"Zachowałem się jak człowiek". Daniel Obajtek o zatrudnieniu syna Beaty Szydło

Prezes Orlenu Daniel Obajtek odniósł się do zarzutów kierowanych wobec jego osoby. Opowiedział, dlaczego pomógł w zatrudnieniu syna Beaty Szydło i pochwalił się wsparciem ze strony Jarosława Kaczyńskiego. - Co niektórzy liczyli, że mnie wymiotą w ciągu pięciu dni, ale to się nie uda - stwierdził.

Dziennikarze "Rzeczpospolitej" zapytali Daniela Obajtka o syna byłej premier Beaty Szydło. Daniel Obajtek pomógł w jego zatrudnieniu w prywatnej firmie ERG Bieluń, której jest udziałowcem. Tymoteusz Szydło objął stanowisko przedstawiciela handlowego.

 - I bardzo dobrze, że tam pracuje. Zachowałem się jak człowiek. Pani premier prosiła mnie o pomoc, nie będąc już premierem, żeby było jasne […]. To jest prywatna firma. W tej sprawie tak samo jak ja zachowałby się każdy przyzwoity człowiek. Nie boję się powiedzieć, że mu pomogłem. Nie mam nic więcej do dodania - stwierdził.

Obajtek o Jarosławie Kaczyńskim: Wspiera mnie, bo wie, że prowadzę ważne projekty

Prezes Orlenu podkreślił, że nie wierzy w to, aby informacje pojawiające się na temat jego majątku i przeszłości były elementem wewnętrznej wojny w Zjednoczonej Prawicy. Podkreślił też, że cieszy się dużym poparciem prezesa PiS.

- Prezes Jarosław Kaczyński wspierał mnie już w czasach, kiedy byłem wójtem, wiedząc, że jestem niesłusznie atakowany. Doskonale wszystko wiedział [...]. Wspiera, bo wie, że prowadzę ważne projekty, od których realizacji zależy dalszy rozwój Orlenu, polskiej gospodarki i bezpieczeństwo energetyczne kraju. Co niektórzy liczyli, że mnie wymiotą w ciągu pięciu dni, ale to się nie uda - dodał.  

Od początku roku media publikują informacje na temat wątpliwości wokół majątku Daniela Obajtka. Prezes Orlenu uważa, że "ataki" kierowane w jego stronę to "zlecenie z zewnątrz". Według Obajtka cała akcja ma dotyczyć zniszczenia jego osoby, ale również uniemożliwienia sfinalizowania procesów przejęć oraz koncentracji prowadzonych przez Orlen.

- Inwestujemy ponad 9 mld rocznie. To są potężne inwestycje i potężne fuzje. Przejęcie spółki Energa, przejęcie Ruchu, budowa domu mediowego, toczący się proces przejęcia PGNiG, Lotos - wyliczał Obajtek. 

Zobacz wideo Daniel Obajtek. Portret człowieka sukcesu

Daniel Obajtek: Nie postawiono mi żadnych zarzutów

Daniel Obajtek zaznaczył w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że nie ma zamiaru konfrontować się z dziennikarzami w sprawie pytań o jego majątek. - To nie ring. Jestem prezesem poważnej spółki i nie mam zamiaru odpowiadać na brednie niektórych osób. Mogę tłumaczyć się organom ścigania, akcjonariuszom, ale nie będę urządzać konferencji, tylko dlatego, że któreś z mediów coś o mnie napisze - powiedział.  

Angela MerkelNiemcy. Angela Merkel: Gaz z Nord Stream 2 nie jest gorszy

- Jestem chyba najbardziej prześwietlonym człowiekiem w Polsce. Kontrola, która była prowadzona od końca 2011 r. przez CBA, skończyła się umorzeniem prokuratury w 2013 r. Sprawdzono wszystkie moje akty notarialne, przesłuchano wszystkich ludzi, z którymi spisałem akty notarialne, zweryfikowano konta 15 lat do tyłu. Sprawdzono moją najbliższą rodzinę - z moim bratem, mamą, tatą... nie tylko przez CBA, nie tylko przez prokuraturę, ale i UKS. Nie postawiono mi żadnych zarzutów. Jako jedyny w Polsce prezes spółki giełdowej ujawniłem cały swój majątek od 1998 r. wraz z PIT-ami i aktami notarialnymi - dodał. 

Obajtek: Znałem przepisy i szanowałem prawo

O wątpliwościach wokół majątku Obajtka pisała m.in. "Gazeta Wyborcza". Dziennik jako pierwszy podał, że obecny szef Orlenu w czasie pełnienia funkcji wójta Pcimia mógł kierować "z tylnego siedzenia" działalnością prywatnej spółki, co jest niezgodne z prawem. "GW" opublikowała nagrania, z których wynika, że Obajtek mógł wydawać dyspozycje pracownikom firmy TT Plast, zlecać rozmowy z klientami i decydować o urlopach pracowników.

Prezes Orlenu nie zaprzecza, że na nagraniach pojawia się jego głos. Twierdzi jednak, że nie zarządzał spółką w czasie pełnienia funkcji wójta. - To kłamstwo. Znałem przepisy prawa, które mnie obowiązywały, i szanowałem prawo. Czy są umowy, które mam podpisane, przelewy, umowy o pracę? Nie. A nawet gdybym komuś coś doradził, to czy to jest stosunek pracy? - powiedział.

Wzrost cen żywności (zdjęcie ilustracyjne)Ceny żywności "ostro w górę". Zdrożały m.in. zboża i mleko

Więcej o: