Firmy z branży technologicznej przodują we wprowadzaniu pracy zdalnej. To oczywiście zasługa specyfiki pracy, która w znakomitej większości nie wymaga wykonywania zadań służbowych z biura. Decyzje o wprowadzeniu takiego trybu szybko podjęły Google, Twitter i Facebook. Ostatnie z dwóch firm zapowiedziały, że planują wprowadzić możliwość pracy zdalnej jako docelowe rozwiązanie, nawet po zakończeniu pandemii. Pewne ruchy w temacie pracy zdalnej podjęło także Google.
CNN i "The Wall Street Journal" dotarły do informacji, którą przesłał swoim pracownikom Google. Wynika z niej, że firma otworzyła drzwi swoich 42 biur na całym świecie. Nie oznacza to jednak, że wszyscy muszą do nich wrócić.
By dać naszym pracownikom możliwość planowania z wyprzedzeniem, wydłużymy globalnie okres dobrowolnej pracy zdalnej do 30 czerwca 2021 roku, dla osób, które nie muszą przebywać w biurze. Mam nadzieję, że to zapewni wam elastyczność w balansowaniu pracy z dbaniem o siebie i waszych bliskich przez następnych 12 miesięcy
- napisał w notatce Sundar Pichai, prezes Google. Zmiany dotyczą wszystkich pracowników firmy na całym świecie, czyli niemal 200 tys. osób.
Decyzja Google zgrywa się idealnie z wprowadzeniem programu wizowego przez Barbados. Wyspa na Karaibach zaprasza wszystkich mogących pracować zdalnie, do wykonywania tego w tropikalnych warunkach kraju. W Polsce praca zdalna ze względu na koronawirusa, regulowana jest przepisami obowiązującymi do 4 września. Rząd nie informował, czy okres ten zostanie wydłużony.