Stany Zjednoczone z rekordowym spadkiem PKB. Gospodarka skurczyła się o prawie 33 proc.

Tego jeszcze nie było, w każdym razie nie od kiedy prowadzone są badania. Amerykańska gospodarka, uderzona pandemią koronawirusa, gwałtownie skurczyła się w drugim kwartale. Na pocieszenie można tylko dodać to, że obecny kwartał wygląda już nieco lepiej, a raczej mniej źle. Co ciekawe, chwilę po danych Donald Trump zasugerował przełożenie listopadowych wyborów.

Niby wszyscy się tego spodziewali, ale mimo wszystko takie liczby robią wrażenie. PKB Stanów Zjednoczonych spadł w drugim kwartale o 32,9 proc. w ujęciu zannualizowanym.

PKB USA z rekordowym spadkiem

Takiego spadku nie było jeszcze nigdy w historii mierzenia tego wskaźnika, czyli od 1947 roku. I tak odczyt okazał się nieco lepszy od spodziewanego, średnia oczekiwań ekonomistów była na poziomie -34 proc.

Tutaj ważne zastrzeżenie - metodologia publikacji danych o PKB może się różnić między państwami, więc porównywanie liczb nie zawsze jest uprawnione. Szczególnie w przypadku Stanów Zjednoczonych. Podają one dynamikę PKB w ujęciu zannualizowanym, które wskazuje, w jakim tempie rozwijałaby się gospodarka, gdyby tempo wzrostu w danym kwartale (w tym przypadku w drugim) utrzymało się na takim samym poziomie przez cały rok.

Czytaj też: Niemcy. Historyczne załamanie gospodarcze. PKB w II kwartale spadł o ponad 11 proc.

W każdym razie, drugi kwartał wygląda w danych dramatycznie. W pierwszym kwartale spadek i tak był istotny - o 5 proc. Zaś poprzedni rekordowy kwartalny spadek PKB miał miejsce w 1958 roku, ale wtedy był on na trzykrotnie niższym poziomie - 10 proc. Ekonomiści spodziewają się, że obecny kwartał będzie już lepszy, być może nawet wyraźnie lepszy, choć tym prognozom mogą zaszkodzić niepokojące informacje dotyczące wzrostu przypadków koronawirusa w większości stanów. 

- Spodziewamy się, że pełne odrobienie tych strat zajmie lata - mówi, cytowany przez Associated Press Andrew Hunter, starszy ekonomista w Capital Economics. 

Donald Trump chciał przełożyć wybory

Agencje informacyjne, jak AP i niektóre amerykańskie media zauważają, że Donald Trump zasugerował przełożenie wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych (zaplanowanych na 3 listopada) chwilę po publikacji danych z gospodarki. "Powszechne głosowanie korespondencyjne sprawi, że wybory w 2020 r. będą najbardziej nieprawidłowymi i nieuczciwymi w historii. To będzie wielki wstyd dla Stanów Zjednoczonych" - napisał prezydent na Twitterze

Trudno powiedzieć, czy, jak piszą niektórzy, tweet o wyborach miał "odwrócić uwagę" od danych, którymi trudno się chwalić, a prezydent lubi chwalić się gospodarką, co przed pandemią często robił (wtedy miał okazje, bo na przykład bezrobocie jeszcze na początku tego roku utrzymywało się w okolicach rekordowo niskiego poziomu, teraz oczywiście można o tym zapomnieć).

W każdym razie, amerykański prezydent nie ma uprawnień do zmiany daty wyborów, musi zgodzić się na to Kongres. Przywódcy zarówno Partii Demokratycznej, jak i Partii Republikańskiej odrzucili sugestię Trumpa, z której on później, na konferencji prasowej, się wycofał. "Nie chcę opóźnienia, chcę wyborów. Ale nie chcę abyśmy czekali na wyniki trzy miesiące, a potem przekonali się, że wiele kart zaginęło i że wybory nic nie znaczą" - relacjonuje jego tłumaczenia Marek Wałkuski, waszyngtoński korespondent Informacyjnej Agencji Radiowej. 

Zobacz wideo Kwaśniewski o spotkaniu Duda - Trump: Kampanijna ustawka. Kiedyś się dowiemy, jakie były kulisy