Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, przyznał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że coraz więcej lekarzy składa wnioski o dokumenty, które umożliwiają wykonywanie zawodu za granicą. W pierwszych miesiącach roku wydano ich prawie 200.
- Nigdy w historii nie było takiej liczby w ciągu kwartału - stwierdził prezes NRL. Przedstawiciel Izby przyznał też, że nie dziwi go, że coraz więcej lekarzy myśli o opuszczeniu kraju, a polski system ochrony zdrowia jest niewydajny.
Masowe wyjazdy polskich lekarzy przewidują też inni eksperci. Bartosz Fiałek, lekarz specjalizujący się w reumatologii, w rozmowie z Łukaszem Kijkiem, gospodarzem programu "Studio Biznes", stwierdził, że polski system ochrony zdrowia czeka exodus pracowników. Powodem jest epidemia COVID-19.
- To będzie tragedia dla pacjentów, ponieważ nie będzie ludzi, którzy będą mogli ich zaopatrywać. To znaczy, że nie będzie zespołów, które będą wozić ich na badania. Nie będzie osób, które będą te badania przeprowadzać i nie będzie osób, które będą tak jak lekarze i pielęgniarki podawać leki, czy ordynować te leki - stwierdził.
Zdaniem eksperta lekarze i inni przedstawiciele branży medycznej będą nie tylko "uciekać" za granicę. Część pracowników może też przejść do sektora prywatnego albo w ogóle odejść z zawodu. Wśród powodów decyzji medyków wymienił przede wszystkim psychiczne przeciążenie wywołane nadmiarowymi zgonami. "Ignorowanie głosu środowiska medycznego w zakresie walki z epidemią COVID-19 oraz w kontekście organizacji warunków pracy i płacy dla pracowników ochrony zdrowia, może się zemścić" - przestrzega lekarz.
Atmosferę pomiędzy lekarzami a rządem podgrzewa też kwestia wynagrodzeń. Do związków zawodowych wpłynęła propozycja Ministerstwa Zdrowie w sprawie wynagrodzenia w ochronie zdrowia. Według dokumentu lekarze specjaliści będą mogli liczyć na 19 zł.
- Mówimy o (...) grupie specjalistycznie wykształconych lekarzy, którzy pracują w publicznych szpitalach na pierwszej linii. To im rząd za ciężką pracę, lata kształcenia proponuje 14 zł na rękę. To jak policzek - skomentował w rozmowie z Money.pl Piotr Watoła z OZZL dla money.pl