Czy Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych stał się instrumentem do finansowego wsparcia "swoich" samorządów? Eksperci "Fundacji Batorego" opracowali raport, z którego wynika, że wielkość rządowych dotacji jest powiązana z sympatią dla władzy. Tam, gdzie przewagę mają władze niezwiązane ze Zjednoczoną Prawicą dotacje są nawet trzykrotnie mniejsze - donosi Business Insider.
Zdaniem ekspertów rząd podzielił samorządy na lepsze i gorsze. "W oparciu o skrajnie nieprzejrzystą procedurę i arbitralne przesłanki oceny, pieniądze podzielono w taki sposób, że najbardziej widocznym kryterium ich podziału okazuje się polityczna barwa poszczególnych samorządów - podsumowują autorzy" - czytamy w dokumencie cytowanym przez portal.
Według autorów raportu rozdział środków z RFIL następował bez określania limitów, precyzyjnych kryteriów, uzasadniania czy wyjaśniania.
Rząd pieniądze z Funduszu zaczął rozdawać jeszcze podczas trwającej kampanii prezydenta Andrzeja Dudy. Premier Mateusz Morawiecki jeździł po kraju i spotykał się z samorządowcami. Na rządowych profilach w mediach społecznościowych zdjęć z wręczania tekturowych czeków, na których umieszczono kwoty wsparcia, nie brakuje. Scenariusz wszędzie jest ten sam: nazwa gminy, kwota i pamiątkowe zdjęcie z premierem.
Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych jest jednak finansowany z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Źródłem finansowania tego funduszu są z kolei obligacje emitowane m.in. przez Bank Gospodarstwa Krajowego.
Obligacje, które budżet państwa będzie musiał spłacić, posłużyły do realizacji wyborczych obietnic PiS i prezydenta Dudy. To z tego źródła finansowany jest bon turystyczny, który do Sejmu zgłoszony został jako projekt prezydencki, chociaż kilka tygodni wcześniej jego założenia przedstawiało Ministerstwo Rozwoju.
Czytaj też: Rząd Morawieckiego chce podatku od mediów. Właśnie opublikowano projekt ustawy