Miliony same wskakują do kieszeni. Fantastyczne "szczęście" zięcia Putina, ujawnione w wykradzionych mejlach

Pakiet akcji, wart setki milionów dolarów, do kupienia za sto dolarów? Dostęp do tajemnic państwowych, na których można zarobić miliardy? Żaden problem, jeśli się jest synem kumpla Władimira Putina i jego zięciem. Dziennikarze zdobyli tysiące e-maili, które z detalami pokazują mechanizmy rządzące Rosją.

Nie ma większych wątpliwości co do tego, że jest to kraj przeżarty korupcją. Kleptokracja, gdzie osoby będące u władzy lub będące z nią w dobrych relacjach, mogą bogacić się kosztem ogółu obywateli. Detale działania tego mechanizmu są jednak skrywane i trafiają do opinii publicznej tylko czasami.

Teraz na jaw wyszły wyjątkowo ciekawe informacje, ponieważ dotyczące najbliższego otoczenia Putina, w tym jego rodziny. Hakerzy wykradli tysiące e-maili jego byłego zięcia, pokazujących, jakim sposobem stał się "najmłodszym miliarderem Rosji".

Rodzinne tajemnice neocara

Życie dzieci Putina to państwowa tajemnica. Wiadomo tyle, że ma dwie córki z pierwszego małżeństwa, Marię i Katarzynę. I to tyle. Jakich nazwisk używają, co robią, gdzie żyją i z kim, to tajemnica. Oczywiście nie jest szczelna i media ustaliły wiele na ich temat. Jest między innymi pewne, że młodsza córka Putina, Katarzyna, używa nazwiska Tichonowa i była żoną mężczyzny imieniem Kirył Szałamow. To jego e-maile zostały wykradzione. Jest ich około dziesięciu tysięcy i obejmują okres od 2003 roku do teraz.

Wiadomości trafiły w ręce organizacji OCCRP, której misją jest opisywanie mechanizmów zorganizowanej przestępczości i korupcji. Pracujący dla niej dziennikarze śledczy szczegółowo zbadali ten ogromny zbiór i stwierdzili, że jest autentyczny. Porównywali zawarte w nich informacje z tym, co już było znane, kontaktowali się z niektórymi nadawcami i odbiorcami. W związku z tym postanowili opisać i częściowo opublikować emaile, pomimo, że zostały wykradzione i przekazane im przez anonimową osobę.

Ojciec Szałamowa, Mikołaj, znał się z Putinem jeszcze z lat 90. Początkowo pracował jako dentysta w Sankt Petersburgu, ale potem trafił do urzędu miejskiego, do wydziału, którym zarządzał Putin. Obaj byli w grupie założycieli osiedla daczy o nazwie Ozero, w rejonie Sankt Petersburga. Grono założycieli, mieszkańców i pracowników Ozera, w tym nawet trenerów judo i sparingpartnerów Putina, stało się wielkimi beneficjentami późniejszego szybkiego awansu Putina w strukturach rosyjskiego państwa. Stali się ważnymi urzędnikami, dyrektorami, dorobili się fortun. Skorzystały na tym też ich dzieci, które automatycznie trafiły do uprzywilejowanej kasty.

Zobacz wideo

Szybka kariera młodego prawnika

Kirył Szałamow, jak wielu jego uprzywilejowanych kolegów, studiował prawo na uniwersytecie w Sankt Petersburgu. Jedne z najwcześniejszych wykradzionych e-maili to korespondencja z jego kolegą, który rozmawia z nim o obronie pracy magisterskiej. Podsyła mu gotową mowę oraz - najwyraźniej wcześniej znane - pytania recenzentów, na które opracował mu potem odpowiedzi. W 2004 roku Szałamow skutecznie zdobył tytuł magistra prawa. Już wcześniej zaczął pracować jako prawnik w Gazpromie, po czym trafił na chwilę do państwowego koncernu zbrojeniowego, a potem banku Gazpromu. W 2008 roku znalazł miejsce w gigancie petrochemicznym Sibur, kontrolowanym wówczas przez Gazprom. W wieku 26 lat został jednym z wicedyrektorów.

Nie ulega wątpliwości, że już wówczas, dzięki koneksjom rodzinnym, był wpływową postacią. W jednym z e-maili znajomy prosi go o pomoc w sprawie konfliktu dwóch moskiewskich lotnisk, Domodiedowa i Wnukowa. Zdaniem znajomego sąd wydał wyrok niekorzystny dla tego drugiego pod wpływem osób związanych z tym pierwszym. Pytał wobec tego Szałamowa, czy "dałoby się coś z tym zrobić". Nie ma dowodu, czy rzeczywiście coś zrobił, ale tak się składa, że miesiąc później Federalny Sąd Arbitrażowy wydał wyrok po myśli znajomego Szałamowa. Wnukowo nie straciło około 11 milionów dolarów.

W 2012 roku Szałamow otrzymał e-mail od znajomego, wówczas szefa Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich (RDFI), państwowej organizacji mającej dokonywać inwestycji w Rosji i ściągać inwestorów zagranicznych. Do mejla była załączona prezentacja o zamiarze zakupu przez RDFI udziałów w Rostelecom, firmie telekomunikacyjnej.

