Rezydenci rozpoczęli protest. "Tysiące lekarzy z największym żalem opuści swoich pacjentów"

"Nie chcemy opuszczać potrzebujących, ale też nie możemy już tak dłużej pracować, utrzymując na własnych barkach cały system, bez jakiejkolwiek pomocy rządu" - piszą lekarze rezydenci. I - zgodnie z zeszłotygodniowymi zapowiedziami - rozpoczynają protest.

Porozumienie Rezydentów poinformowało, że poniedziałek rozpoczyna protest. Powodem jest nieodpowiednia - zdaniem organizacji - reakcja resortu zdrowia na epidemię COVID-19 oraz decyzje resortu zdrowia, który nie odwołał z ustnej części Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego dla tych, którzy zdali już test pisemny. 

.Koronawirus w Polsce. Pobiliśmy jesienne rekordy, a najgorsze przed nami

Zobacz wideo Artur Soboń gościem Porannej rozmowy Gazeta.pl (22.03)

Rezydenci zapowiadają protest, winią resort zdrowia

"Minister Zdrowia wydaje kolejne szkodliwe decyzje - zamiast uwolnić kilka tysięcy młodych lekarzy po testowej części Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego, woli trzymać ich w gotowości do części ustnej (niepraktykowanej nigdzie indziej w UE)" - piszą rezydenci.

"Lekarze dwoją się i troją, zastępują chorych kolegów na dyżurach, nie będąc w stanie zabezpieczyć podstawowych standardów świadczeń dla pacjentów, a minister w tym czasie blokuje powrót kilku tysięcy specjalistów do pracy. Minister drwi z naszego wysiłku!" - czytamy w komunikacie PR. 

Młodzi lekarze mogą odejść od łóżek. "Heroizm, jakiego nie powinno się od kogokolwiek wymagać"

Porozumienie Rezydentów poinformowało, że w poniedziałek, w ramach oddolnej inicjatywy lekarzy - rozpoczyna się tzw. tydzień zdrowia. "Tysiące lekarzy z całego kraju, z największym żalem opuści swoich pacjentów, by ratować własne zdrowie, w oczekiwaniu na długo wyczekiwaną reformę ochrony zdrowia i poprawę warunków pracy" - wyjaśnia Porozumienie. "Nie chcemy opuszczać potrzebujących, ale też nie możemy już tak dłużej pracować, utrzymując na własnych barkach cały system, bez jakiejkolwiek pomocy rządu. Przepraszamy was pacjenci, ale jest to heroizm, jakiego nie powinno się od kogokolwiek wymagać. To już zbyt wiele. Ile można nie spać? Ile śmierci oglądać każdego dnia?" - pytają rezydenci. 

Rezydenci informują, że oczekują stanowczych działań ministerstwa zdrowia. 
"Tylko od tych działań będzie zależało, czy i kiedy lekarze wrócą do pracy" - stwierdzają. 

Po decyzji ministra zdrowia wśród rezydentów zawrzało

O sporze pomiędzy rezydentami a resortem zdrowia media donosiły w zeszłym tygodniu. Lekarze rezydenci będą w maju przystępować do ustnej części Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego. Ich zdaniem oznacza to, że w czasie pandemii - zamiast nieść pomoc chorym - muszą się po prostu uczyć. 

- Decyzja pana ministra o tym, by ustne sesje egzaminów odbyły się w maju, jest oburzająca. To przejaw braku szacunku dla naszego środowiska. Najbardziej ucierpią na niej pacjenci, bo szpitale są pełne, a braki kadrowe powszechne - wyjaśniał w rozmowie z Gazeta.pl Piotr Pisula, przewodniczący Porozumienia Rezydentów. - Wszelkie możliwe granice cierpliwości zostały przekroczone - przestrzegał przedstawiciel PR. 

Koronawirus w CzechachCzechy przetestują "koktajl Trumpa" - to leki, które brał, jak był zakażony

Więcej o: