Ziobro: Kraje UE straciłyby, gdyby Polska wprowadziła cła. Eksperci: Wypowiedź porażająca

Zbigniew Ziobro odniósł się do funkcjonowania Unii Europejskiej. Stwierdził, że Polska zyskałaby na wprowadzeniu ceł. Stanowisko lidera Solidarnej Polski skomentowali Marek Belka, były premier i dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP.

Zbigniew Ziobro, szef tworzącej Zjednoczonej Prawicę Solidarnej Polski, odniósł się do kwestii obecności Polski w UE. "Straty dla takich krajów jak Holandia czy Francja mogą wynikać w sytuacji, kiedy polski rynek byłby zamknięty dla tych państw i gdybyśmy wprowadzili cła. Rocznie bogate kraje UE wyprowadzają z Polski większe pieniądze niż te z dopłat" - stwierdził cytowany przez portal 300polityka.pl.

Zobacz wideo Bosch jest bardziej zielony, niż myślisz

"Pan Ziobro próbuje zmienić pogląd społeczeństwa na Unię Europejską"

W rozmowie z next.gazeta.pl deklarację ministra Ziobry ocenili eksperci - Marek Belka, były premier, minister finansów, ekonomista, oraz dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP.

- Po pierwsze dla mnie jest skandalem, że Zbigniew Ziobro wypowiada się w sprawach, które należą do premiera. Pan minister pozycjonuje się jako premier, wypowiada się na każdy temat. Zbigniew Ziobro postanowił wziąć udział w jakiegoś rodzaju konkursie. Nie o to, kto będzie bardziej na prawo, ale kto mocniej uderzy głową w ścianę. Jak na razie zwycięża - podsumował Marek Belka.

Zobacz wideo Polskie weto w UE. „Suwerenność nie ma swojej ceny”

- Pan Ziobro próbuje zmienić pogląd społeczeństwa na Unię Europejską. Ale myślę, że mu się to nie uda, bo Polacy, szczególnie w ostatnim czasie, stracili zaufanie do tego, co mówi dziś rząd - dodał ekspert.

Zdaniem premiera Polska nie zyskałaby, opuszczając wspólnotę. - Twierdzenie, że na wyjściu UE zyskamy dzięki cłom, jest tak samo prawdziwe, jak to mówienie, że Unia Europejska chce nas zmuszać do eutanazji czy kupowania dzieci na targach - stwierdza ekonomista. 

- Po pierwsze wyjście z Unii Europejskiej oznaczałoby utratę dostępu do wspólnego rynku. Katastrofę gospodarczą, także dla rolnictwa, które jest eksporterem netto. Po drugie te dywidendy, które wymienił Zbigniew Ziobro, to przecież dywidendy z działalności gospodarczej. Firmy część tego, co wytworzą, zabierają, ale ile zostaje w Polsce? Tyle samo albo i więcej. Pan Ziobro wypowiada się o sprawach, o których nie ma pojęcia i zatruwa umysły Polaków. Zagraniczne firmy nie wyprowadzają bogactwa Polski, tylko część tego, co dzięki swojemu zaangażowaniu wytwarzają. Mamy na ich odejściu do stracenia znacznie więcej - stwierdził.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz MorawieckiEkspert: Weto będzie zbrodnią. Celem prawicy może być wyjście z UE

Marek Belka podkreślił, że wystąpienie Ziobry to kolejna antyunijna wypowiedź płynąca z obozu władzy. - Premier Mateusz Morawiecki powiedział kiedyś, że na budowie dróg ekspresowych i autostrad zarabiają zagraniczne firmy. Tak jakby te zagraniczne koncerny po zakończeniu kontraktu wywozili te drogi do ciepłych krajów. To są wypowiedzi tak skandalicznie ignoranckie, że trudno je spokojnie komentować - stwierdził ekonomista.

Ekspert Pracodawców RP: Decydenci są w stanie poświęcić utratę ogromnych funduszy w celu realizacji swojej strategii

Negatywnie do słów Zbigniewa Ziobry odniósł się też dr Sławomir Dudek. - Dla mnie ta wypowiedź jest dosyć porażająca. Pan Minister publicznie rozważa zamykanie granic. To jakby wskazanie Francji, Holandii, że całe to zamieszanie może doprowadzić do zamknięcia granic, a to wywoła dla ich gospodarek gigantyczne straty. Mam nadzieję, że to nie jest jakieś nasze stanowisko w negocjacjach z Brukselą. To by oznaczało, że rzeczywiście rozważany jest POLEXIT. Pocieszeniem ma być to, że Polsce straty będą mniejsze? To absurd. No bo to wynika z tej wypowiedzi - ocenił ekspert.

Zdaniem Sławomira Dudka twierdzenia Zbigniewa Ziobry potwierdzają tezę, że "decydenci są w stanie poświęcić utratę ogromnych funduszy w celu realizacji swojej strategii".

- A tu gra idzie o ogromne fundusze, o 260 mld zł z planu NEXT GENERATION, dzięki którym nasz PKB w tej dekadzie mógłby zwiększyć się nawet o 675 mld zł - wyjaśnia Dudek.

Ekspert: Nie ma żadnych poważnych analiz ekonomicznych, naukowych pokazujących, że Holandia czy Francja skorzystały więcej

Według eksperta aspekt tej wypowiedzi to fakt, że jest ona oderwana od teorii i rzeczowości ekonomicznej. - Trzeba zacząć od tego, że istotą wymiany handlowej, otwierania rynków jest to, że korzystają obie strony. Taka jest istota teorii przewag komparatywnych i wymiany handlowej - stwierdził.

Ekonomista odniósł się też do kolejnego aspektu wypowiedzi Ziobry. - Nie ma żadnych poważnych analiz ekonomicznych, naukowych pokazujących, że Holandia czy Francja skorzystały więcej na tym, że Polska stała się członkiem UE w aspekcie wielowymiarowym, czyli z uwzględnieniem wszystkich czynników makroekonomicznych, budżetowych i instytucjonalnych UE - stwierdził.

Wyjaśnił, że proste zestawienie danych o handlu zagranicznym pokazuje absurd tej tezy. - W ostatniej dekadzie wartość eksportu towarów i usług do Francji wyniosła 500 mld zł. Do Holandii 430 mld zł. Podczas gdy import towarów i usług z Francji to 360 mld zł, a z Holandii 350 mld zł. Czyli w wymianie handlowej tylko z tymi krajami jesteśmy na mocnym plusie, ponad 200 mld zł w ostatniej dekadzie. A warto dodać, że ta nadwyżka w wymianie handlowej z tymi krajami dynamicznie rośnie, w 2019 r. nadwyżka w wymianie z Francją to 25 mld zł, a z Holandią to ok. 15 mld zł, czyli prawie 40 mld zł tylko w ciągu jednego roku. A do tego trzeba dodać setki miliardów napływu funduszy europejskiej - stwierdził Dudek.