Premier Mateusz Morawiecki odniósł się do słów prezydenta Niemiec na temat gazociągu Nord Stream 2. Frank-Walter Steinmeier, stwierdził bowiem w wywiadzie dla prasy, że inwestycja jest "jednym z ostatnich mostów między Europą a Rosją". Argumentował też, że dlaczego powinna zostać dokończona. "Strona niemiecka ma do spłacenia dług za wojenne zbrodnie wobec Rosji" - stwierdził. Dodał, że podczas II wojny światowej zginęło 20 mln Rosjan.
We wpisie zamieszczonym na Twitterze szef polskiego rządu nie zgadza się poglądem niemieckiego prezydenta.
"Zgadzam się z prezydentem Niemiec, że powojenne długi nie zostały spłacone, ale Nord Stream 2 nie jest żadną rekompensatą. To działanie za plecami UE, które ułatwi Rosji prowadzenie agresywnej polityki, zwiększy zależność Europy, zaszkodzi gospodarce i bezpieczeństwu" - stwierdził polski premier. "Czas to zatrzymać" - dodał.
Czytaj też: Niemiecki dziennik o Merkel i Nord Stream 2. "Nadejdzie chwila, by powiedzieć dziewięć słów"
W podobnym tonie wypowiedział się Krzysztof Szczerski, pełnomocnik do spraw utworzenia Biura Polityki Międzynarodowej. "To bardzo egoistyczny projekt dwóch państw, który uderza w całą podstawę konstrukcji bezpieczeństwa energetycznego Europy, a tym samym euroatlantyckiego" - stwierdził.
Swoje stanowisko przedstawił też przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wiceminister Szymon Szynkowski vel Sęk stwierdził, że wypowiedź niemieckiego prezydenta może oznaczać otwarcie dyskusji na temat reparacji wojennych.
"Te krzywdy nie tylko w warstwie moralnej, ale i w warstwie faktycznej pozostają nierozliczone. Wprawdzie ta wypowiedź otwiera dyskusję w najgorszy możliwy sposób, bo w kontekście gazociągu, który wbija klin w Europę" - mówił na antenie Polskiego Radia.