Prof. Hausner o grzechach rządu: "Każdy może być zatrzymany i oskarżony. To nie jest prawo, to wytrych"

- Najcięższym grzechem rządzących jest osłabianie rządów prawa. Prawo dotyczy tylko tych, przeciwko którym jest stosowane - mówił w "Studiu Biznes" prof. Jerzy Hausner. Były wicepremier wraz z grupą ekspertów Open Eyes Economy Hub jest autorem raportu "Państwo i my. Osiem grzechów głównych Rzeczypospolitej - 5 lat później".
Zobacz wideo Prof. Hausner: Najcięższym grzechem rządzących jest osłabianie rządów prawa

W 2015 roku autorzy wskazali na osiem grzechów głównych państwa. Raport z 2020 roku pokazuje, na ile przeprowadzona wówczas analiza jest aktualna w rzeczywistości covidowej. "W grzechach głównych tkwimy od dawna, zakorzeniły się i trudno je wyplenić. Problem w tym, że w ciągu ostatnich lat nie tylko nie podejmowano takiego wysiłku, ale przeciwnie – trwanie w grzechu oficjalnie uznano za cnotę. To nie jest wyłącznie hipokryzja, choć jej też nie brakuje – rozlewa się jak powódź. To doktrynalny wybór tych, którzy inaczej myśleć, działać i rządzić nie potrafią - napisano w dokumencie. 

Profesor Jerzy Hausner, który był  gościem środowego "Studia Biznes" mówiąc o "grzechach rządzących" wrócił do sprawy zatrzymania fotoreporterki. W poniedziałek po południu policja zatrzymała na kilka godzin Agatę Grzybowską, fotoreporterkę Agencji RATS i Gazety Wyborczej, podczas demonstracji przed siedzibą Ministerstwa Edukacji i Nauki.

- Proszę zobaczyć na te sytuacje, które mają usprawiedliwiać zatrzymywanie dziennikarki. „Nie zatrzymaliśmy dziennikarki. Zatrzymaliśmy osobę, która naruszyła nietykalność policjanta”. Formalnie rzecz biorąc, ona naruszyła nietykalność, bo się z nim dotknęła. Tyle tylko, że jeśli policja napiera i ogranicza tłum, to naturalną rzeczą jest, że ludzie po prostu odruchowo reagują. Nikt tam nie pobił tego policjanta. Więc mamy do czynienia z sytuacją, kiedy to nie ma nic wspólnego z prawem. To jest wytrych. To nie jest prawo. Bo gdybyśmy mówili o prawie, to w sytuacji, w której dziennikarka pokazuje legitymację, w tym momencie musi się kończyć jej zatrzymywanie. Ona podała tą legitymację, policjant powinien ją spisać i sprawdzić, czy ona ma prawo do używania tej legitymacji. Ale na tym powinna się skończyć jego interwencja. On powinien ją pouczyć, poprosić, żeby odeszła. On tego nie zrobił Więc mamy do czynienia z tym, że prawo dotyczy tylko tych, przeciwko którym ono jest stosowane. I na tym polega problem, że w związku z tym nikt niczego nie jest pewien. Każdy może być oskarżony. Każdemu można postawić zarzut - komentował prof. Hausner.