W czasie pandemii Polacy ruszyli po gotówkę. Prezes NBP przyznaje: Mieliśmy run na bankomaty

Prezes Narodowego Banku Polskiego przedstawił posłom działania, które bank prowadził w związku z pandemią koronawirusa (a raczej jej skutkami), by wesprzeć gospodarkę. Przy okazji przyznał, że w pewnym momencie wzrost zapotrzebowania na fizyczną gotówkę był ogromny.
Zobacz wideo Tarcza antykryzysowa za 100 mld zł. Borys: Nie jest to ślepy dodruk pieniądza

Szef NBP Adam Glapiński w czwartek miał w Sejmie przedstawiać posłom sprawozdanie z działalności banku centralnego za ubiegły rok. W związku z ograniczeniami czasowymi zdecydował się skupić na innym, bardziej aktualnym wątku, a mianowicie na tym, jak wyglądały działania NBP związane z pandemią koronawirusa. 

Adam Glapiński o wzroście popytu na pieniądze

Tym, co "zwykłego" Polaka zaciekawić może najbardziej, bo wydaje się najbliższe konsumentom, mogą być słowa prezesa dotyczące wypłat gotówki. Tuż po ogłoszeniu pierwszych restrykcji przez rząd pojawiły się doniesienia o zwiększonym zainteresowaniu wypłatami z bankomatów i oddziałów bankowych.

Zapewne wiele osób obawiało się, że pojawią się problemy w dostępie do usług bankowych - tak się oczywiście nie stało, ale kolejki pod maszynami się pojawiły, co sprawiło, że w niektórych z nich chwilowo brakowało pieniędzy - ich operatorzy nie byli przygotowani na tak gwałtowny wzrost zainteresowania. Jeszcze w marcu prezes NBP uspokajał, że bank centralny zaopatrzy "wszystkie banki i bankomaty w taką ilość gotówki, jaka będzie potrzebna". 

Podczas sejmowego wystąpienia 23 lipca odniósł się do tamtych wydarzeń. 

W marcu stwierdziliśmy ogromny wzrost zapotrzebowania uczestników rynku na gotówkę. Mieliśmy run na bankomaty [run - z ang. bieg - red.], na okienka bankowe, popyt na pieniądz materialny wzrósł o 24 proc. Zaspokoiliśmy ten popyt. W szczególności był popyt na banknoty 100- i 200-złotowe. W pewnym momencie zaczęliśmy wprowadzać, ze względu na okresowy brak banknotów 100- i 200-złotowych, banknoty 500-złotowe

- powiedział Adam Glapiński. 

W komunikacie dotyczącym treści wystąpienia szefa NBP w Sejmie tych dokładnie słów nie ma (prezes najwyraźniej nie odczytywał wyłącznie przygotowanego wcześniej tekstu), są za to inne informacje. W tym dane o tym, że wartość pieniądza gotówkowego w obiegu według stanu na 30 czerwca 2020 r. wynosiła 297 mld zł i była o 58 mld zł wyższa niż na koniec ubiegłego roku - to oznacza przyrost o wspomniane przez Glapinskiego 24 proc. 

"Narodowy Bank Polski na bieżąco współpracował z bankami i innymi uczestnikami rynku obrotu gotówkowego, aby zapewnić społeczeństwu dostępność banknotów i monet. Zamówienia były realizowane przez NBP w pełnej wartości. Narodowy Bank Polski dostosowywał zarządzanie gotówką do zmieniającej się sytuacji na podstawie codziennego monitoringu operacji pobierania i odprowadzania polskiej waluty. W efekcie sytuacja na rynku obrotu gotówkowego w czasie największego nasilenia pandemii była stabilna, a zaopatrywanie w polską walutę przebiegało sprawnie na terenie całego kraju" - czytamy w komunikacie. 

Na marginesie - kiedy do bankomatów trafiły pakiety nowych banknotów, w tym więcej niż zwykle "pięćsetek", to także wywołało zaciekawienie, które wyjaśniał NBP. Pisaliśmy o tym tutaj: Senator KO zaniepokojony nowymi banknotami. NBP wyjaśnia zagadkę z seriami

O znacznie zwiększonych wypłatach gotówki pisaliśmy na Next.gazeta.pl już kilkakrotnie. Na przykład o tym, że marcu z bankomatów czy kas banków wypłaciliśmy ponad 26 mld zł, a w kwietniu kolejne 20 mld zł informowaliśmy w tym tekście: Koronawirus sprawił, że w Polsce pojawiło się mnóstwo "nowych" pieniędzy

NBP w czasie pandemii koronawirusa

Adam Glapiński przedstawiał też inne działania podjęte przez bank centralny w związku z pandemią. Wymieniał m.in. poluzowanie polityki pieniężnej - czyli ścięcie stóp procentowych, co nastąpiło trzy razy od połowy marca. 

"Przełożyło się to na istotne oszczędności dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw w związku z obniżeniem rat od zaciągniętych kredytów i poprawiło zdolność kredytobiorców do obsługi zobowiązań wobec banków" - mówił. Dodał, że dzięki obniżce stóp procentowych rata przeciętnego kredytu mieszkaniowego spadła o około 120 złotych. "Z tytułu niższych rat kredytów mieszkaniowych i konsumpcyjnych oraz kredytu dla przedsiębiorstw w budżetach gospodarstw domowych i firm zostanie rocznie prawie siedem miliardów złotych" - powiedział. 

Prezes NBP wskazał też, że bank centralny zagwarantował odpowiednią płynność banków przez operacje repo, obniżkę stopy rezerwy obowiązkowej i skup obligacji na rynku wtórnym