Przekręty przy funduszach unijnych na Węgrzech. Tam UE ma największy problem [WYKRES DNIA]

Skala nadużyć związanych z wykorzystaniem środków unijnych jest na Węgrzech ponad dziesięciokrotnie wyższa niż średnio w Unii. Na funduszach wzbogaca się rodzina Viktora Orbana. Powiązanie rządów prawa z wypłatą środków z budżetu UE może być dla premiera Węgier poważnym problemem. Dzięki odsunięciu w czasie startu nowego unijnego mechanizmu - także przy pomocy polskich negocjatorów - Orban może spać spokojniej jeszcze kilka lat.
Zobacz wideo Fundusz Odbudowy nie dla Polski? „W 10 lat wygenerowałby 625 miliardów dodatkowego PKB”

Rządy Węgier i Polski długo i zajadle walczyły o to, aby przyszłe wypłaty środków unijnych nie były uzależnione od mechanizmu praworządności. Ugrały tylko (lub aż) tyle, że procedura oceny będzie nieco bardziej skonkretyzowana i rozciągnięta w czasie na kolejne kroki. Dodatkowo, o zgodności mechanizmu z prawem unijnym będzie musiał zdecydować Trybunał Sprawiedliwości UE.

W praktyce oznacza to, że wszystkie kraje wspólnoty będą miały dostęp do potężnych środków z unijnego budżetu i Funduszu Odbudowy (łącznie ponad 1,8 bln euro w Wieloletnich Ramach Finansowych UE na lata 2021-2027). Dla krajów na bakier z regułami praworządności mechanizm praworządności będzie zupełnie niegroźny zapewne przynajmniej do roku 2022-2023. 

Duża skala nieprawidłowości w funduszach unijnych na Węgrzech

Unia Europejska wciąż ma jednak inne narzędzia kontroli wydatkowania środków unijnych. To m.in. OLAF, czyli Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć. Jego dane wyraźnie pokazują, że Węgry są dzisiaj absolutnym i niekwestionowanym "liderem" unijnym pod względem skali nieprawidłowości w wydatkowaniu środków unijnych - konkretnie funduszy strukturalnych i inwestycyjnych oraz z przeznaczeniem na rolnictwo. 

Jak wynika z raportu OLAF-a, w latach 2015-2019 urząd zakończył wobec Węgier w tej działce aż 43 postępowania. Łącznie zarekomendował odzyskanie do budżetu UE aż 3,93 proc. płatności, które popłynęły do kraju rządzonego przez Viktora Orbana. Dla porównania, w przypadku drugiej w tym zestawieniu Słowacji skala nieprawidłowości zakończonym żądaniem zwrotu środków wynosiła "tylko" 0,53 proc. środków. Średnia dla całej Unii Europejskiej to 0,36 proc. (0,34 proc. włączając Wielką Brytanię), a więc skala nadużyć na Węgrzech jest ponad dziesięć razy wyższa. 

embed

Polska w tym zestawieniu wypada nieźle. Wprawdzie jesteśmy w czołówce europejskiej pod względem liczby zakończonych przez OLAF postępowań (22 w latach 2015-2019, podobnie jak Włochy, więcej miały tylko Węgry i Rumunia - kolejno 43 i 40), ale dotyczyły one znacznie "drobniejszych" nadużyć niż na Węgrzech czy w wielu innych krajach. Zarekomendowano bowiem odebranie Polsce "tylko" ok. 0,12 proc. środków, co plasuje nas znacznie poniżej unijnej średniej.

Fundusze unijne tuczą bliskich Orbana

Na Węgrzech oszustwa w wykorzystywaniu środków unijnych są zarzucane także bliskim premiera Viktora Orbana. OLAF prowadzi dochodzenie antykorupcyjne wobec jego zięcia, Istvana Tiborcza. Na kontraktach rządowych - współfinansowanych ze środków unijnych - majątek zbija przyjaciel premiera Węgier Lorinc Meszaros. Bywa nazywany w mediach "słupem" Orbana. Dziennikarze śledczy z "Direkt 36" odkryli, że na funduszach unijnych wzbogacili się także ojciec i brat Viktora Orbana. 

Często pomija się fakt, że powiązanie funduszy UE z praworządnością jest osobistym zagrożeniem dla Viktora Orbána i jego rodziny

- pisze na Twitterze Szabolcs Panyi z "Direkt 36". Dlatego kompromis ws. unijnego budżetu, którego efektem będzie odsunięcie w czasie na kilka lat problemu z mechanizmem praworządności jest sukcesem Orbana, bo dało mu spokój od unijnych kontroli przynajmniej do kolejnych wyborów - w 2022 r. Pojawiają się głosy, że premier Węgier zwyczajnie wykorzystał dla swoich celów premiera Morawieckiego.

O tym, że w sprawie weta do unijnego budżetu Orban rozgrywał Polskę, mówił w rozmowie z Gazeta.pl prof. Bogdan Góralczyk, politolog i dyplomata z Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego:

Nie ma żadnej przyjaźni z Viktorem Orbanem. To polityk doświadczony i do cna cyniczny. Wykorzysta wszystko tak, aby odpowiadało to definiowanym przez niego interesom jego kraju, jego partii i jego rodziny

- komentował prof. Góralczyk.

Zobacz wideo Miller o sojuszu z Orbanem: To dla Polski urągające