Nie obsłużyła klientki bez maseczki. Rzecznik MZ chce się dołożyć do mandatu

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz stwierdził w środę po południu, że chętnie dołoży się do mandatu ekspedientki, która odmówiła obsłużenia jednej z klientek. Kobieta podeszła do kasy bez żadnej osłony na nos i usta.

We wtorek 1 września Sąd Rejonowy w Suwałkach nałożył grzywnę w wysokości 100 złotych na ekspedientkę, która odmówiła obsłużenia klientki bez maseczki. Sąd stwierdził, że kasjerka nie miała prawa odmówić klientce możliwości dokonania zakupów. Powołał się przy tym na artykuł 135 Kodeksu wykroczeń, którego treść brzmi następująco:

Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny.

W środę po południu, podczas konferencji prasowej, do sprawy odniósł się rzecznik resortu zdrowia, Wojciech Andrusiewicz. Stwierdził on, że wyrok ten miał charakter jednostkowy i nie jest "wykładnikiem przepisów prawa w Polsce", dodając, że w tej sytuacji kasjerka zachowała się słusznie.

Jeżeli będzie taka potrzeba, nie widzę przeszkód, żebym się nie dołożył do tego mandatu

- stwierdził Andrusiewicz.

Są wyroki sądów. Z jednej strony jest wyrok, który mówi o karze dla ekspedientki, z drugiej strony jest szereg wyroków, w których sąd stwierdzał zasadność nałożenia mandatu za brak maseczki. Policja kieruje sprawę do sądu, sądy potwierdzają prawne zachowanie policji, co do upominania klientów choćby w sklepach

- dodał.

Zobacz wideo Nauczyciel roku 2018: Nie ukryjemy się przed wirusem pod peleryną niewidką

Bodnar: Przepisy zobowiązujące do noszenia maseczek w sklepach są wadliwe

Eksperci już od dawna zwracają uwagę na problemy z egzekwowaniem przepisów dotyczących obowiązku zakrywania ust i nosa w sklepach. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara są one po prostu wadliwe, gdyż zostały wydane bez właściwej podstawy prawnej.

Choć zasada ich noszenia jest słuszna, nie ma legalnych podstaw do karania winnych

- tłumaczy Bodnar w rozmowie z serwisem Wiadomości Handlowe.

Na problemy związane z brakiem jasnych przepisów co do obowiązku zakrywania ust i nosa w  takich miejscach jak sklepy, zwracała również uwagę Renata Juszkiewicz, prezeska Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

W tym momencie odnotowujemy coraz więcej prowokacji ze strony klientów, nawet w formie zorganizowanych grup. Ci klienci podważają stanowisko Ministerstwa Zdrowia jako niewystarczające i wbrew konstytucji. Dochodzi do awantur, które paraliżują pracę sklepu. Często sytuacje te są celowo nagrywane i publikowane w mediach społecznościowych.

- podkreśla.

Już w ubiegłym miesiącu Juszkiewicz sugerowała, że egzekwowanie obowiązku zakrywania ust i nosa powinno leżeć w gestii sanepidu oraz policji, a nie sklepów. POHiD zaapelowała wówczas do rządu o objęcie tego nakazu przepisami prawa.

POHiD chce także, by powstała ogólnopolska kampania informacyjna "podkreślająca społeczną odpowiedzialność obywateli za zdrowie i bezpieczeństwo oraz wyrozumiałość dla pracowników handlu". Jednym z jej elementów miałyby być rządowe plakaty informujące o podstawie prawnej nakazu zasłaniania ust oraz nosa i które można by rozwiesić w sklepach.