Ustawa ws. mobilizacji lekarzy pod ostrzałem medyków. "Zaczyna się łapanka jak na ulicach Mińska"

Prezydium Naczelnej Izby Lekarskiej krytykuje projekt ustawy ws. mobilizacji lekarzy. Wylicza niebezpieczne w jego opinii zapisy i obawia się, że przyjęcie dokumentu spowoduje chaos prawny i organizacyjny. "Zaczęła się jazda bez trzymanki" - komentuje Bartosz Fiałek z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Prace nad projektem zostały odroczone do środy 21 października.

Projekt ustawy ws. mobilizacji lekarzy, który pojawił się na sejmowych stronach wieczorem w poniedziałek 19 października, już dzień później miał być procedowany w niższej izbie parlamentu. Ostatecznie jednak Sejm przychylił się do wniosku złożonego przez Koalicję Obywatelską o odroczenie prac nad projektem do środy 21 października. Opozycja przekonywała, że czasu na zapoznanie się z projektem było za mało, a są w nim "buble prawne". Minister zdrowia Adam Niedzielski całą sytuację nazwał natomiast "politykierstwem". 

Ustawa ws. mobilizacji lekarzy - co zawiera?

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych zapisów projektu ustawy jest wykreślenie z obecnych przepisów zastrzeżenia, że przy pracy przy epidemii nie można skierować jednego z rodziców dziecka do 14. roku życia. To oznacza, że teoretycznie do pracy mogłaby zostać skierowana nawet matka-lekarka tuż po porodzie, jeżeli ojciec dziecka również jest przedstawicielem zawodu medycznego. 

Zwraca na to uwagę m.in. lekarz Bartosz Fiałek. 

Fiałek wymienia też inne zapisy, które znalazły się w projekcie ustawy, m.in. możliwość kierowania do pracy przy zwalczaniu epidemii lekarzy do 65. roku życia (obecnie górną granicą jest 60 lat). Znacznie poluzowane miałyby zostać także zasady kierowania do zwalczania epidemii m.in. osób kształcących się w zawodach medycznych oraz reguły przyznawania prawa wykonywania zawodu cudzoziemcom.

Zaczyna się łapanka jak na ulicach Mińska. Dzięki wiosennej, narodowej kwarantannie kupiliśmy pół roku, aby przygotować się do jesiennej fali epidemicznej. Ważniejsze były jednak wybory prezydenckie, kiedy "wirus był w odwrocie" i rekonstrukcja rządu. Teraz strach zajrzał w oczy i zaczęła się jazda bez trzymanki

- komentuje Fiałek.

Naczelna Izba Lekarska też protestuje

Zarówno tempem prac nad projektem ustawy, jak i konkretnymi zapisami w niej, zaniepokojona jest także Naczelna Izba Lekarska. 

Spodziewaliśmy się wsparcia, zachęty, wzmocnienia. W zamian za to w proponowanych regulacjach znajdujemy odbicie wrogich wypowiedzi polityków, obarczających nasze środowisko odpowiedzialnością za dramatyczną sytuację w ochronie zdrowia

- czytamy w komunikacie NIL. 

Doświadczenie pokazuje, że spodziewana szybka ścieżka legislacyjna nie służy tworzeniu dobrego prawa. Jesteśmy pełni niepokoju, czy nie grozi nam chaos prawny i organizacyjny, który (...) prowadzić będzie do erozji zaufania do lekarzy i całego środowiska medycznego, co będzie mieć katastrofalne skutki społeczne

- pisze także Naczelna Izba Lekarska.

Prezydium Izby zaniepokojone jest m.in. szczegółami tzw. Klauzuli dobrego Samarytanina. Miała ona zagwarantować bezpieczeństwo prawne lekarzom i przedstawicielom innych zawodów medycznych, którzy mogliby być kierowani do zadań nieobjętych ich specjalnością. W projekcie ustawy zapisano wyłącznie zwolnienie od odpowiedzialności karnej, NIL oczekiwała także zwolnienia z odpowiedzialności cywilnej i zawodowej. Izba wskazuje także na niebezpiecznie duże, w jej opinii, pole do interpretacji przepisu.

NIL protestuje także przeciwko uproszczeniu procedury przyznawania prawa wykonywania zawodu cudzoziemcom. Obawia się, że wpłynie to na spadek jakości kadr medycznych. "Warto też pod rozwagę dać parlamentarzystom aspekt etyczny propozycji 'podkupienia' lekarzy z innych krajów, gdzie również walczy się o zdrowie i życie ich mieszkańców" - czytamy w opinii Naczelnej Izby Lekarskiej. 

Szefostwu NIL nie podoba się również włączenie izb lekarskich w proces kierowania lekarzy do pracy przy pandemii. Uważa ono, że to spychanie na nią zadań administracji rządowej i ocenia, że ta propozycja "uderza w istotę samorządności i grozi skonfliktowaniem środowiska". NIL uważa też, że niesprawiedliwe są rozwiązania dotyczące uprawnień co do np. świadczeń chorobowych czy ubezpieczeń.

Szczególna sytuacja wymaga sięgnięcia po szczególne rozwiązania w obronie zdrowia i życia obywateli. Trzeba jednak zadać pytanie, czy tak daleko idących zmian w regulacjach obejmujących funkcjonowanie ochrony zdrowia nie można było opracować, przedyskutować i przeprowadzić przez parlament w miesiącach poprzedzających przewidywany na jesień znaczący wzrost zakażeń i zachorowań?

- pyta retorycznie NIL.

Zobacz wideo Kosiniak-Kamysz: Każdy z polityków powinien być w gotowości do pomocy