Wysyłam Ci to, ale pamiętaj, że to wszystko jest ściśle tajne. Jeśli chcesz wykorzystać te materiały albo pokazać je komuś innemu, uprzedź mnie. Doradzę, jak to najlepiej zrobić.

W ciągu roku od wysłania tego e-maila, RDFI rzeczywiście dokonał transakcji, przy współpracy z Deutsche Bankiem. Wartość Rostelecomu podskoczyła na moskiewskiej giełdzie o 30 procent. W wiadomościach nie ma dowodu, czy Szałamow skorzystał z tych informacji, ale gdyby chciał, to mógłby sporo zarobić, uprzednio kupując udziały w firmie.

Turystka na Placu Czerwonym w Moskwie, 23 listopada 2020 r.Rosyjski "Wielki brat" będzie obserwował obywateli i przyjezdnych. Powstaje system totalnej inwigilacji

Bardzo dobra partia

To był jednak dopiero przedsmak imponującej kariery Szałamowa. Szczegóły nie są znane, ale w jakimś momencie jego znajomość z córką Putina przerodziła się w coś poważniejszego. Zimą 2013 roku para się pobrała i miała wystawne trzydniowe wesele w kurorcie na północ od Sankt Petersburga. Wszystko odbyło się w tajemnicy i w obecności około setki gości. W wykradzionych e-mailach są między innymi wiadomości od organizatora wydarzenia, który prosi ich o "wspólne zdjęcia z dzieciństwa" oraz "Kirył, jaki miałeś numer telefonu w latach 2003/2004, kiedy zadzwoniłeś do Katarzyny?". Jest też lista gości (a na niej wspomniany wcześniej szef RDFI), plan całego wydarzenia i treść informacji na temat prezentu ślubnego. Para uprzejmie informowała swoich gości, iż:

Planujemy zakupić produkowany indywidualnie porcelanowy zestaw do herbaty dla 24 osób z Cesarskiej Fabryki Porcelany. Program wydarzenia przewiduje czas i miejsce na zbieranie kopert z pieniędzmi.

Jeszcze przed ślubem para wymieniała się wiadomościami na temat urządzania podmoskiewskiej daczy i dużej willi na Lazurowym Wybrzeżu we Francji. Na liście zakupów były takie pozycje jak wyposażenie do domowego spa za 350 tysięcy euro, wykończenie garderoby za sto tysięcy, ozdobne tuje do ogrodu za 90 tysięcy, czy dywan za 54 tysięcy. Cała podmoskiewska rezydencja miała kosztować parę 15-17 milionów euro. Na sam zakup willi we Francji wydali 4,5 miliona euro. Podczas urządzania tej drugiej Szałamow dostał wiadomość od projektantki z prośbą o akceptację zakupu mebli na taras za 19 tysięcy euro, którą przesłał Katarzynie. Ta odpisała: "To nie tak działa ;) Powiedz jej, żeby podesłała jakieś zdjęcia czy link do strony, gdzie można to zobaczyć".

Według dziennikarzy, po ślubie "los" zaczął się uśmiechać do Szałamowa jeszcze bardziej niż dotychczas. Mężczyzna od lat tworzył swoją sieć spółek i holdingów założonych w rajach podatkowych. W 2013 roku jedna z nich kupiła za sto dolarów 38 tysięcy akcji Themis Holdings Limited, innej spółki zarejestrowanej na wyspach Guersney. Tak się składa, że wówczas była ona właścicielem rosyjskiego giganta petrochemicznego Sibur. Tego, w którym Szałamow od lat pracował. Owych 38 tysięcy akcji stanowiło 3,8 procent wszystkich. Sibur był wówczas wyceniany na około dziesięć miliardów dolarów. Czyli Szałamow, jeden z wicedyrektorów firmy, kupił za sto dolarów jej akcje o wartości 380 milionów dolarów.

Wyjątkowe okazje tylko czekały

Dzięki tej transakcji świeżo upieczony zięć Putina był w stanie szybko pomnażać swój majątek. Zaledwie pół roku później, pod zastaw dwóch procent akcji Sibura, otrzymał pożyczkę o wartości 280 milionów dolarów, którą wykorzystał na kolejne inwestycje. Jednocześnie otrzymywał liczne e-maile z propozycjami biznesowymi. Ostatecznie zdecydował się na realizację pomysłu z kupieniem jeszcze większej części akcji Siburu. Transakcja sprawiła, że został okrzyknięty "najmłodszym miliarderem" w Rosji.

W 2014 roku firma, założona pod jego adresem zamieszkania w Moskwie, zakupiła 17 procent akcji firmy, od jednego z dotychczasowych największych udziałowców, Giennadija Timczenki (który stanowił problem dla Sibura, ponieważ został objęty amerykańskimi sankcjami). Wartość posiadanych przez Szałamowa udziałów wzrosła do ponad dwóch miliardów dolarów. Oficjalnie tłumaczył, że pożyczył pieniądze z Gazprombanku (w którego radzie nadzorczej zasiada jego starszy brat, Jurij) pod zastaw swojego majątku. Nie wiadomo, ile konkretnie zapłacił.

