed

Ograniczenia znosi za to Japonia. I to pomimo faktu, że liczba nowych zakażeń w ostatnich dniach powoli rośnie i po raz pierwszy od dwóch miesięcy przekroczyła 200 przypadków dziennie. 

embed

USA, Ameryka Północna, Afryka i Azja walczą z COVID-19

Wciąż źle wygląda także sytuacja epidemiczna m.in. w Brazylii, gdzie dziennie notowanych jest po ok. 25-40 tys. nowych przypadków. Dotychczas koronawirusa wykryto tam u ponad 1,6 mln osób, zmarło ponad 65 tys. osób. Z epidemią walczy jednak cały kontynent. W przeliczeniu na milion mieszkańców najgorzej - poza Brazylią - jest w Chile, Boliwii i Peru.

W Ameryce Środkowej najgorzej sytuacja wygląda w Panamie. Kraj ma nieco ponad cztery miliony obywateli, a w ostatnich tygodniach liczba nowych przypadków oscyluje wokół 800-1000 dziennie.

Epidemia ani myśli ustępować również w Stanach Zjednoczonych, gdzie w ostatnich dniach liczba nowych zakażeń to ok. 50 tys. dziennie. Łącznie zakażenie wykazano tam od początku epidemii u ponad trzech milionów osób, z czego ponad 130 tys. chorych na COVID-19 zmarło. Aż 16 stanów w USA na początku lipca notuje swoje rekordy zachorowań. Najwięcej w ostatnich dniach jest ich m.in. w Teksasie, Kalifornii, Arizonie, Georgii, na Florydzie oraz w Północnej i Południowej Karolinie. Oczywiście tam, gdzie sytuacja jest najgorsza, wprowadzono restrykcje, np. w funkcjonowaniu biur, barów czy restauracji. 

Coraz więcej infekcji notowanych jest także w Afryce. W przeliczeniu na milion mieszkańców zdecydowanie najwięcej zakażeń jest w Republice Południowej Afryki.

Niestety, wzrostową tendencję zachorowań da się zaobserwować także w Azji i na Bliskim Wschodzie. Bardzo szybko przyrasta liczba nowych przypadków w Indiach. W przeliczeniu na milion mieszkańców najwięcej zakażeń notują natomiast Oman, Kuwejt czy Arabia Saudyjska.

embed

Problem z opanowaniem pandemii ma też m.in. Armenia. W tym liczącym niespełna trzy miliony mieszkańców kraju od miesiąca liczba nowych zakażeń oscyluje wokół ok. 600 dziennie. Koronawirusa miał m.in. premier tego kraju Nikol Paszynian. Jeszcze w czerwcu mówił o sytuacji w kraju "jesteśmy już w piekle". W ostatnich dniach jego rząd zapewniał, że o lockdownie nie może być mowy. Do mieszkańców apeluje zaś o samodyscyplinę.

Wszystko wskazuje zatem, iż pandemia koronawirusa - wbrew życzeniom władz i wielu obywateli - wciąż nie odpuszcza. Zapowiadana zaś na jesień "druga fala" zachorowań może przyjść jednak o wiele szybciej.

Zobacz wideo Zbigniew Girzyński komentuje słowa premiera na temat „odwrotu koronawirusa”
Więcej o: