Parlament Europejski przyjął rezolucję o powiązaniu budżetu z praworządnością. To zła wiadomość dla PiS

W Parlamencie Europejskim przyjęto rezolucję zakładającą powiązanie budżetu z praworządnością, którą przygotowana przez Komisję Wolności Obywatelskich Parlamentu Europejskiego. "Przeciw" byli m.in. europosłowie z Polski (z wyjątkiem europosłów opozycji) i z Węgier. Rezolucję przyjęto miażdżącą większością - "za" zagłosowało 521 wszystkich europosłów, a tylko 121 było "przeciw".

W środę Parlament Europejski przyjął rezolucję, na mocy której  domaga się wprowadzenia tak zwanego mechanizmu praworządnościowego, czyli powiązania przez poszczególne kraje członkowskie dostępu do unijnych funduszy w zależności od przestrzegania prze nie rządów prawa. W rezolucji powtórzono obawy o "utrwalania się tendencji autokratycznych", kryzysu demokracji i "zawłaszczania państwa” w kilku państwach UE (nie wymieniono, o które z nich chodzi - rezolucja dotyczy wszystkich krajów członkowskich, ale w ostatnim czasie w kontekście łamanie zasad praworządności wymieniane są podczas dyskusji w Brukseli Polska i Węgry).

Zobacz wideo Jaki krzyczy w PE: Wszystko, co nie jest lewicowe, jest uznawane za naruszanie praworządności. W Polsce nie ma żadnych stref anty-LGBT

Rezolucja o powiązaniu budżetu z praworządnością przyjęta w PE. Polska i Węgry "przeciw"

"Za" powiązaniem dostępu do funduszy unijnych z praworządnością było 521 europosłów, a przeciwko 152. Samo przyjęcie rezolucji nie oznacza automatycznie zaimplementowania zasady do unijnego prawa (konieczna jest do tego m.in. zgoda Rady Unii Europejskiej), ale jest kolejnym krokiem w tym kierunku. To zła wiadomość dla polskiego rządu, którego przedstawiciele wielokrotnie sprzeciwiali się "ingerencji" Unii Europejskiej w wprowadzane w prawie zmiany (m.in. w kontekście reformy sądownictwa) - także te, które zdaniem opozycji czy niezależnych obserwatorów są wprowadzane z pogwałceniem konstytucji. 

Podczas głosowania rezolucji sprzeciwili się m.in. europosłowie PiS z Polski oraz węgierscy europarlamentarzyści. - Dzisiaj Polska wam przeszkadza, bo sobie po prostu lepiej radzi od was! - mówił 5 października podczas dyskusji w tej sprawie europoseł PiS Patryk Jaki. - Od Polski moglibyście się uczyć dzisiaj - wskazywał. Wtórowała mu Beata Kempa. - Urzędnicy z Brukseli chcą mieć wpływ na każdą reformę w państwach unijnych. Chcą pod płaszczykiem troski o demokrację wprowadzać aborcję, ideologię gender oraz specjalne prawa dla mniejszości seksualnych [przedstawiciele PE nie zgłaszali żadnego z tego typu postulatów - red.]. Nie ma na to zgody chrześcijańskiej części Europy! - mówiła europosłanka PiS.

Kolejnym krokiem jest przedstawienie przez KE wniosku ustawodawczego w oparciu o przyjętą rezolucję w tej sprawie - poinformowało biuro Parlamentu Europejskiego w Polsce.