W e-mailach są jednak wspomnienia o zamiarze użycia sztuczki ze fikcyjnym zadłużeniem. Najpierw tworzy się jakąś spółkę, która potem okazuje się mieć znaczne wierzytelności wobec firmy-celu. Żeby spłacić owo fikcyjne zadłużenie, przekazuje się nowo utworzonej spółce udziały. W ten sposób nie trzeba znajdować pieniędzy na transakcje. Wystarczy stworzyć fikcyjny dług. Nie ma potwierdzenia, że w tym wypadku tak się stało, ale według dziennikarzy to dobrze opisany zabieg stosowany przez rosyjską elitę. Spółka Szałamowa, która dokonała zakupu udziałów Siburu, została zlikwidowana w 2017 roku. Rok wcześniej wykazywała 1,28 miliarda dolarów długu.

Koronawirus. Przepełniona kostnica w Rosji. Zwłoki leżą na korytarzuRosja. Lekarz, który zajmował się Nawalnym, będzie regionalnym ministrem zdrowia

Osoba od rozwiązywania problemów

W wykradzionych e-mailach znajdują się też konwersacje wskazujące na to, że jako drugi najważniejszy udziałowiec Siburu, mógł też pomóc uzyskać firmie duże dofinansowanie od państwa na budowę dużego zakładu petrochemicznego. W 2015 roku Putin osobiście wydał zgodę na zainwestowanie w ten projekt 1,75 miliarda dolarów z państwowego funduszu, którego podstawowym celem jest gwarantowanie wypłaty emerytur.

Mógł też odwdzięczyć się koledze z RDFI, wymuszając na zarządzie Siburu sprzedaż terminalu przeładunkowego Ust-Ługa za 700 milionów dolarów. Z e-maili wynika, że nie widzieli oni sensu tej transakcji, co bardzo irytowało znajomego z RDFI, ale ostatecznie doszła ona do skutku.

Proszono go też o pomoc w postaci "zasobów administracyjnych", co w słowniku rosyjskiego biznesu oznacza wykorzystanie koneksji do wpłynięcia na decyzje organów państwowych. Jeden petent oferował mu udziały w firmie zajmującej się utylizacją odpadów w Sankt Petersburgu i "gwarantowany, stały roczny dochód". Inny petent przesyłał my wiadomości zaadresowane do Putina, sugerujące przymuszenie państwowych firm czy organów do podjęcia takich a takich kroków. Jedną z nich Szałamow przesłał do asystentki z prośbą o wydrukowanie. Tak się składa, że po jakimś czasie wydano decyzje zgodne z prośbami petenta. Jedną z takich próśb o pomoc zacytowano w całości, ponieważ uznano, że najlepiej obrazuje sposób działania rosyjskiego państwa.

Po pierwsze, to aby uniknąć poważnych dla mnie problemów w przyszłości, poproś Katarzynę, aby wykorzystała te informacje bez wspominania o mnie. [...] Wejście na rynek leków weterynaryjnych jest obecnie praktycznie niemożliwe dla 'niewłaściwych' firm, które mogłyby konkurować z kilkoma największymi firmami, na czym ostatecznie zarabiają urzędnicy Federalnej Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego. Problem w tym, że w przypadku tych 'niewłaściwych' firm, normy i wymagania są egzekwowane w stu procentach, co czyni proces rejestracji praktycznie niewykonalnym. Te 'właściwe' firmy, nie muszą się z tym mierzyć.
Prosiłbym Katarzynę, żeby  po pierwsze wysłano bezpośrednie i jasne przesłanie (bez specjalnej presji) do stwarzających problemy towarzyszy, że innowacyjne krajowe rozwiązania powinny być traktowane ulgowo. Ponieważ inaczej ich działania będą godzić w interesy bezpieczeństwa państwa. Po drugie, co najważniejsze, zasugerować im, że ich działania będą od tej pory MONITOROWANE. Jeśli ona rzeczywiście będzie to monitorować, to oni nie odważą się robić tego, co zwykle.

Podobnych próśb i propozycji ma być w e-mailach mnóstwo. Związek Szałamowa z córką Putina nie trwał jednak długo. Na początku 2018 roku para się rozwiodła. Przyczyny nie są znane, choć według agencji Bloomberg jedną mogły być jakieś niejasne transakcje finansowe w Siburze. Pół roku przed oficjalnym rozwodem Szałamow odsprzedał 17 procent akcji, które nabył w 2014 roku. Nie wiadomo za ile. Chyba jednak na tym nie zarobił. W 2019 roku magazyn "Forbes" już nie umieścił go na liście miliarderów. Jego majątek był szacowany na 950 milionów dolarów. Dodatkowo kilka miesięcy po rozwodzie Szałamow trafił na listę osób objętych zachodnimi sankcjami. Paradoksalnie za przynależność do wewnętrznego kręgu Putina, z którego nieco wcześniej wypadł.

Zobacz wideo