Wyciek danych funkcjonariuszy służb. Były szef CBA komentuje. "Jak mają się czuć obywatele?"

Wyciek danych do sieci może zagrażać życiu funkcjonariuszy - uważa były szef CBA i CBŚ Paweł Wojtunik. Przestępcy mogą również wykorzystać numery PESEL do wzięcia kredytów.
Zobacz wideo Przejęte 32 tony tytoniu i 324 krzewy konopii, 7 osób aresztowanych. Wspólna akcja służb

Były szef CBA i CBŚ Paweł Wojtunik skomentował wyciek danych funkcjonariuszy państwowych służb. Dane dotyczące ponad 20 tys. policjantów i pracowników rządowych zostały udostępnione w serwisie do wizualizacji danych ArcGIS.

Wyciek danych funkcjonariuszy polskich służb. Do sieci miał je wrzucić pracownik RCB. (zdjęcie ilustracyjne)Wyciek danych funkcjonariuszy służb. Do sieci miał je wrzucić pracownik RCB

Paweł Wojtunik: Jest to niespotykane i absolutnie niedopuszczalne

- Jeśli w ten sposób wyciekają dane funkcjonariuszy, czyli osób, które powinny być szczególnie chronione, to jak mają się czuć pozostali obywatele? - powiedział w rozmowie z Money.pl Paweł Wojtunik. Zdaniem byłego szefa CBA i CBŚ, wyciek numerów PESEL "jest rzeczą niespotykaną i absolutnie niedopuszczalną", ponieważ przestępcy mogą wykorzystać te dane do wzięcia kredytów.

Wojtunik wyraził nadzieję, że w pliku, który wyciekł do sieci, nie było danych pracowników operacyjnych lub funkcjonariuszy pracujących pod przykryciem. - Ale jeśli byli, to jest to pełna dekonspiracja i zagrożone może być nawet życie tych osób - dodał.

Prezydent Brazylii Jair BolsonaroBrazylia. Wyciekły dane 16 mln pacjentów z COVID-19, w tym prezydenta

Dane ponad 20 tys. funkcjonariuszy i pracowników rządowych wyciekły do sieci

Przypomnijmy, że we wtorek (20 kwietnia) doszło do wielkiego wycieku. W sieci pojawił się dokument zawierający dane osobowe ponad 20 tys. funkcjonariuszy policji (w tym z CBŚ), celników, pracowników Służby Ochrony Państwa, Administracji Skarbowej, Straży Granicznej, Straży Pożarnej (w tym ochotniczej), Inspekcji Transportu Drogowego, Straży Miejskiej, a nawet Straży Ochrony Kolei czy Służby Więziennej. W pliku zamieszczono m.in. imiona i nazwiska pracowników, a także numery PESEL, dane kontaktowe i pełne nazwy jednostek wraz z adresem.

Plik był prawdopodobnie listą osób, które zapisały się na szczepienia. Do wycieku miał dopuścić pracownik Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Po zgłoszeniu informacji RCB niezwłocznie usunęło dokument i wydało komunikat:

W związku z potencjalnym incydentem naruszenia ochrony danych osobowych niniejszym informujemy, iż rozpoczęliśmy wewnętrzną procedurę wyjaśniającą. Zgodnie z obowiązującym w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa protokołem bezpieczeństwa gromadzone dane zostały odpowiednio zabezpieczone niezwłocznie po powzięciu ww. informacji. Analizujemy potencjalne przyczyny zaistniałej sytuacji i zbieramy szczegółowe informacje dot. ewentualnego pobrania plików przez podmioty do tego nieuprawnione. Zgodnie z przepisami RODO złożone zostanie stosowne zgłoszenie o naruszeniu bezpieczeństwa danych osobowych do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych

- brzmi komunikat Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

"Kto sprawuje nadzór nad przetwarzaniem tych danych?"

Kwestię wycieku skomentował na Twitterze senator Krzysztof Brejza, który zaczął domagać się interwencji "premiera ds. bezpieczeństwa", czyli Jarosława Kaczyńskiego.

Dane tysięcy policjantów, strażaków, funkcjonariuszy skarbówki, SOP. Kieruję w tej sprawie interwencję do premiera - żądam wyjaśnień, jakim cudem Rządowe Centrum Bezpieczeństwa doprowadziło do ujawnienia tak wrażliwych informacji, kto sprawuje nadzór nad przetwarzaniem tych danych?!

- napisał Krzysztof Brejza.

Więcej o: