Resort finansów planuje od 1 stycznia zlikwidować ulgę abolicyjną, pozwalającą pracującym za granicą chronić się przed fiskusem. Z teoretycznego punktu widzenia pomysł ten ma zachęcić Polaków do pozostania w kraju.
Ministerstwo Finansów uzasadniło projekt. - Ulga abolicyjna stanowi zachętę do podejmowania aktywności ekonomicznej poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, co często stanowi pierwszy etap procesu stałej relokacji miejsca zamieszkania za granicę - podaje resort.
Dalej resort finansów wyjaśnia, że emigracja niesie za sobą szereg ujemnych skutków, takich jak starzenie się społeczeństwa czy negatywny wpływ na rozwój gospodarczy kraju. - Wyżej wymienione skutki dodatkowo pogłębia okoliczność, że duży odsetek emigrantów stanowią wysoko wykwalifikowane osoby fizyczne, których obecność w kraju ponadprzeciętnie przyczyniłaby się do dynamicznego rozwoju gospodarczego naszego państwa (drenaż mózgów) - wskazuje Ministerstwo.
Próba zahamowania masowych emigracji ma przyjąć postać podniesienia podatków dla dochodów uzyskiwanych za granicą. - Nowe podejście wymaga stopniowej eliminacji rozwiązań sprzyjających relokacji miejsca zamieszkania lub miejsca osiągania dochodów poza granice kraju (np. ulga abolicyjna) oraz jednoczesnego tworzenia mechanizmów zachęcających do pozostania w kraju (np. zerowy PIT dla młodych podatników), a także powrotu do kraju osób, które w poprzednim latach wyemigrowały (np. ulga na powrót) - uzasadnia resort.
W dalszej części uzasadnienia Ministerstwo zauważa, że z ulgi abolicyjnej najczęściej korzystają osoby pracujące w Wielkiej Brytanii, Holandii i Irlandii. - W konsekwencji można oczekiwać, że ograniczenie stosowania ulgi w stosunku do najlepiej zarabiających Polaków przynajmniej częściowo osłabi negatywne skutki omawianego zjawiska - tłumaczy resort.
Jak wyjaśnia "Wyborcza", obecnie rodacy są zwolnieni z opodatkowania dochodu osiągniętego za granicą, co nazywa się metodą wyłączenia z progresją. Druga metoda rozliczania podatków, nieco mniej popularna i korzystna to odliczenie proporcjonalne. W jej myśl dochód rozliczany jest w Polsce, ale od należnego podatku odlicza się podatek opłacony za granicą. Podatek płaci się również wtedy, gdy podatnik w Polsce nie miał żadnych dochodów. Zabezpieczeniem jest ulga abolicyjna, która od stycznia 2021 roku przestanie obowiązywać.
Dochody Polaków uzyskane za granicą będą dodawane do dochodów uzyskanych w Polsce. Na ich podstawie dojdzie do wyliczenia podatku PIT. Często zarobki zagraniczne są jednak na tyle niewysokie, że po odliczeniu kwoty wolnej od podatku w innym kraju nie powstaje podstawa opodatkowania lub jest niewysoka, wskutek czego wysokość podatku również nie jest wysoka.
W tej chwili z ulgi abolicyjnej korzysta łącznie ok. 67 tys. osób, z czego 82 proc. to Polacy pracujący w Holandii, 6 proc. w Belgii, 3 proc. w Norwegii i 2 proc. w Austrii. Dodatkowo korzystają z niej osoby prowadzące działalność gospodarczą w Holandii (63 proc.), Stanach Zjednoczonych (13 proc.), Belgii (6 proc.) i na Cyprze (5 proc.).